8 maja 2026 roku Departament Obrony USA opublikował pierwszą transzę odtajnionych akt o UFO. Nastąpiła erupcja hashtagów, witryna rządowa padła pod naporem ruchu. Co dostaliśmy w zamian?
Witryna nazywa się war.gov/UFO. 8 maja 2026 roku Pentagon uruchomił PURSUE, czyli Presidential Unsealing and Reporting System for UAP Encounters, platformę zaprojektowaną tak, by każdy Amerykanin bez przepustki bezpieczeństwa mógł przeglądać rządowe akta o Niezidentyfikowanych Zjawiskach Powietrznych.
Pierwsza porcja dokumentów ukazała się 8 maja, druga – 22 maja 2026 roku. Pierwsza transza zawierała 162 pliki, w tym nagrania wideo z kokpitów, dane z sensorów i memoranda między agencjami, sięgające lat czterdziestych ubiegłego wieku. Dokumenty zebrano z FBI, Departamentu Stanu i NASA. Nie potwierdzają żadnego spisku, żadnego kontaktu z istotami z innych planet ani żadnego powodu, by sądzić, że takie istoty w ogóle odwiedziły Ziemię.
Co właściwie pokazano
Pośród 162 akt znalazło się kilka przypadków, które skupiły na sobie uwagę. Jedno z nich to relacja pilota drona, który we wrześniu 2023 roku zgłosił do FBI obserwację „liniowego obiektu” ze źródłem światła wystarczająco silnym, by „dostrzec pasy wewnątrz świetlnego stożka”.
Wśród dokumentów znalazły się też transkrypty z misji Apollo. Buzz Aldrin w debryfingu po locie Apollo 11 opisał obserwację „stosunkowo jasnego źródła światła”, które załoga wstępnie przypisała możliwemu laserowi. Podczas Apollo 12 astronauta Alan Bean relacjonował „błyski światła odpływające w przestrzeń”. Misja Apollo 17 dostarczyła zdjęcia pokazujące trzy punkty ułożone w trójkąt w dolnym prawym kwadrancie księżycowego nieba.
Pentagon opatrzył to zdjęcie przypisem, że „nie ma konsensusu co do natury anomalii”, ale wstępna analiza sugeruje, iż mógłby to być „obiekt fizyczny”. Wstępna analiza zdjęcia z 1972 roku. Pięćdziesiąt cztery lata po fakcie.
Część przypadków została natychmiast wyjaśniona. Obserwacja z 5 września 1948 roku, kiedy załoga wojskowa na wysokości 30 000 stóp nad Holandią widziała obiekt wykonujący „nagłe przyspieszenia i wspinaczkę”, została przez służby wywiadowcze wyjaśniona jako jednosilnikowy odrzutowiec z ‘rakietowym wspomaganiem i ogromną rezerwą mocy”, a ustalenie to nastąpiło w ciągu kilku miesięcy od zdarzenia. Pentagon włączył tę sprawę do zestawienia mimo rozwiązania.
Naukowcy nie są zachwyceni
Scientific American odnotował, że część opublikowanych zdjęć jest podobna do wcześniej udostępnionych obrazów – rozmytych punktów rejestrowanych przez wojskowe statki powietrzne. Naukowcy i sceptycy wskazali, że wiele plików jest niejednoznacznych, było już wcześniej dostępnych publicznie lub daje się wyjaśnić jako artefakty kamer, balony, szczątki albo niespójne zeznania świadków.
Astronom Seth Shostak z Instytutu SETI stwierdził, że zdecydowana większość przypadków UAP w ostatecznym rozrachunku ma przyziemne wyjaśnienia, choć nieliczne z nich zasługują na dalsze badania.
Avi Loeb z Harvardu – naukowiec, który ma reputację człowieka otwartego na pozaziemskie interpretacje znacznie bardziej niż większość jego kolegów – zajął stanowisko bardziej zniuansowane. W komentarzu do drugiej transzy akt przyznał, że nie znał wcześniej wszystkich tych danych, i podkreślił, że przedmiot ten był przez dekady poważnie traktowany przez wojsko, wywiad i polityków. Zaznaczył jednak, że dostępne dane nie są wystarczająco dobrej jakości i zasugerował, że dane satelitarne o rozdzielczości kilku centymetrów mogłyby dać znacznie jednoznaczniejsze odpowiedzi.
To jest właściwie kluczowy zarzut. Nie tyle „to nie są kosmici”, co „to nie jest dobry materiał badawczy”.
Kontekst polityczny
Trump zapowiadał ujawnienie akt od lutego 2026 roku, budując napięcie przed konserwatywnymi zgromadzeniami i sugerując, że Departament Obrony wkrótce wyda „bardzo interesujące dokumenty”. Mechanizm upublicznienia wzorowany był na sposobie, w jaki w grudniu 2025 roku Departament Sprawiedliwości zaczął ujawniać akta Epsteina. Rząd otwiera więc czarne skrzynki z przeszłości jako gest transparentności lub jako gest odwrócenia uwagi.
Opublikowane klipy pokazują obiekty poruszające się w sposób budzący wątpliwości w powietrzu lub pod wodą, zarejestrowane w różnych lokalizacjach – w Iranie, Iraku, Syrii i Grecji. Wśród nagrań znalazł się obiekt o kształcie piłki futbolowej zarejestrowany nad Morzem Wschodniochińskim w 2022 roku.
Reakcja środowisk UFO była mieszana: część entuzjastów wyraziła zmieszanie, że wśród materiałów znalazły się CGI oraz treści od dawna krążące w publikacjach o tematyce paranormalnej. To symptomatyczny problem całego przedsięwzięcia. Archiwum, które miesza autentyczne nierozwiązane przypadki wojskowe z materiałem wcześniej zniszczonym przez popkulturową mitologię, nie służy ani nauce, ani dociekliwości.
Loeb sformułował dwie możliwe interpretacje dla podzbioru naprawdę niewyjaśnionych obiektów: albo system obronny USA ma luki, bo rejestruje obiekty których nie potrafi rozpoznać albo mamy do czynienia z doniosłym odkryciem naukowym. Żadna z tych opcji nie jest uspokajająca. Pierwsza – z powodów oczywistych. Druga – bo Pentagon nie dysponuje narzędziami, żeby ją zweryfikować, a mimo to zakłada rządowe witryny obiecując przełom.








