Odcień błękitu, którego trudno szukać w próbniku lakierów samochodowych. Bliżej mu do koloru poranka nad Zatoką Neapolitańską niż do numeru z palety. Fiat właśnie pokrył nim dach swojego ikonicznego modelu i nadał mu nazwę – Dolcevita.
To gest z piękną historią, a nie tylko ładnym słowem. „La Dolce Vita” Federica Felliniego z 1960 roku zamknęła w sobie pewien sposób istnienia: lekki, nieco próżny, świadomie piękny. Trzy lata wcześniej, w 1957 roku, po raz pierwszy zaprezentowano dzieło Dante Giacosa Nuova 500 – auto, które ten styl życia odzwierciedla i zmotoryzowało powojenne Włochy w samym środku gospodarczego cudu. Samochód i dekada wyrosły z tej samej gleby.
Nowa seria specjalna Dolcevita jest do tej historii świadomym przypisem: limitowaną, dopracowaną interpretacją miejskiej ikony, dopełniającą gamę 500 Hybrid. I, co najważniejsze, dostępną wyłącznie w wersji Cabrio. W segmencie miejskich maluchów otwierany dach jest dziś rzadkością graniczącą z ekstrawagancją. Brezentowy dach w kolorze niebieskim zwija się jak markiza nad nadmorską kawiarnią i właśnie ten ruch, banalnie prosty, sprzedaje całą resztę, która prowadzi tę samą myśl konsekwentnie.
Chromowane obudowy lusterek, boczne emblematy Dolcevita, 16-calowe felgi aluminiowe o diamentowym szlifie, reflektory Full LED. We wnętrzu Fiat sięgnął po pepitkę, drobny czarno-szary wzór, który w europejskim krawiectwie od dekad jest skrótem do elegancji – od męskich marynarek po pied-de-poule domu Diora.
Fotele obszyto tą tkaniną i uzupełniono haftowanym logo „500”. Porządek we wnętrzu utrzymują ekran systemu multimedialnego o przekątnej 10,25 cala oraz automatyczna klimatyzacja. Pod warstwą eleganckich detali pracuje ekologiczny napęd hybrydowy.
500 Hybrid w podstawowej wersji Cabrio kosztuje od 780 zł netto miesięcznie. Słodkie życie, jak się okazuje, ma zaskakująco przyjazny cennik.
Równolegle Fiat pokazuje wariant zupełnie innej natury, dowód, że ikonę da się prowadzić w dwie strony jednocześnie. Fiat 500 Hybrid 3+1 to model pomyślany pod kątem funkcjonalności: jego wyróżnikiem są dodatkowe tylne drzwi po stronie pasażera, otwierane „pod wiatr”, zawieszone od tyłu, niczym ukłon w stronę przedwojennej motoryzacji, a w praktyce realne ułatwienie dostępu do tylnej kanapy. Wersja jest dostępna w szerokiej gamie wyposażenia – od podstawowej Pop po topową La Prima – i pozwala dopasować auto do codzienności bez rezygnacji z charakteru, który czyni Fiata 500 rozpoznawalnym z drugiego końca ulicy.
Fiat od niemal siedemdziesięciu lat przekłada na kolejne generacje modelu 500 pewien sposób życia. Raz jest to powojenny optymizm, raz miejski styl, a teraz letnia, śródziemnomorska lekkość z niebieskim dachem. I robi to zaskakująco dobrze.








