Od 19 lipca 2026 roku duże firmy nie mogą niszczyć niesprzedanej odzieży, butów czy akcesoriów. Niesprzedane produkty muszą trafiać na wyprzedaże, inne rynki czy do organizacji charytatywnych. W Polsce sankcje za łamanie zakazu nie są jednak określone.
Dotychczas utylizacja niesprzedanych produktów odzieżowych bywała tańsza niż ich magazynowanie, przygotowanie do ponownego użycia czy wystawienie na sprzedaż. Wielkie koncerny wykorzystywały to rozwiązanie, a mimo braku dokładnych statystyk eksperci szacują, że skala zjawiska sięgała setek tysięcy [sztuk? ton? – do uzupełnienia]. Spalane lub wywożone na wysypiska ubrania stanowiły problem zarówno ekologiczny, jak i etyczny, który Unia Europejska podjęła się rozwiązać.
Kogo obejmują nowe przepisy?
Nowe przepisy obejmują duże przedsiębiorstwa zatrudniające powyżej 250 pracowników i osiągające roczny obrót powyżej 50 mln euro. Choć na pierwszy rzut oka próg pieniężny wydaje się wysoki, zestawiony z przychodami gigantów fast fashion maleje w oczach. Ich przychody liczone są bowiem w dziesiątkach miliardów.
Dodatkowo od 2030 roku przepisy zostaną rozszerzone na przedsiębiorstwa średniej wielkości – zatrudniające od 50 do 250 pracowników.
Ubrania będzie można niszczyć tylko w ściśle określonych przypadkach
Utylizacja będzie dozwolona, jeśli produkt stwarza zagrożenie dla zdrowia lub bezpieczeństwa, narusza prawa własności intelektualnej (chodzi głównie o podróbki) albo nie nadaje się do naprawy lub odnowienia – z przyczyn technicznych bądź ekonomicznych. Wyjątkiem jest też sytuacja, w której przedsiębiorca zaoferował darowiznę kilku organizacjom gospodarki społecznej z siedzibą w UE, ale nie została ona przyjęta w wyznaczonym terminie.
Polski ustawodawca nie określił jeszcze sankcji za łamanie zakazu
Choć od przyjęcia przepisów minęły już dwa lata, w Polsce dalej nie zostały określone jasne narzędzia prawne do karania przedsiębiorstw, które nie dostosują się do nowych zasad. Ministerstwo Rozwoju i Technologii podkreśla, że rozporządzenie ESPR jest wiążące, jednak przedstawiciele branży odzieżowej i obuwniczej wyrażają niepokój związany z brakiem jasnych reguł.
Zakaz niszczenia odzieży to zresztą dopiero początek. Rozporządzenie ESPR przewiduje kolejne wymogi, w tym cyfrowy paszport produktu, który pozwoli prześledzić drogę ubrania od fabryki po sklepową półkę. Może wreszcie, dziękiu regulacjom branża, która od lat funkcjonuje w oparciu o niedomówienia, będzie musiała przyzwyczaić się do pełnej przejrzystości. Przynajmniej na papierze. Jeśli bowiem za unijną regulacją nie pójdą rzeczywiste konsekwencje prawne, będziemy musieli zadowolić się kolejną słuszną i szlachetną, ale omijaną szerokim łukiem ustawą.










