Niezależnie od tego, czy znajdujemy się na Ziemi, czy 406 771 kilometrów od niej, pobudka bez dźwięków ulubionych utworów wydaje się niemożliwa.
Chappell Roan, Glass Animals czy John Legend po ostatniej misji Artemis II mogą powiedzieć, że ich muzyka dosłownie sięgnęła wyżyn. To między innymi ich piosenki znalazły się w porannej playliście wybranej przez astronautów lub ich rodziny.
Na pierwszej od ponad pół wieku misji, której celem było zbliżenie człowieka do srebrnego globu, zdecydowanie nie wiało nudą. Załoga Artemis II – dowódca Reid Wiseman, pilot Victor Glover, specjalistka misji Christina Koch oraz astronauta Jeremy Hansen – poza testowaniem kapsuły Orion w głębokiej przestrzeni kosmicznej i obrazowaniem pozostałości lawy na powierzchni Księżyca, znajdowała też czas na chwile relaksu. Na dole, na Ziemi, ktoś myślał o tym, żeby te chwile były jak najlepsze – to stamtąd wybierano piosenki na poranny rozruch.
Muzyka nie pierwszy raz pojawiła się w kosmosie
Muzyczna tradycja rozpoczęła się, gdy kosmonauci powracający z misji Apollo po wylądowaniu witani byli tekstami popularnych piosenek przez współpracowników. Już w latach 90. zarząd NASA dostrzegał benefity płynące z muzyki – Lynn W. Heninger, pełniący ówcześnie obowiązki zastępcy administratora ds. relacji z kongresem, podkreślał, że utwory pozwalają budować ducha zespołu wśród astronautów i personelu obsługi naziemnej. Właśnie dlatego kierownictwo NASA nigdy nie próbowało dyktować treści porannych składanek ani nie pozwalało, by ingerowały w nie zewnętrzne siły.
Wcześniejsze załogi zresztą same wiedziały, czego im trzeba. Na misji w 1965 roku Thomas Stafford i Wally Schirra przeszmuglowali na pokład harmonijkę i zestaw małych dzwoneczków, na których zagrali współkosmonautom „Jingle Bells”.
Kosmiczna playlista wybiła statystyki w kosmos
Pojawienie się na playliście stworzonej przez NASA to dla artystów nie tylko zaszczyt, ale i wymierny zysk. Według danych udostępnionych przez Spotify „Sleepyhead” autorstwa Young & Sick – pierwsza piosenka na liście – zanotowała 2100% wzrost liczby odsłuchań. Podobnie, choć nie aż tak spektakularnie, wystrzelił utwór „Working Class Heroes (Work)” CeeLo Greena: słuchalność wzrosła o 1700%.
406 771 kilometrów od Ziemi, a pobudka wygląda tak samo jak w każdy poniedziałek. Tylko widok za oknem trochę inny. Gdzieś między testowaniem kapsuły a obrazowaniem księżycowej lawy czworo ludzi budziło się rano przy piosenkach wybranych przez kogoś bliskiego. Czasem nawet w ogromnej i zimnej przestrzeni kosmicznej wystarczy bowiem jedna piosenka, żeby poczuć się jak w domu.


