26 maja rząd przyjął projekt ustawy o zabezpieczeniu socjalnym osób wykonujących zawody artystyczne, a a 8 października Sejm go uchwalił. Wsparcie mają otrzymać osoby o najniższych i nieregularnych dochodach. Projekt wciąż budzi kontrowersje.
Droga do wielkiej kariery w zawodach artystycznych nie jest usłana różami. Według badań prof. Doroty Ilczuk, kierowniczki Centrum Badań nad Gospodarką Kreatywną, w sektorze artystycznym pracuje aktywnie około 60 tys. osób, z czego blisko 90% ma nieregularne dochody. Umowa o pracę należy do rzadkości. Nie bez powodu, bo praca artystyczna bardzo często ma formę projektową. Ale fakt, że umowa jest rzadsza niż praca bez żadnej umowy, powinien budzić niepokój.
Koniec strachu o niepewne jutro
Ustawa wprowadza status artysty zawodowego, dla otrzymania którego trzeba wykazać rzeczywistą działalność artystyczną, dorobek i aktywność zawodową. Osoby posiadające ten status i osiągające niskie lub nieregularne dochody mogą ubiegać się o dopłatę do składek społecznych i zdrowotnych. System jest przy tym bezgotówkowy – pieniądze nie przechodzą przez ręce zainteresowanych, lecz trafiają prosto do ZUS-u.
Enigmatyczne „niskie lub nieregularne dochody” zostały ściśle określone już przy okazji projektu ustawy. Dopłata przysługuje osobom, których średnie miesięczne przychody z ostatnich trzech lat nie przekroczyły 125% minimalnego wynagrodzenia. Liczą się przychody ze wszystkich źródeł, także z praw autorskich. Prawo do niej przyznawane jest na dany rok i podlega weryfikacji – jeśli sytuacja artysty się poprawi, wsparcie maleje albo wygasa.
Choć społeczeństwo codziennie korzysta z pracy artystów, rzadko traktuje ją jak konwencjonalny zawód. Ustawa włącza artystów do systemu ubezpieczenia społecznego i zdrowotnego, zapewniając im ciągłość ubezpieczenia – co oznacza po prostu, że nawet gdy dochody w danym okresie nie pozwalają na opłacenie pełnych składek, mogą oni pójść do lekarza na NFZ czy skorzystać z urlopu macierzyńskiego.
Koszty
Ministerstwo szacuje, że z nowych rozwiązań skorzysta około 21 tys. artystów. W pierwszym pełnym roku system ma kosztować ok. 375 mln zł, z czegoego 252 mln zł pójdzie na dopłaty do składek, 101 mln zł na zasiłki chorobowe i inne świadczenia, a ok. 21 mln zł na obsługę administracyjną. Pieniądze pochodzą z budżetu państwa, a nie ze składek innych ubezpieczonych czy Funduszu Ubezpieczeń Społecznych.
Nie wszyscy patrzą na projekt przychylnie
Wynik głosowania (232 głosy za, 197 przeciw, 4 wstrzymane), pokazuje, jak podzielona jest sala. Prawicowe środowiska, ze Sławomirem Mentzenem na czele, już w maju krytykowały ustawę. Poseł Konfederacji pisał na „X”: „nie zgadzam się z tym, żeby ludzie zarabiający najniższą krajową płacili za emerytury nierobów!”. Krzysztof Stanowski również nie wspiera ustawy, mówiąc głośno, że liczy na weto prezydenta. Zwolennicy odpowiadają słowami minister kultury Marty Cienkowskiej, że to nie jest ustawa dla celebrytów, tylko dla ludzi żyjących z pracy artystycznej bez etatu i regularnych zleceń.
Co dalej?
Ustawa trafia teraz do Senatu, który może ją przyjąć bez zmian, wprowadzić poprawki albo ją odrzucić. Potem potrzebny będzie podpis prezydenta i publikacja w Dzienniku Ustaw. Przepisy mają wejść w życie dziewięć miesięcy po ogłoszeniu. Według harmonogramu ministerstwa nastąpi to w połowie 2027 roku. Ustawa nie przewiduje podwyżki świadczeń dla obecnych emerytów artystów i nie gwarantuje wysokich emerytur. Mimo to sama jej obecność w parlamencie pokazuje, że środowisko artystyczne przestaje być traktowane jak zbędny dodatek do rynku pracy, choć sektor kultury i przemysłów kreatywnych odpowiada za 3,5% polskiego PKB.








![Luka płacowa w AI. Asystentka z kobiecą twarzą dostała o 10% mniej [BADANIE]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Fstrapi%2Fsmall_u_Z_Vk9kq_TURB_Xy9k_YW_Fh_ZT_Zm_Zm_Ni_OD_Yx_N_Dhl_MG_Nj_NW_Qx_Y2_U2_Nz_M4_OWQ_2_Ni5qc_G_Vnkp_U_Dz_QIA_Ac0_F0_f0639eb68c.jpg&w=1920&q=75)

