FacebookInstagramTikTokX
  • Wasze prace
  • Konkurs
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
  • Search
Moje Konto
Zaloguj się / Zarejestruj
  • Wasze prace
  • Konkurs
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Kup nowy numer
K MAG
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Film

Wiktor Piątkowski: „Polskie kino coraz mocniej interesuje się historiami kobiet” [WYWIAD]

Autor: Redakcja
19-09-2026
Wiktor Piątkowski: „Polskie kino coraz mocniej interesuje się historiami kobiet” [WYWIAD]
Wiktor Piątkowski: „Polskie kino coraz mocniej interesuje się historiami kobiet” [WYWIAD]
fot. kadr z filmu „Kalafior przeznaczenia”

Jest scenarzystą „Mniej obcy”, filmu Netflixa o Janku Borysewiczu, a jako producent konsekwentnie stawia na debiutantki i historie opowiadane z kobiecej perspektywy. Wiktor Piątkowski opowiada nam o „Kalafiorze przeznaczenia”, „Miłych kobietach” i „Być tu oto”, ryzyku w polskim kinie oraz o tym, dlaczego spośród tysięcy scenariuszy interesują go przede wszystkim te, które mają mocny punkt zaczepienia i długo nie pozwalają o sobie zapomnieć.

Wiktor Piątkowski zna kino z dwóch stron. Jako scenarzysta przez lata przekonywał producentów do własnych pomysłów, dziś sam decyduje, którym historiom dać szansę. I chętnie wybiera te, które nie idą najprostszą drogą.

W najnowszych projektach pierwszoplanowe role należą przede wszystkim do kobiet: od zbuntowanej pracownicy warzywniaka, której zaczyna doradzać przemawiający kalafior, przez bohaterkę dźwigającą niewidzialny ciężar codzienności, po córkę przemierzającą pół Europy w poszukiwaniu nieznanego ojca.

Z Piątkowskim rozmawiamy o tym, dlaczego kobiece doświadczenie coraz wyraźniej przebija się do polskiego kina, czy takie historie mają szansę wyjść z festiwalowego obiegu do szerokiej publiczności i czego właściwie producent szuka w scenariuszu. A także o odwadze do podjęcia ryzyka, której – jak sam przyznaje – kiedyś brakowało producentom czytającym jego własne teksty.

W tym roku widzowie poznają Pana przede wszystkim jako scenarzystę „Mniej obcy”- spodziewanego hitu Netflixa o Janku Borysewiczu oraz producenta takich filmów jak „Kalafior przeznaczenia”, „Miłe kobiety” i „Sick” – produkcji, w których centrum znajdują się kobiece bohaterki. Skąd ta przewaga historii o kobietach w Pana najnowszych projektach?

W Bahama Films od zawsze stawialiśmy na kobiece kino. Nasze wszystkie dotychczasowe produkcje zostały wyreżyserowane przez kobiety, do tego debiutantki, bo uważamy, że dzięki temu jest w nich autentyczny kobiecy punkt widzenia na sprawy, które dotyczą kobiet, ale nie tylko. Staramy się zawsze opowiadać najciekawsze historie, nie kierując się tym jakiej płci jest główny bohater lub scenarzysta czy reżyser, ale rzeczywiście ostatnio królują u nas kobiety.

W „Kalafiorze przeznaczenia” bohaterka szuka wsparcia u... przemawiającego warzywa, które stopniowo zaciera granicę między pomocą a manipulacją. Co w tej historii najbardziej Pana przekonało, by zainwestować w tak odważną metaforę wewnętrznego głosu?

Pamiętam jak na warsztatach scenariopisarskich, które prowadziłem późniejszy scenarzysta tego projektu, Emil Miszkowicz-Adamowicz, zapytany czy ma pomysł na film, nad którym chce pracować, odpowiedział, że nie ma jeszcze pomysłu na fabułę czy bohaterów, ale ma tytuł filmu – „Kalafior przeznaczenia”. Już wtedy mnie zaintrygował i dostrzegłem potencjał w tym projekcie. W Bahama Films zawsze stawiamy na odważne historie, nie boimy się ryzykować. Dajemy szanse debiutantom i realizujemy projekty, które się wyróżniają.

„Miłe kobiety” to opowieść o kobietach, które muszą ogarniać dosłownie wszystko, z elementem magicznym w tle. Jak, produkując ten film, patrzył Pan na tę codzienną, często niewidoczną pracę emocjonalną, którą wykonują kobiety?

Od początku był to wyjątkowy projekt, bo jego autorką jest moja koleżanka ze studiów, z którą byliśmy w jednej grupie prawie 20 lat temu w Łódzkiej Filmówce. Marysia na samym początku powiedziała, że to jest film o kobietach dla kobiet, ale też i dla mężczyzn. Wydaje mi się, że za „miłymi kobietami” często stoją też „mili mężczyźni”, a może dzięki naszemu filmowi będzie ich więcej. Pomimo dominacji wspaniałych kobiet, niesamowite kreacje aktorskie Dobromira Dymeckiego i Marcina Czarnika sprawiają, że bohaterowie męscy tego filmu na pewno będą dobrze zapamiętani.

„Być tu oto” to film drogi, w którym córka rusza przez pół Europy, by poznać ojca, którego nigdy nie widziała – od wanny w Polsce po ocean w Portugalii. Co w relacji matki i córki, którą opowiada ten scenariusz, poruszyło Pana najbardziej?

Niesamowita prawda. Już po pierwszym przeczytaniu scenariusza dostrzegłem pełnokrwiste kobiety, a nie papierowe postaci filmowe. Czułem się, jakby jechał z nimi w tę podróż. To piękna, kameralna historia, którą trzeba było opowiedzieć na filmowym ekranie.

Trzy różne historie, trzy różne kobiece bohaterki – zbuntowana pracownica warzywniaka, kobieta dźwigająca cały dom i córka w podróży do korzeni. Czy produkując je dostrzega Pan coś wspólnego w tym, jak dziś polskie kino próbuje opowiadać o kobiecym doświadczeniu?

Bardzo cieszy mnie, że polskie kino w ostatnich latach coraz mocniej interesuje się historiami kobiet, ich rozwojem i relacjami nie tylko z mężczyznami, ale przede wszystkim z innymi kobietami. Mam wrażenie, że na razie te filmy pojawiają się głównie na festiwalach, ale sądzę, że niedługo zaczną się też przebijać do masowego widza poprzez serwisy streamingowe i tradycyjne stacje telewizyjne. Mamy coraz więcej wspaniałych scenarzystek i reżyserek i warto dawać im szansę, również w kinie komercyjnym.

Jak wygląda z Pana perspektywy – producenta, a nie autora tych scenariuszy – praca nad historiami, w których to kobiece emocje i kobiecy punkt widzenia są motorem fabuły? Czy to wymaga innego rodzaju uważności na planie i w procesie rozwoju scenariusza?

Na pewno to są mocno autorskie historie i fakt, że stoją za nimi kobiety opowiadające o kobietach daje im większą moc i prawdę. Mamy w firmie wspaniałą konsultantkę scenariuszową i szefową developmentu, która świetnie opiekuje się pracującymi dla nas autorkami. Dajemy im czas i dużo wolności twórczej, uważnie ich słuchamy, ale też prowadzimy szczery dialog, dzieląc się swoimi uwagami. Na pewno kilkanaście lat pracy jako scenarzysta pomaga mi w rozmowach z twórcami, ale zależy nam, żeby przez ekran przebijał się ich mocno autorski głos.

Reżyserski debiut w „Kalafiorze przeznaczenia” i „Miłych kobietach” należy do kobiet – odpowiednio Anny Urbańczyk oraz duetu Marii Wojtyszko i Jakuba Krofty. Czy to świadomy wybór, by kobiece historie opowiadały kobiety, czy raczej naturalny efekt tego, jakie scenariusze trafiają dziś na Pana biurko?

Historie tych dwóch filmów są różne. W przypadku „Miłych kobiet” to Marysia Wojtyszko napisała scenariusz i wspólnie zdecydowaliśmy, że powinna ona współreżyserować ten film razem ze swoim partnerem, Kubą Kroftą, gwarantując przełożenie na ekran wszystkich atutów tego projektu. Natomiast w „Kalafiorze przeznaczenia” mieliśmy świetny scenariusz napisany na naszych warsztatach scenariopisarskich i zdecydowaliśmy się poszukać reżyserki wśród absolwentek naszych warsztatów. Ze wszystkich kandydatek Ania Urbańczyk zrobiła na nas najlepsze wrażenie i od razu poczuliśmy, że świetnie czuje ten projekt. Zależało mi na tym, żeby projekt reżyserowała kobieta ze względu na główną bohaterką, jej matkę i skomplikowaną relację obu kobiet.

Przy tylu projektach naraz – od rockowej biografii po intymne historie kobiece – jak Pan sam określiłby to, co dziś najbardziej Pana w kinie interesuje jako producenta?

Przede wszystkim szukam tak zwanego haka, czegoś co sprawi, że wśród tysięcy potencjalnych historii i bohaterów ten jeden zwraca moją uwagę, wyróżnia się, siedzi długo w głowie, nie pozwala o sobie zapomnieć. Poza tym jako scenarzysta często nie byłem w stanie przez wiele lat znaleźć właściwego producenta, który uwierzyłby w projekt i miał odwagę zaryzykować. Chciałbym, żeby moja firma była takim producentem dla młodych scenarzystek i scenarzystów.

Advertisement

Polecane

Krucjata Elona Muska. Kulisy najbardziej kontrowersyjnego dokumentu roku [ZWIASTUN]

Krucjata Elona Muska. Kulisy najbardziej kontrowersyjnego dokumentu roku [ZWIASTUN]

Znamy pełny program 42. WMFF. Boyle, Mungiu, Zwiagincew, Hamaguchi i inni

Znamy pełny program 42. WMFF. Boyle, Mungiu, Zwiagincew, Hamaguchi i inni

Katarzyna Kubrak: „Chciałam przesunąć pojęcie »świętości« z oficjalnych, patriarchalnych symboli” [WYWIAD]

Katarzyna Kubrak: „Chciałam przesunąć pojęcie »świętości« z oficjalnych, patriarchalnych symboli” [WYWIAD]

„NAZA” – głośny dokument o wojnie w Strefie Gazy wywołuje polityczną burzę w Izraelu

„NAZA” – głośny dokument o wojnie w Strefie Gazy wywołuje polityczną burzę w Izraelu

Na bezpieczny dystans. Czy filmowe zanurzenie w naturze to dziś już utopia?

Na bezpieczny dystans. Czy filmowe zanurzenie w naturze to dziś już utopia?

Kto zabił Tupaca? Po 30 latach zapadł pierwszy wyrok w jednej z największych zagadek hip-hopu

Kto zabił Tupaca? Po 30 latach zapadł pierwszy wyrok w jednej z największych zagadek hip-hopu

Polecane

Krucjata Elona Muska. Kulisy najbardziej kontrowersyjnego dokumentu roku [ZWIASTUN]

Krucjata Elona Muska. Kulisy najbardziej kontrowersyjnego dokumentu roku [ZWIASTUN]

Znamy pełny program 42. WMFF. Boyle, Mungiu, Zwiagincew, Hamaguchi i inni

Znamy pełny program 42. WMFF. Boyle, Mungiu, Zwiagincew, Hamaguchi i inni

Katarzyna Kubrak: „Chciałam przesunąć pojęcie »świętości« z oficjalnych, patriarchalnych symboli” [WYWIAD]

Katarzyna Kubrak: „Chciałam przesunąć pojęcie »świętości« z oficjalnych, patriarchalnych symboli” [WYWIAD]

„NAZA” – głośny dokument o wojnie w Strefie Gazy wywołuje polityczną burzę w Izraelu

„NAZA” – głośny dokument o wojnie w Strefie Gazy wywołuje polityczną burzę w Izraelu

Na bezpieczny dystans. Czy filmowe zanurzenie w naturze to dziś już utopia?

Na bezpieczny dystans. Czy filmowe zanurzenie w naturze to dziś już utopia?

Kto zabił Tupaca? Po 30 latach zapadł pierwszy wyrok w jednej z największych zagadek hip-hopu

Kto zabił Tupaca? Po 30 latach zapadł pierwszy wyrok w jednej z największych zagadek hip-hopu

Więcej od autora

Mateusz Damięcki: „Dla mnie nagrodą jest to, że mam rodzinę, której jeszcze nie utraciłem przez moją pracę” [WYWIAD]

Mateusz Damięcki: „Dla mnie nagrodą jest to, że mam rodzinę, której jeszcze nie utraciłem przez moją pracę” [WYWIAD]

Siła wspólnego biegania. Dołącz do Together Laps – Women Run

Siła wspólnego biegania. Dołącz do Together Laps – Women Run

Unsound po raz pierwszy w Warszawie. Arca, Galás i pociąg do Krakowa

Unsound po raz pierwszy w Warszawie. Arca, Galás i pociąg do Krakowa

Mateusz Damięcki: „Dla mnie nagrodą jest to, że mam rodzinę, której jeszcze nie utraciłem przez moją pracę” [WYWIAD]

Mateusz Damięcki: „Dla mnie nagrodą jest to, że mam rodzinę, której jeszcze nie utraciłem przez moją pracę” [WYWIAD]

Siła wspólnego biegania. Dołącz do Together Laps – Women Run

Siła wspólnego biegania. Dołącz do Together Laps – Women Run

Unsound po raz pierwszy w Warszawie. Arca, Galás i pociąg do Krakowa

Unsound po raz pierwszy w Warszawie. Arca, Galás i pociąg do Krakowa

FacebookInstagramTikTokX
Advertisement