Walizka często puchnie od rzeczy „na wszelki wypadek”. A potem na miejscu sprawdza się garstka. Przeszliśmy przez kilka typowych wakacyjnych aktywności i wybraliśmy do każdej jeden produkt, który zapracuje na swoje miejsce w bagażu.
Sarah Morton w „Basenie” przyjeżdża na południe Francji, żeby pisać. Dom wydawcy, basen, słońce, które stoi w miejscu. Czas gęstnieje od upału i nic się nie spieszy, aż zjawia się Julie i wszystko się rozsypuje.
Wakacje działają trochę tak samo. Każda scena ma swój rytm i swoje rekwizyty – co innego sprawdzi się przy basenie w samo południe, co innego wieczorem na starówce zabytkowego miasta. Zebraliśmy kilka takich letnich aktywności i dobraliśmy do nich rzeczy, które naprawdę się przydadzą. Od okularów, za którymi można się schować, po parę butów, w których przejdziesz pół miasta bez potrzeby zaopatrzenia się w plaster.

Pierwszego dnia jeszcze sprawdzasz godzinę z przyzwyczajenia. Trzeciego już nie wiesz, czy to późne przedpołudnie, czy pora na lunch i okazuje się, że nikomu to nie przeszkadza. Dzień rozpisuje się sam. Kawa, woda, cień, znowu woda.
Tu Swatch Painted Paradise trafia w punkt, bo te zegarki nie pilnują planu, a dopasowują się do tła. Turkus tarczy odbija lagunę, zieleń wchodzi w palmowe korony, a o zmierzchu kolor kwiatu siada przy niebie akurat tak, jak trzeba. Linia SKIN robi resztę. Waga, której się nie czuje – nic nie ciągnie cię z powrotem do rzeczywistości. Zostaje sam kolor i podejrzenie, że doba ma tu inną długość. Zegarek, który nie odmierza godzin, tylko dotrzymuje towarzystwa w ich gubieniu. Tak ma być na rajskiej wyspie.








