Silly season lub jak kto woli sezon ogórkowy całe szczęście (dla mnie), rzadko występuje w świecie sztuki. Może to właśnie jej problem? Każdy przecież potrzebuje czasem przewietrzyć umysł.
Sezon ogórkowy, czyli letnie miesiące, to okres, kiedy niewiele się dzieje. Media szukają błahych tematów, urzędy pustoszeją przez urlopy, a życie polityczne zwalnia. Skąd nazwa? Najprawdopodobniej z niemieckiego Sauregurkenzeit (czas kwaśnych ogórków) – okresu, gdy na rynku dominowały tanie, sezonowe ogórki, bo brakowało innych towarów. Angielski ma swój odpowiednik: silly season.
Czasami mam wrażenie, że angielszczyzna – mimo swojej oszczędności – powstała tylko po to, żeby brzmieć fonetycznie pięknie. Silly season lub jak kto woli sezon ogórkowy całe szczęście (dla mnie), rzadko występuje w świecie sztuki. Może to właśnie jej problem? Każdy przecież potrzebuje czasem przewietrzyć umysł. Ale Ty, czytelniku, jeśli dotrwałeś do tego momentu to zostań jeszcze chwilę i przekonaj się sam, że w dobie kwaśnych ogórków zawsze jest szansa na znalezienie czegoś słodkiego, zwłaszcza w świecie sztuki.
Kus maluje tak, jakby opowiadała dowcip, który w połowie robi się niepokojący. Jej figuratywne obrazy balansują między wzniosłością a popkulturą, między czułością a ironią i najchętniej grzebią w tym, co obiecujemy sobie w dzieciństwie, zanim życie zdąży te obietnice zweryfikować. Sopocka wystawa krąży właśnie wokół życzeń: tych spełnionych i tych, które los został nam dłużny. Obok nowego malarstwa pokazuje też rysunek, w tym wielkoformatowe pastele przygotowane specjalnie na tę okazję. Jedna z ciekawszych malarek młodego pokolenia w odsłonie, którą naprawdę warto zobaczyć na żywo.
Wystawa dostępna od 3 lipca do 23 sierpnia w Państwowej Galerii Sztuki w Sopocie.

![Film za 6 tysięcy dolarów. „Following” Nolana po raz pierwszy w polskich kinach [RECENZJA]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Fstrapi%2Fimages_2_5a49f1a903.jpeg&w=1920&q=80)



