Przez ostatnie dwa sezony moda festiwalowa toczyła cichą wojnę domową. Po jednej stronie quiet luxury: czerń, proste kroje, zero logotypów, jakby ktoś przyszedł na koncert prosto z galerii sztuki. Po drugiej dopamine dressing: kolor na kolorze, cekin na frędzlu. W 2026 roku ta wojna ma zwycięzcę.
Brytyjski Who What Wear ogłosił wprost, że moda weszła w erę maksymalizmu, a na festiwalach rządzą zderzenia kolorów z koszulkami piłkarskimi i bohemowe bluzki do obciętych szortów.
Gdyńskie pole odrabia tę lekcję z własnym akcentem. Najciekawsze stylizacje tej edycji nie wybierają obozu, a biorą po jednym elemencie z każdego. Satyna z koronką, ale w wersji sportowej. Kowbojki, ale do dziewczęcej falbany. Sambasy z białymi skarpetkami do zwiewnej spódnicy z trenem, który zbiera słomę z murawy. Ten miks ma zresztą swoją teorię: stylistki cytowane przez Elite Traveler wskazują, że najlepsze festiwalowe stylizacje wyglądają jak zbierane latami, a nie kupione na jedną okazję – vintage miesza się w nich z niezależnymi projektantami i biżuterią po babci, a trendem sezonu jest indywidualność.
Drugi obieg
To „zbieranie latami” ma twarde zaplecze w liczbach. Według tegorocznego raportu ThredUp, globalny rynek odzieży z drugiej ręki jest wart 393 miliardy dolarów i odpowiada już za około 10 procent wszystkich wydatków na ubrania. Napędzają go dokładnie ci, którzy stoją teraz pod Orange Main Stage: do 2030 roku pokolenia Z i milenialsów mają wygenerować 71 procent wzrostu tego rynku, a blisko połowa kupujących znajduje rzeczy z drugiego obiegu przez media społecznościowe i twórców, nie przez wyszukiwarkę. Outfit na jeden weekend to wciąż realny odruch. Tyle że coraz częściej ten jeden weekend obsługuje sukienka z Vinted, a nie z sieciówki.
Fashion Stage
Fashion Stage działa na festiwalu od 2007 roku, a w tym roku transparentny namiot znów podporządkowano idei upcyclingu. Zaproszeni młodzi twórcy polskiej sceny modowej pokazują projekty w showroomach i na wybiegu przez wszystkie cztery dni. Skład jest konkretny: ALBO ALBO Alicji Bogusz, szyjące w modelu made-to-order pod Warszawą; krakowska Gabrilla, której kolekcja wykorzystuje elektrośmieci. Sveste Apparel dwóch sióstr pracujących na nadwyżkach tkanin luksusowych domów mody oraz Vandalz Tour, budujący ubrania z odzysku i deadstocków. Do tego Bucle, Edyta Róża Gierach, GOA Studio i założone przez dwójkę osiemnastolatków Norze777. Prucie, przeszywanie, nadawanie drugiego życia. To, co na zachodnich festiwalach często bywa hasłem z ulotki, w Gdyni ma igłę, nitkę i metkę z nazwiskiem.
Pole jako wybieg
Skąd w ogóle ta ranga? Festiwal daje modzie coś, czego nie da żaden tydzień mody: publiczność, która nie przyszła oglądać ubrań, a i tak je ogląda. Dla polskich influencerek Open'er to wydarzenie sezonu porównywane do Coachelli – Jessica Mercedes pokazała się w tym roku w krótkiej różowej bluzce i różowej spódniczce z cekinów, co było celowym zagraniem pod jej nowy kontrakt z marką Barbie. Oglądając zdjęcia i rolki z przestrzeni festiwalu wygląda na to, że moda ma się na Open'erze znakomicie i najlepiej rośnie na tym, co wydeptane przez tysiące festiwalowego obuwia.



![Film za 6 tysięcy dolarów. „Following” Nolana po raz pierwszy w polskich kinach [RECENZJA]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Fstrapi%2Fimages_2_5a49f1a903.jpeg&w=1920&q=80)





