Zacznijmy od statystyki, bo ona jest tu najzabawniejsza. „Odyseja” ma na Rotten Tomatoes 96 procent pozytywnych recenzji przy prawie dwustu tekstach krytyków – to najlepszy wynik w karierze Christophera Nolana, lepszy niż „Memento” i „Oppenheimer”. Na Metacritic: 88 na 100.
Widzowie po seansach dali filmowi CinemaScore A, na IMDb średnia oscyluje wokół 8,3, a publiczność na Rotten Tomatoes jest zadowolona w 97 procentach. I ten sam film ma na Metacritic ocenę użytkowników 5,0, bo prawie połowa wystawionych tam not, dokładnie 47 procent, to zera i jedynki.
Zero. Za film, którego wystawiający często nie mógł jeszcze zobaczyć. Na polskim podwórku wygląda to bliźniaczo. Wystarczy wejść na forum „Odysei” na Filmwebie i sprawdzić daty. Wątek „Czarna Helka” – założony 2 lutego 2026 roku, pięć i pół miesiąca przed premierą. Wątek o Helenie, w którym autor tłumaczy, że według Homera powinna być „niebieskooką blondynką”, a Nolan obsadził – cytuję pisownię oryginału z całym jej wdziękiem – „subsaharyjską murzynkę”: 1 lutego. Wątek „Ellen Paige jako Achilles”, w którym użytkownik konsekwentnie używa porzuconego przez aktora imienia: maj. Pod recenzjami użytkowników, którzy film faktycznie widzieli, regularnie powtarza się to samo westchnienie: nie patrzcie na średnią, oceny są zaniżone. Serwis WP Film nazywa to, co dzieje się wokół „Odysei”, jednym z największych review bombingów ostatnich lat.
Kolejna obsesja hejterów rozsypała się w sposób niemal komiczny. Przez rok Internet grzmiał, że Elliot Page – aktor transpłciowy, czyli w tej narracji automatycznie dowód na „woke'izm” reżysera – zagra Achillesa i tym samym zbezcześci największego wojownika antyku. Wątek na Filmwebie o „szczupłej budowie ciała” i „wysokim głosie” osoby mającej grać herosa zebrał ponad sto odpowiedzi. Tuż przed premierą wyszło na jaw, przez wyciek węgierskiej listy dubbingowej, że Page gra Sinona: młodego żołnierza, kuzyna Odyseusza. Postać, której u Homera w ogóle nie ma – Sinon pochodzi z „Eneidy” Wergiliusza. Pół roku zbiorowego gniewu o rolę, która nie istniała.
Stary numer w nowym chitonie
Ten mechanizm ma już swoją literaturę. Walt Hickey z FiveThirtyEight policzył w 2016 roku, że żeńskich „Ghostbusters” zbombardowano jedynkami na IMDb jeszcze przed premierą kinową: mężczyźni, których wśród oceniających było pięć razy więcej niż kobiet, wystawili filmowi średnio 3,6, kobiety – 7,7. Dwa lata później ta sama redakcja przeanalizowała cały katalog IMDb i wykazała, że gdy oceny mężczyzn i kobiet wyraźnie się rozjeżdżają, końcowa średnia w 85 procentach przypadków ląduje bliżej męskiej noty.
Agregat, który udaje głos „widowni”, jest w praktyce głosem jednej, nadreprezentowanej grupy. Rotten Tomatoes przekonało się o tym w 2019 roku przy „Kapitan Marvel”, zbombardowanej po wypowiedzi Brie Larson o zbyt męskiej krytyce filmowej – platforma musiała wtedy wyłączyć komentarze przed premierą i wprowadzić oceny od zweryfikowanych widzów.
Włoscy badacze, którzy przyglądali się zjawisku w pracy „The polarising effect of Review Bomb”, opisują je jako skoordynowany atak grupowy, którego celem nie jest recenzja, lecz obniżenie średniej. Recenzja zakłada bowiem seans. Tu seans jest zbędny, a czasem wręcz przeszkadza.
Bo fakty przeszkadzają w tej zabawie najbardziej. Bojkot „Odysei” przyniósł filmowi otwarcie szacowane przez Deadline na 257,8 miliona dolarów globalnie i pełne sale na porannych seansach, o czym z przekąsem donoszą sami użytkownicy Filmwebu. Nolan, pytany o nagonkę, uciął temat jednym słowem: „nieważna”. Nyong'o odmówiła bronienia własnej obsady, przypominając tylko, że gra w opowieści mitologicznej. Ma rację bardziej, niż się wydaje – Helena była córką Zeusa i kobiety uwiedzionej przez łabędzia. Spieranie się o jej kolor skóry to jak spieranie się o grupę krwi smoka.
Najciekawsze jest jednak co innego. Nolan nakręcił film o człowieku, który wraca z wojny i zastaje swój dom okupowany przez zalotników: siedzą przy cudzym stole, konsumują cudzy majątek i głośno wydają wyroki o rzeczach, które do nich nie należą. Ćwierć wieku przed naszą erą trzeba było ich wystrzelać z łuku. Dziś wystarczy suwak „sortuj według liczby ocen” i nagle zalotnicy znikają, a zostaje film. Homer by to docenił: on też wiedział, że najgłośniej o Odyseuszu opowiadają ci, którzy nigdy nie wypłynęli z portu.


![Mieszkanie wciąż poza zasięgiem. Co drugi młody Polak mieszka z rodzicami [RAPORT]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Fstrapi%2Flarge_346377_jpg_ec50b9de5d.jpeg&w=1920&q=80)







