11 sierpnia Netflix pokazał zwiastun „Monster: The Lizzie Borden Story”, czwartej odsłony antologii Ryana Murphy'ego i Iana Brennana. Premiera 17 września. Klip trwa niecałą minutę: rozsuwa się kurtyna, na niemal pustej scenie stoi fortepian, klawisz C uderza sam z siebie.
Rymowanka, na której Netflix opiera cały teaser, jest fałszywa w każdym szczególe, który da się sprawdzić. Abby Borden dostała osiemnaście ciosów, Andrew jedenaście – koroner ustalił, że to macocha zginęła pierwsza. Razem: dwadzieścia dziewięć zamiast osiemdziesięciu jeden. Abby nie była matką Lizzie, tylko drugą żoną ojca. Po półtoragodzinnej naradzie ława przysięgłych uniewinniła Lizzie 20 czerwca 1893 roku. Nikogo innego nigdy nie oskarżono, sprawa formalnie pozostaje nierozwiązana. Rymowanka to nie jest folklor, który narósł wokół faktów. To reklama gazet, która wygrała z faktami i została na sto trzydzieści lat.
Obecność Nance O'Neil w obsadzie zdradza więcej niż zwiastun. O'Neil, którą prasa nazywała „amerykańską Bernhardt”, poznała Lizzie w Bostonie około 1904 roku, dziesięć lat po procesie. Fall River natychmiast zaczęło plotkować o romansie – żadna z kobiet nigdy tego nie skomentowała. W 1905 Emma wyprowadziła się z Maplecroft i powiedziała potem bostońskiej gazecie, że o tym, co zaszło w domu przy French Street, mówić nie będzie. Skoro Barden gra O'Neil, serial nie kończy się wyrokiem. Osiem odcinków to dużo miejsca na trzydzieści pięć lat, w których nic się nie wydarzyło, poza tym, że sąsiedzi odwracali wzrok.
Netflixowy opis fabuły brzmi tak: zamknięta w domu upokorzeń córka bogatej rodziny i jej krnąbrna służąca uciekają w fantazję o seksie, władzy i zemście, a morderstwa rodzą ikonę, która woli własną legendę od klatki. Marketing platformy dorzuca, że to najbardziej szalona odsłona serii i że Lizzie „zmieniła to, kim według świata może być zabójca”. Kłopot w tym, że dokładnie taki film już powstał. „Lizzie” Craiga Williama Macneilla pokazano na Sundance w styczniu 2018, Chloë Sevigny grała Lizzie, Kristen Stewart – Bridget, a romans między nimi był w tej wersji motywem zbrodni. Film zarobił na całym świecie 844 786 dolarów.
Murphy i Brennan mają zatem gotowy dowód, że ta interpretacja nie sprzedaje się w kinie. Sprawdzą, czy sprzeda się w streamingu. Ella Beatty zapowiada w rozmowie z Tudum eksplorację kobiecej wściekłości i represji, którą uznała za uderzająco aktualną.
Ile hałasu zrobią tym razem bliscy ofiar? Rita Isbell, której brata zabił Dahmer, powiedziała, że Netflix nigdy się z nią nie skontaktował i nazwała serial bezwzględnym oraz niedbałym. Matka Tony'ego Hughesa mówiła TMZ, że na cudzej tragedii zarabia się pieniądze. Przy Lizzie Borden ten problem znika. Andrew i Abby zginęli w 1892 roku, Lizzie umarła w 1927. Z perspektywy działu prawnego to najbezpieczniejszy sezon, jaki Murphy mógł nakręcić i to prawdopodobnie tłumaczy wybór lepiej niż jakakolwiek deklaracja o kobiecej wściekłości.
Premiera serialu – 17 września na Netflixie.










