Universal kupił prawa do „Kobiety, którą jestem” w sierpniu 2024 roku. Dopiero w lipcu 2026 studio zatrudniło Liz Meriwether, twórczynię „Jess i chłopaki”, żeby napisała pierwszą wersję scenariusza. Obsady nie ma. Jon M. Chu, który ma reżyserować, jeszcze w marcu 2025 ucinał plotki jednym zdaniem: nie odbył ani jednej rozmowy o obsadzaniu tego filmu.
W tym samym czasie Telewizja Polska wrzuciła do sieci jeden fotos. Kobieta w błękitnym kaszkiecie, różowych okularach i futrze, z mikrofonem w dłoni. To Joanna Kulig. Amerykanie negocjują treatment, my mamy charakteryzację.
Spór, który natychmiast wybuchł w komentarzach – podobna czy niepodobna – jest wpisany w samo zdjęcie i trochę mija się z tym, co powstaje. Kulig ma czterdzieści cztery lata. Britney Spears skończy w grudniu czterdzieści pięć. To nie jest casting „młoda gwiazda gra młodą gwiazdę”, tylko dokładne odwrotne posunięcie.
Nie biografia, tylko próba przed koncertem
Najciekawsze w całym tym przedsięwzięciu nie jest nazwisko na plakacie, tylko konstrukcja sztuki. Jak ustalił Jacek Cieślak w „Rzeczpospolitej”, punktem wyjścia jest powrót czterdziestoletniej Britney na scenę po latach przerwy, a próba przed koncertem staje się pretekstem do rozliczeń z przeszłością. Zastrzeżenie należy się od razu: to ustalenia dziennikarskie, nie oficjalny opis TVP, która na razie poprzestała na formule o „jednego z najgorętszych tytułów nadchodzącego sezonu”.
Jeśli te ustalenia się potwierdzą, obsada mówi wszystko o ciężarze tekstu. Młodą Britney gra Karolina Staniec, rodziców – Dorota Pomykała i Roman Gancarczyk. Obsadzenie Gancarczyka w roli Jamiego Spearsa to deklaracja tematyczna: trzynastoletnia kuratela, zakończona w 2021 roku, będzie tu ważniejsza niż choreografia do „Toxic”. Chociaż piosenki też mają paść, Kulig ma zaśpiewać „...Baby One More Time”, „Oops!... I Did It Again” i wspomniany „Toxic”, co po „Zimnej wojnie” nikogo nie powinno zaskakiwać.
Podwójna Britney to zresztą chwyt, który Ewelina Marciniak już przerabiała. W jej „Genialnej przyjaciółce” w Starym Teatrze role neapolitańskich nastolatek dostały trzydziestoletnie aktorki, a różnica wieku okazała się nie przeszkodą, tylko materiałem.
Puenta pisze się sama, tylko nie w Warszawie
Spektakl ma pokazać czterdziestoletnią Britney, która szykuje się do powrotu na scenę. W styczniu 2026 roku Britney Spears napisała na Instagramie, że nigdy więcej nie wystąpi w Stanach Zjednoczonych – z „wyjątkowo delikatnych powodów”. Dodała jednak, że ma nadzieję zaśpiewać, siedząc na stołku, z czerwoną różą we włosach upiętych w kok, razem z synem. Wskazywała przy tym Wielką Brytanię i Australię.
Murawski i Marciniak piszą więc scenę, którą bohaterka wyreżyserowała już sobie sama. Do czerwca 2026 nie ogłoszono ani trasy, ani rezydentury.
Premiera „Britney” w Teatrze Telewizji planowana jest na grudzień, data nie jest potwierdzona. Jeśli się utrzyma, Kulig zaśpiewa „Toxic” w warszawskim studiu mniej więcej wtedy, gdy Spears będzie obchodzić czterdzieste piąte urodziny i o kilka miesięcy wyprzedzi wszystko, co ma do powiedzenia Universal. Zostaje pytanie, które w Los Angeles pewnie nikomu nie przychodzi do głowy: co się stanie z tym spektaklem, jeśli Britney naprawdę wejdzie na scenę w Londynie, zanim TVP zdąży wyemitować swoją wersję jej powrotu.







![Moby nagrał uliczną skrzypaczkę na Krakowskim Przedmieściu. Wiral z Warszawy [WIDEO]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Fstrapi%2Flarge_Nl_X_Mb6x_ID_3f_Wr6s2ecv_B_Rr_ME_Zp_BYD_2a4_c9ae238d7e.jpg&w=1920&q=80)

![Moby nagrał uliczną skrzypaczkę na Krakowskim Przedmieściu. Wiral z Warszawy [WIDEO]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Fstrapi%2Fsmall_Nl_X_Mb6x_ID_3f_Wr6s2ecv_B_Rr_ME_Zp_BYD_2a4_c9ae238d7e.jpg&w=1920&q=75)
![Ewa Woydyłło w ogniu hejtu po słowach o Idze Świątek. Podcast usunięty [EDIT]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Fstrapi%2Fsmall_EW_7176ad6ac1.jpg&w=1920&q=75)