26 maja rząd przyjął projekt ustawy o zabezpieczeniu socjalnym osób wykonujących zawody artystyczne. Wsparcie mają otrzymać osoby osiągające najniższe i nieregularne dochody. Mimo to projekt budzi kontrowersje.
Droga do wielkiej kariery w zawodach artystycznych nie jest usłana różami. Według badań przeprowadzonych przez profesor Dorotę Ilczuk, kierowniczkę Centrum Badań nad Gospodarką Kreatywną, w sektorze artystycznym pracuje aktywnie około 60 tys. osób, z czego blisko 90% ma nieregularne dochody. Umowa o pracę należy do rzadkości – nie bez powodu, w końcu praca artystyczna bardzo często wiąże się z formą projektową – ale fakt, że jest rzadsza niż praca bez żadnej umowy, powinien mimo wszystko budzić niepokój.
Koniec strachu o niepewne jutro
Projekt zakłada wprowadzenie statusu artysty zawodowego, przyznawanego na pięć lat, z możliwością przedłużenia do ośmiu w szczególnych przypadkach. Osoby posiadające ten status i osiągające niskie lub nieregularne dochody będą mogły ubiegać się o dopłatę do składek społecznych i zdrowotnych. System byłby przy tym bezgotówkowy – pieniądze nie przechodziłyby przez ręce zainteresowanych, lecz trafiały prosto do ZUS-u.
Enigmatyczne „niskie lub nieregularne dochody” zostały ściśle określone przy okazji projektu ustawy. Dopłaty miałyby przysługiwać osobom, których średni roczny dochód z trzech poprzednich lat nie przekroczył 125 proc. dwunastokrotności minimalnego wynagrodzenia. W skali rocznej rząd mówi o progu 68 tys. zł brutto. Dopłata ma uzupełniać składki do poziomu naliczanego w przypadku minimalnego wynagrodzenia.
Choć społeczeństwo codziennie korzysta z pracy artystów, rzadko traktuje ją jak konwencjonalny zawód. Ustawa wystosowana przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego włącza artystów do systemu ubezpieczenia społecznego i zdrowotnego, zapewniając im ciągłość ubezpieczenia – co oznacza po prostu, że nawet gdy dochody w danym okresie nie pozwolą na opłacenie pełnych składek, artyści będą mogli pójść do lekarza na NFZ czy skorzystać z urlopu macierzyńskiego. Brzmi jak bare minimum, ale dla wielu niestety nawet to było poza zasięgiem.
Nie wszyscy patrzą na projekt przychylnym okiem
Prawicowe środowiska ze Sławomirem Mentzenem na czele krytykują projekt ustawy. Poseł Konfederacji odniósł się do niego na swoim profilu na „X”, pisząc: „nie zgadzam się z tym, żeby ludzie zarabiający najniższą krajową płacili za emerytury nierobów!”. Zgodziło się z nim kilka portali sugerujących, że w wyniku projektu powstanie kasta ludzi zasługujących na specjalne traktowanie i że otworzy się przestrzeń do nadużyć, na których finalnie korzystać będą najbogatsi.
Ustawa musi przejść jeszcze przez Sejm, Senat i zdobyć podpis prezydenta – do wejścia w życie jeszcze długa droga. Nawet jeśli projekt w obecnym kształcie nie jest doskonały, sama jego obecność w sejmowej agendzie to sygnał, że środowisko artystyczne wreszcie przestaje być traktowane jak zbędny dodatek do rynku pracy, pomimo, że sektor kultury i przemysłów kreatywnych jest odpowiedzialny za 3,5% polskiego PKB.







![Piotr Chomczyński: „Chcemy się bać, ale na własnych zasadach” [WYWIAD]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Fstrapi%2Fmedium_Piotr_Chomczynski_4_3d5fbd7392.webp&w=1920&q=80)
