Aktor z oscarowym afiszem i sześcioma filmami Nolana na koncie ogląda wybrane filmy obsesyjnie, po wielokroć. Lista jego ulubionych tytułów jest niepokojąca.
Cillian Murphy chciał być muzykiem. Grał na gitarze i pianinie, a aktorstwo pojawiło się w jego życiu dopiero po dwudziestce, przypadkowo. Ten przypadkowy start zostawił ślad: Murphy przez lata opisywał siebie jako intruza w zawodzie, który go przyjął mimo braku formalnego wykształcenia.
Być może właśnie dlatego ogląda tak dużo. I może dlatego oglądanie jest dla niego czymś bliższym studiowaniu niż rozrywce.
Oto 10 bliskich sercu Cilliana tytułów filmowych:

Nie byłoby Murphy'ego bez przypadkowej wizyty w wypożyczalni. Miał piętnaście lat, Halloween, wszystkie horrory rozebrane przez innych klientów. Ekspedient polecił „Scarecrow”. Murphy zabrał film do domu razem z bratem i zobaczył coś zupełnie innego: dwóch mężczyzn, Max (Gene Hackman) i Lion (Al Pacino), włóczędzy wędrujący przez Amerykę z marzeniem o otwarciu myjni samochodowej.
„Wypożyczyłem ten film przez pomyłkę, mając piętnaście lat, razem z bratem”, wspominał Murphy. „Właściwie to przez niego zapragnąłem zostać aktorem. Al Pacino złamie ci serce”.








