Typy Dizajn jak zawsze mienią się kolorami, wabią rozmaitymi teksturami i czarują nietuzinkowymi kształtami. W najnowszym przeglądzie przeczytacie między innymi: o solowym pokazie duńskiej projektantki Lærke Ryom, o wystawie „Ostatni Zamek. Zamczystość polska: od Wawelu do Stobnicy”, a także o pierwszej w historii tak obszernej retrospektywie japońskiego projektanta i artysty – NIGO [Tomoaki Nagao], który zatarł granice między modą uliczną a luksusową. Do lektury zaprasza Magdalena Niewczas.
Czym chata bogata
Sala pierwsza. Ćwiczenie z typologii. Zdane śpiewająco, na piątkę. Każde dziecko wie bowiem, że prawdziwy zamek ma mur, blanki (znajomość nazewnictwa nie jest obowiązkowa), baszty i wieżę, najlepiej jeszcze zwieńczoną wysokim, spadzistym dachem. Przecież takie budowaliśmy na plaży i takie wryły się nam w pamięć podczas rytualnej wycieczki do Malborka w podstawówce. W ten sposób pomieszczenie wystawy „Ostatni Zamek. Zamczystość polska: od Wawelu do Stobnicy” wypełniło się rysunkami uczniów szkół podstawowych ilustrującymi fenomen „zamczystości”. Według pomysłodawcy i twórcy ekspozycji, urbanisty i badacza Kuby Snopka (Absolwent Instytutu Strelka i Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley, w latach 2018–2021 dyrektor programowy Charkowskiej Szkoły Architektury), oznacza on „właściwość obiektu architektonicznego; pozwala społecznie go rozpoznać jako zamek ze względu na nazwę, formę i usytuowanie, niezależnie od autentyczności obiektu, prawdy historycznej, wieku i pierwotnej funkcji”. Jako kurator uważnie przygląda się zjawisku, które spotkamy zazwyczaj na wykładach historii sztuki albo prześmiewczych forach na Facebooku, rzadko gdzieś pomiędzy. Kolejne sale wypełnia analiza dziewięćdziesięciu dziewięciu przykładów, wzbogacona o fotografie Nicolasa Grospierre’a, zestawiające historyczne budowle z nowymi zamkami, zwracające się ku procesowi budowy i nawarstwiania zdjęcia Marty Ejsmont oraz wizualny leksykon oddolnych realizacji architektury warownej autorstwa Mateusza Pawlukiewicza. Do tego widowiskowa instalacja niezależnego kolektywu artystyczno-kuratorskiego Turnus, tworzonego przez Kamilę Falęcką i Marcelinę Górczyńska, we współpracy z architektką Mariią Kolomiitsevą. Nie zabraknie także obrazów ze sfery popkultury, w tym gier wideo (m.in. „Wiedźmin”) i filmów Disneya. XX wiek nauczył nas, że forma podąża za funkcją. Znana maksyma Louisa Sullivana, kontynuując myśl, o ironio, francuskiego architekta i konserwatora Eugène Viollet-le-Duca (swojego czasu fana zamczystości w najczystszej jej formie), umieszczona została na pierwszym miejscu dekalogu dizajnu. Tymczasem Polacy bezwstydnie i pomimo kontrowersji kochają kicz, a na polskiej mapie zamczystości znajdziemy zarówno gmachy z kamienia jak i domy z wyprzedaży w pobliskim sklepie budowlanym, niezmiennie stanowiące wyraz zbiorowej wyobraźni i poczucia tożsamości. Nie wiem, co na to zwolennicy funkcjonalnego minimalizmu, ale w tym kraju form follows fantasy. Jej owoce do 28 czerwca 2026 oglądać można nie gdzie indziej, jak na Zamku Królewskim w Warszawie. Na tych, którzy nie zdążyli odwiedzić muzeum, czeka publikacja, której autorzy (Kuba Snopek, Marta Ejsmont, Tomasz Torbus, Dorota Jędruch, Michał Wiśniewski, Alek Hudzik, Nicolas Grospierre, Waldemar Szeszuła, Jakub Majmurek, Mateusz Pawlukiewicz, Piotr Korduba, Tomasz Ratajczak, Katarzyn Uchowicz, Jarosław Trybuś, Małgorzata Chorowska, Hubert Wąsek, Andrzej Leder i Mari Kolomiitseva) zapraszają do zagłębienia się w fenomen narodowo-projektowy.
From Japan with Love
Od toalety publicznej w tokijskim Jingumae, przez wyrafinowane wnętrza NOT A HOTEL, po funkcję dyrektora artystycznego tego domu mody KENZO i kolekcje z Louis Vuitton. Portfolio NIGO [Tomoaki Nagao] zmieści wszystko. Od 1 maja 2026 roku w londyńskim The Design Museum można podziwiać pierwszą w historii tak obszerną retrospektywę japońskiego projektanta i artysty, który zatarł granice między modą uliczną a luksusową. Będąc jednym z ojców założycieli „hype culture”, od ponad trzech dekad kształtuje globalne trendy. Wystawa obejmuje ponad siedemset obiektów, z czego aż sześćset pochodzi z imponującego, prywatnego archiwum twórcy. Całość ekspozycji, prezentowaną w formie narracji, podzielono na cztery kluczowe sekcje tematyczne. „The Future is in the Past” zgłębia młodzieńcze inspiracje artysty, ukazując zrekonstruowany pokój NIGO z lat osiemdziesiątych. Na regałach USM Modular Furniture wyeksponowano setki obiektów obrazujących fascynację amerykańskim stylem vintage oraz zderzenie popkultury zza oceanu z japońskimi realiami. „Evolution” dokumentuje natomiast narodziny fenomenu streetwearu, od otwarcia butiku NOWHERE i założenia w 1993 roku kultowej marki A Bathing Ape (BAPE), po innowacyjne strategie marketingowe, takie jak pakowanie koszulek w puszki po sprayu. Kuratorzy oferują także spojrzenie na ewolucję projektów mody dla paryskiego domu mody KENZO, gdzie obecnie pełni funkcję dyrektora artystycznego. „The NIGO Effect” dowodzi niezaprzeczalnego statusu na globalnej scenie i pokazuje owoce kluczowych współprac, m.in. z Pharrellem Williamsem i Virgilem Ablohem, a także limitowane projekty sneakersów zrealizowane z marką Nike. „New Traditions”, stanowi powrót do korzeni i hołd dla japońskiego rzemiosła. NIGO prezentuje tam dwadzieścia pięć własnoręcznie wykonanych naczyń ceramicznych, inspirowanych podróżami i stylami regionalnymi oraz naturalnej wielkości, a także naturalnej wielkości szklaną herbaciarnię wykonaną specjalnie na wystawę. Co ciekawe, równolegle artysta przechodzi szkolenie na mistrza ceremonii parzenia herbaty. Wystawa zagości w murach muzeum do października, gdzie dostarczy inspiracji i rozrywki zarówno miłośnikom autentycznej kultury kraju kwitnącej wiśni, jak i fanom azjatyckiej popkultury XXI wieku.
Plecionka na upalne lato
Szumiący tatarak, słońce odbijające się w tafli jeziora i truskawki z łubianki, zapach nagrzanego drewnianego domu i powiewającej w oknie firanki – tak zwanej „gardyny”. Choć wywodzi się z języka niemieckiego i oznacza po prostu zasłony lub firany (l. mn, l. poj.: die Gardine), słowo to nie jest obce gwarze śląskiej, a także terenom północnego Mazowsza, południowego Pomorza oraz na Kaszubach. Projekt „Gardine”, zrealizowany w ramach programu Kunszt Fundacji Rodziny Staraków, stanowi rozwinięcie pracy dyplomowej obronionej w 2024 roku na warszawskiej uczelni School of Form. W realizowanych przez siebie projektach oraz badaniach Zofia Kusch skupia się przede wszystkim na fundamentalnych relacjach zachodzących między człowiekiem a otaczającą go naturą. Idea projektu zakorzeniona jest w badaniach autorki nad pasywnymi metodami chłodzenia oraz ich funkcjonowaniem na odmiennych obszarach kulturowych świata. Odwołuje się do analogicznych rozwiązań z naturalnych materiałów, które od wieków można zauważyć w jako elementy tradycyjnej architektury w krajach arabskich i w Indiach (gdzie wykonuje się je z wetiwerii), czy hiszpańskich wyrobów z trawy esparto. W regionach charakteryzujących się ciepłym klimatem i uciążliwym nasłonecznieniem to właśnie roślinne plecionki pozwalają na efektywną i tanią regulację temperatury pomieszczeń, chroniąc ich mieszkańców. Wszystko dzięki naturalnemu zjawisku ewapotranspiracji wody, a także możliwości swobodnego przepływu powietrza przez oczka splotu i pierwotnej, niezastąpionej funkcji zacienienia wnętrza. Główną bohaterką projektu Zofii została rogożyna, znana szerzej jako pałka wodna [Typha latifolia]. Podwodna część łodygi wykorzystana w materiale pozyskana została z rośliny prosto z malowniczych terenów polskiej Lubelszczyzny. Choć praca wyrasta z fenomenologicznej fascynacji oknem – jego jednocześnie pierwotną i kompleksową relacją z wnętrzem i zewnętrzem domu – autorka idzie o krok dalej, podejmując wciąż trudny temat odpowiedzialności środowiskowej. Pokazuje, że kiedy klimat i kultura materialna stawiają nowe wyzwania projektantom, czasem wystarczy zaczerpnąć z tego, co daje nam natura, i wsłuchać się w to, co podpowiada historia rzemiosła. Projekt wprost nawiązuje do długiej tradycji rodzimego plecionkarstwa, a ponadto bezpośrednio odnosi się do kwestii tak ważnej dziś lokalności pozyskiwanych surowców w obliczu drastycznie zmieniających się wokół nas warunków klimatycznych. Plastyczność uzyskanej struktury została osiągnięta dzięki formowaniu splecionych wcześniej techniką splotu gładkiego płaskiego warkoczy i pasm przy użyciu wody, a zaraz po tym ich precyzyjnemu zszywaniu w celu nałożenia i utrwalenia kształtu. Jak pisze Zofia, „projekt (...) jako instalacja wystawowa skierowana jest m.in. do studentów architektury i tych, którzy szukają inspiracji w zakresie pasywnych rozwiązań klimatycznych oraz architektury odpowiedzialnej społecznie”.
sfumato / chiaroscuro
Kiedy dawna przyjaźń spotyka się z pasją do projektowania, na światło dzienne wychodzą obiekty niezwykłe. W takich właśnie okolicznościach narodziły się lampy Ori, będące owocem współpracy Grzegorza Hasika (Hasik Design Studio),Tomasza Krzyżanowskiego (Hasik Design Studio) Soni Dubois. Połączenie nie jest zaskakujące, ale za to zdecydowanie zachwyca. Mimo iż delikatna faktura materiału, po którym nieśmiało ślizga się światłocień, przywodzi na myśl renesansowe sfumato, Ori to projekt, w którym wspólny język estetyczny oparty jest na kontrastach. Tomasz Krzyżanowski pomysłodawca całego przedsięwzięcia, dostrzegł potencjał dialogu pomiędzy światem designu, rzemiosła i sztuki, łącząc różne sposoby wypowiedzi artystycznej w jednym obiekcie. Grzegorz Hasik, ceniony architekt wnętrz i projektant collectible design, w swojej praktyce stawia na architektoniczną logikę i geometrię. Z industrialnym, aluminiowym stelażem skrywającym elektryczny osprzęt zderza się artystyczna wrażliwość Soni Dubois – polsko-francuskiej artystki wizualnej, mistrzyni technik analogowych, która z niezwykłą czułością podchodzi do materii organicznej. Jej wkładem jest rzeźbiarsko tłoczony papierowy relief, pełniący funkcję przesłony. O unikatowości przesądza rzemiosło. „Naturalny proces suszenia ręcznie czerpanego papieru ujawnia we włóknach fragmenty traw i ziaren przywianych przez wiatr”, wspominają twórcy. Efemeryczna forma sprawia wrażenie, jakby światło było uwięzione gdzieś za poranną chmurą bądź skryte za warstwami powiewającego japońskiego noren. Dolne krawędzie abażurów świadomie pozostawiono w ich pierwotnym, nieregularnym kształcie, co potęguje swobodę i lekkość. W efekcie lampy Ori to nie tylko przedmioty użytkowe, ale zmysłowe rzeźby świetlne, które uwydatniają piękno różnic.
Ciepło, zimno
Przemierzając nowoczesny most Inderhavnsbroen, tuż nad ciemną tonią kanału, zbliżamy się prosto do serca historycznej Kopenhagi, otulonego dawnym pierścieniem miejskich fortyfikacji. Na samym skraju spokojnej Gammelholm, gdzie ostatni rząd eleganckich fasad kamienic zderza się z nadpływającymi statkami i muzyką, 19 marca 2026 roku swoje podwoje otworzyła galeria Innenkreis. Inauguracyjna wystawa, o skromnym tytule „Raiments” („szaty”), to solowy pokaz duńskiej projektantki Lærke Ryom – młodej absolwentki Royal Danish Academy i współzałożycielki niezależnej platformy wystawienniczej dla projektantów, Ukurant. Eksponowana seria mebli, autorstwa Lærke, stworzona została z niezwykłą wrażliwością na ich istotę. Artystka podkreśla oparcie tradycyjnego tapicerstwa na logice permanentności – drewniany bądź metalowy szkielet wraz ze swoimi sprężynami zagłuszany jest watoliną, zamykany w piance i na koniec, trwale zszywany (z tymczasowym przecież) materiałem. Tkanina zamiast ochroną, poduszką, ozdobą, staje się nierozerwalną „skórą” mebla, przez którą odczytujemy jego kształt. Gdy ulega zniszczeniu, mebel traci swoją tożsamość. „Raiments” odrzuca sztywny postulat trwałości i okrywa przedmioty swoimi szatami, jakby otulając je przed zimnym wiatrem dochodzącym z pobliskiego portu. W końcu Dania to kraina hygge. Wyeksponowane szwy, sposób rozwiązywania narożników tkaniny, i widoczne wykończenia zapożyczone z rzemiosła krawieckiego ciężkiego są intencjonalne i celebrowane. Ręczna praca projektantki nadaje obiektom intymny charakter. Jak podkreśla założycielka galerii, Zeynep Rekkali Jensen, kontrast między chłodnym metalowym stelażem a mięsistym ubraniem buduje napięcie. Jednocześnie relacja mebla z okryciem staje się efemeryczna, podlega prawom wytarcia, zachlapania i wymiany. Na tym kontrasty się nie kończą. Obok współczesnego dizajnu w przestrzeni galerii podziwiać możemy nowoczesną sztukę dekoracyjną, w tym emanujące subtelnością mosiężne lampy z okresu międzywojnia czy przepiękny secesyjny fotel Antona Pospischila, wykonany z drewna orzechowego. Chociaż Raiments trwać będzie jedynie do 23 maja 2026, stanowi obiecującą zapowiedź działania nowej galerii i zachęca do odwiedzenia wszystkich planujących podróż na północ w kolejnych miesiącach.
Typy to jeden z filarów każdego magazynu K MAG. Nasi redaktorzy i redaktorki dokładają wszelkich starań, żeby opowiedzieć wam o nietuzinkowych zjawiskach i wybitnych postaciach ze świata muzyki, sztuki, mody, dizajnu i filmu.





![Katarzyna Zillmann: „Zakopujemy się w schematach, przestajemy czuć, żyjemy z automatu i w rutynie” [WYWIAD]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Fstrapi%2Flarge_Kasia_Zillmann_Serowik_Internet_25_b93b455f0f.jpg&w=1920&q=80)
![Ignacy Liss: „Jeśli papież Franciszek mył w Wielki Czwartek nogi osobom transpłciowym, to ja mogę zagrać geja” [WYWIAD]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Fstrapi%2Flarge_260512_OW_KMAG_1811_eye_b6d362c8d8.jpg&w=1920&q=80)

![[Z archiwum K MAG] „Wszyscy wiemy, że jesteś tylko tak dobry, jak twoja ostatnia kolekcja” – wywiad z Victorem dE Souzą](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Fstrapi%2Fsmall_Victor_d_E_Souza_portraite_23c01204e6.jpg&w=1920&q=75)
![Ildikó Enyedi: „Chcieliśmy odkrywać rośliny, naturę, drzewa jako istoty sensualne, erotyczne” [WYWIAD]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Fstrapi%2Fsmall_MILCZACA_PRZYJACIOLKA_BTS_Ildiko_Enyedi_01_ae4b10b424.jpg&w=1920&q=75)