17 marca 2026 roku administracja Trumpa zarejestrowała domeny alien.gov i aliens.gov. Strony nie działają. Rzeczniczka Białego Domu odpowiedziała dziennikarzom jednym zdaniem i emotikoną kosmity.
Obie domeny zostały zarejestrowane 17 marca przez CISA, czyli Agencję ds. Bezpieczeństwa Cyberprzestrzeni i Infrastruktury, będącą częścią Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Zarejestrowane, ale martwe. Wpisanie adresu kończy się komunikatem o błędzie. Gdy dziennikarze zapytali o cel i harmonogram uruchomienia stron, rzeczniczka prasowa Białego Domu Anna Kelly odpisała: „Stay tuned!” z tym samym emotikonem kosmity, którego sekretarz obrony Pete Hegseth użył, gdy repostował obietnicę Trumpa.
Żeby zrozumieć, skąd ta domena się wzięła, trzeba cofnąć się do 14 lutego 2026 roku. Podczas podcastowego wywiadu z dziennikarzem Brianem Tylerem Cohenem były prezydent Barack Obama stwierdził, że kosmici są „prawdziwi”, choć, jak potem tłumaczył, miał na myśli statystyczną nieuchronność życia gdzieś we wszechświecie, nie wizytę w Waszyngtonie. Trump zinterpretował to inaczej i ogłosił, że Obama ujawnił informacje niejawne. Kilka dni później na platformie Truth Social napisał, że poleci „właściwym departamentom oraz agencjom rozpocząć proces identyfikacji i udostępnienia rządowych akt dotyczących obcego i pozaziemskiego życia, UAP oraz UFO”. Pete Hegseth odpowiedział, że Pentagon już pracuje nad dyrektywą. Rejestracja domen nastąpiła miesiąc po tej deklaracji.
Pusta WWW
Co mogłoby znaleźć się na takiej stronie? To pytanie, na które w tej chwili uczciwa odpowiedź brzmi: nie wiadomo. Żadna agencja federalna nie poinformowała, czy aliens.gov będzie hostować akta UAP, służyć jako portal do zgłaszania obserwacji, czy może zostanie użyta w zupełnie innym celu.
Według astrofizyka Avi Loeba z Harvardu prawdziwym łupem byłoby udostępnienie pierwszych zdjęć lub nagrań UAP wykonanych przez satelity szpiegowskie, zwykle o ekstremalnie wysokiej rozdzielczości, pozwalającej zmierzyć prędkość obiektu i stwierdzić, czy jest czymś znajomym, czy nie. Loeb chce też wiedzieć, czy rząd posiada jakiekolwiek materiały odzyskane z miejsc rzekomych katastrof UAP.
Eksperci są jednak mniej romantyczni w swoich przewidywaniach. Pentagon's All-domain Anomaly Resolution Office (AARO), powołany w 2022 roku do analizowania UAP, wielokrotnie stwierdzał, że nie znalazł żadnych dowodów na pozaziemskie istoty, aktywność ani technologię, choć część przypadków pozostaje niewyjaśniona z powodu ograniczonych danych. Jeśli cokolwiek zostanie odtajnione, najprawdopodobniej będą to kolejne raporty pilotów i personelu wojskowego, zeznania świadków, być może materiały wideo z kamer pokładowych, podobne do tych, które rząd publikował w ostatnich latach.
Jest jednak coś, co umknęło w całym tym ferworze spekulacji. Znaczna część użytkowników Internetu od razu zwróciła uwagę, że w amerykańskim prawie słowo „alien” historycznie odnosi się do nieobywateli i imigrantów, nie do przybyszów z Alfa Centauri. Może aliens.gov będzie po prostu portalem informacyjnym Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego o polityce imigracyjnej. Nikt z administracji obecnie tego nie wyklucza ani nie potwierdza.
Co warte odnotowania: domeny zostały zarejestrowane w czasie, gdy rząd federalny formalnie nie przyjmował nowych wniosków o domeny .gov z powodu przerwy w finansowaniu. CISA i tak je zarejestrowała. Priorytet jest oczywisty, niejasne pozostaje tylko, jaki.
Loeb, założyciel Galileo Project i jeden z najbardziej medialnych głosów w debacie o UAP, napisał na Medium, że jesteśmy świadkami wyścigu między sztuczną inteligencją, samą w sobie formą obcej inteligencji, tyle że krzemowej, a możliwością odkrycia pozaziemskiej inteligencji z innej gwiazdy. Które z tych spotkań nastąpi pierwsze? Tego nie wie. Jest jednak, jak sam pisze, podekscytowany, że żyje właśnie teraz.
Trudno powiedzieć, czy aliens.gov przyniesie cokolwiek zbliżonego do tego podekscytowania. Rządowe deklaracje dotyczące UAP mają swoją własną, dobrze udokumentowaną grawitację: przyciągają uwagę, a potem znikają w atmosferze proceduralnych opóźnień. Eksperci ostrzegają, że selekcja, przegląd, odtajnienie i publikacja materiałów mogą zająć tygodnie, miesiące lub lata, zwłaszcza przy niedoborze urzędników przeszkolonych do obsługi procesu deklasyfikacji. Na razie mamy domenę i emotikonę kosmity.
