W młodości, gdy śmierć jawi nam się jako mglista i odległa, wydaje nam się, że potrafimy o niej rozmawiać. Jednak gdy jej szpony pojawiają się w zasięgu wzroku, zaczynamy się jąkać i plątać, a żadne słowa nie wydają się właściwe. Wtedy pomóc mogą doule końca życia.
Tabu krążące wokół śmierci wiąże nam ręce. Biurokratyczny, zimny język, używany często przez lekarzy, i ogrom obowiązków, który spada na osobę chorą i jej bliskich, stają nam w gardle i zaczynają dusić. Nie widząc, do kogo zwrócić się o pomoc warto rozejrzeć się za doulą, która w spokojny sposób może odpowiedzieć na nasze pytania.
Kim tak właściwie jest doula?
Słowo to pochodzi z greckiego i oznacza „kobietę wspierającą”. Mimo to nie wszystkie doule są kobietami. Osoby parające się tą profesją to profesjonalni towarzysze, oferujący wszechstronną pomoc umierającym i ich rodzinom. Ich celem jest wspieranie w przeżyciu śmierci w jak najlepszy sposób – poprzez stworzenie odpowiedniej atmosfery w miejscu umierania, pomoc w zaplanowaniu ceremonii pożegnalnej czy kontakt z personelem medycznym i dopilnowanie, by życzenia osoby umierającej zostały spełnione.
Jednocześnie rolą douli jest przełamanie milczenia i zachęcanie do zadawania pytań czy wyrażania swoich myśli, obaw i uczuć. Normalizacja rozmowy o śmierci i zapewnienie profesjonalnej wiedzy o tym, co dzieje się lub może dziać w procesie umierania, obniżają poziom napięcia i uspokajają. W końcu od rozmowy o śmierci jeszcze nikt nie umarł – podobnie jak nikt nie zaszedł w ciążę, rozmawiając o seksie.
W Polsce to jeszcze nisza
Choć w Stanach liczba douli wzrasta w zatrważającym tempie – liczba członkiń stowarzyszenia „National End of Life Doula Alliance” wzrosła z 260 w 2019 roku do 1600 w 2024 roku – w Polsce zawód douli nie jest tak popularny. Nie ma oficjalnego rejestru ani publicznych statystyk, trudno nawet oszacować liczbę osób zaangażowanych w profesję. Najczęściej są to osoby z wykształceniem psychologicznym lub doświadczeniem w hospicjach, ale brak im licencji państwowych.
Jedną z głównych cech douli jest umiejętność bycia w pełni obecną i empatyczną. Podstawą jej pracy jest bliski kontakt z ludźmi, którzy doświadczają ponadprzeciętnego stresu, lęku i niepokoju – w końcu ze śmiercią wiąże się dużo emocji. Towarzyszka końca życia powinna w tych warunkach pozostawać spokojna i stanowić oparcie.
Choć dzisiaj większość śmierci ma miejsce w szpitalu, w sterylnych, bezosobowych warunkach, najbardziej naturalnym miejscem umierania przez wieki był po prostu dom, w którym otaczają nas bliscy. Idea douli śmierci na pierwszy rzut oka może wydawać się sekciarska, mroczna i przerażająca. Jednak gdy głębiej się nad tym zastanowimy – śmierć dla nikogo nie jest prosta, więc dodatkowe, wykwalifikowane wsparcie może przynieść tylko dobre efekty.




![Mamy pierwszy zwiastun nagrodzonej w Cannes „Ojczyzny” Pawła Pawlikowskiego [TRAILER]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Fstrapi%2Fmedium_ojczyzna_film_pawel_pawlikowski_sandra_hullert_cannes_2026_jpg_d5176f7b71.webp&w=1920&q=80)
![Piotr Polak: „Rozwoziłem kanapki rowerem z przyczepą, krzyczałem: sandwich jest!” [WYWIAD]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Fstrapi%2Flarge_Piotr_Polak_fot_R_Chojnacki_2025_9_186e69187c.jpg&w=1920&q=80)

