FacebookInstagramTikTokX
  • Wasze prace
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
  • Search
Moje Konto
Zaloguj się / Zarejestruj
  • Wasze prace
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Kup nowy numer
K MAG
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Art & Dizajn

„Japonka”. Sekret odnalezionego obrazu

Autor: Agnieszka Sielańczyk
15-06-2026
„Japonka”. Sekret odnalezionego obrazu
„Japonka”. Sekret odnalezionego obrazu
„Japonka" Józef Pankiewicz

Przez dekady wisiała w prywatnej kolekcji, z dala od oczu historyków sztuki i miłośników malarstwa. Teraz trzecia wersja słynnej „Japonki" Józefa Pankiewicza trafia na aukcję z wyceną do 20 milionów złotych i po raz ostatni można ją zobaczyć za darmo.

Kobieta stoi tyłem. W dłoni trzyma lusterko, w którym odbija się jej twarz. To najprostszy opis obrazu, który od stu kilkunastu lat tkwi w polskiej świadomości artystycznej jak znak wodny — niewidoczny pod powierzchnią, ale decydujący o tym, co widać. „Japonka” Józefa Pankiewicza nie jest dziełem wymagającym tłumaczeń. Jest dziełem, które wymaga opowieści. A ta właśnie opowieść ma trzy wersje.

Ile Japonek ma Pankiewicz?

Pierwszą rzeczą, której nie wiedziały pokolenia uczniów rozpoznających „Japonkę” z podręczników, jest fakt, że obraz istnieje w kilku wariantach. Pankiewicz podjął motyw trzykrotnie. Wersja z krakowskiego Muzeum Narodowego, ta z kolekcji Feliksa „Mangghi” Jasieńskiego, to płótno z podręczników i reprodukcji – z parawanem, japońskimi koturnami obok figury i bez lustra. Druga wersja zaginęła. Znamy ją wyłącznie z czarno-białej fotografii, na której Wanda spogląda w lustro zawieszone na ścianie. Trzecia przez ponad dwie dekady spoczywała w prywatnych zbiorach, niewystawiana, niekomentowana, praktycznie nieobecna w obiegu.

I właśnie tę trzecią można teraz zobaczyć przy Pięknej 1A w Warszawie bezpłatnie, do 18 czerwca, zanim trafi na czerwcową aukcję DESA Unicum z estymacją 12–20 mln złotych.

Człowiek, który przywiózł Japonię do Krakowa

Bez Feliksa Jasieńskiego nie ma „Japonki”. Jasieński był głównym wektorem japonizmu w polskiej sztuce przełomu wieków. Jego pseudonim „Manggha” pochodzi od tytułu słynnych szkicowników Katsushiki Hokusaia; w 1901 roku opublikował w Paryżu esej pod tym samym tytułem. Swoje krakowskie mieszkanie przy ulicy Świętego Jana urządził jak prywatne muzeum sztuki Dalekiego Wschodu i Europy.

To z tej kolekcji Pankiewicz wypożyczył rekwizyty do „Japonki”: czerwone kimono z białymi motywami lotosowymi, obi z ciemnoniebieskiego jedwabiu z haftowanym smokiem, parawan, kakemono, stolik z laki i brązowy dzban. Wszystkie te przedmioty dziś znajdują się w zbiorach Muzeum Narodowego w Krakowie.

Japonizm, czyli wirus estetyczny

W połowie XIX wieku Japonia otworzyła swoje porty po dekadach izolacji. Do Europy napłynęły japońskie grafiki ukiyo-e, ceramika, tkaniny, parawany. Efekt był natychmiastowy i dalekosiężny – europejscy malarze zaczęli pożyczać z japońskiej estetyki to, na co akademizm nie miał miejsca: płaską plamę koloru, wykadrowanie kompozycji, dekoracyjność traktowaną jako wartość samą w sobie, a nie ornament.

Pankiewicz znał te rozwiązania nie z opisu. W 1908 roku, podczas wizyty w Paryżu, spotkał Bonnarda i to spotkanie zapoczątkowało trwałą artystyczną wymianę – ich rodziny spędzały razem wakacje, razem wyjeżdżali na południe Francji, w okolice Saint-Tropez, gdzie na sąsiednich działkach pracował Paul Signac. Razem jeździli do Normandii, Giverny i Vernon. Pankiewicz nie był więc widzem europejskiej moderny. Był jej uczestnikiem. „Japonka” powstawała dokładnie w tym samym roku co te znajomości i to widać w tym, jak kładziony jest kolor: płaską, czystą plamą, bez akademickiego cieniowania, z dekoracyjnym napięciem między czerwienią kimona a niebieską głębią obi.

 

 

DESA Unicum deklaruje, że badania nad obrazem wciąż trwają – kwestie autentyczności, proweniencji i miejsca w chronologii twórczości Pankiewicza wymagają dalszej weryfikacji. To nieuniknione przy dziele tej klasy. Historia sztuki rzadko bywa prosta, a „Japonka” ma już udowodnione, że potrafi istnieć w kilku wersjach naraz.
Wystawa jest bezpłatna i otwarta do 18 czerwca. To ostatnia okazja, żeby obejrzeć ten obraz poza prywatną kolekcją, do której wróci niezależnie od tego, kto zapłaci.

Polecane

The Roots wracają do Polski po czternastu latach. Legendarna formacja wkrótce wystąpi w Warszawie

The Roots wracają do Polski po czternastu latach. Legendarna formacja wkrótce wystąpi w Warszawie

„Lipstick effect” – małe przyjemności, a sytuacja społeczno-polityczna

„Lipstick effect” – małe przyjemności, a sytuacja społeczno-polityczna

Zmarł David Hockney. Poznajcie 6 najważniejszych prac artysty

Zmarł David Hockney. Poznajcie 6 najważniejszych prac artysty

Dlaczego na filmie „Kumotry” pęknie wam serce (i bardzo dobrze!) [RECENZJA]

Dlaczego na filmie „Kumotry” pęknie wam serce (i bardzo dobrze!) [RECENZJA]

Sejm przyjął ustawę o zakazie patostreamingu. Grozi nawet do pięciu lat pozbawienia wolności

Sejm przyjął ustawę o zakazie patostreamingu. Grozi nawet do pięciu lat pozbawienia wolności

Wejście na Mount Everest w 2026 roku to kwestia pieniędzy, nie umiejętności

Wejście na Mount Everest w 2026 roku to kwestia pieniędzy, nie umiejętności

Polecane

The Roots wracają do Polski po czternastu latach. Legendarna formacja wkrótce wystąpi w Warszawie

The Roots wracają do Polski po czternastu latach. Legendarna formacja wkrótce wystąpi w Warszawie

„Lipstick effect” – małe przyjemności, a sytuacja społeczno-polityczna

„Lipstick effect” – małe przyjemności, a sytuacja społeczno-polityczna

Zmarł David Hockney. Poznajcie 6 najważniejszych prac artysty

Zmarł David Hockney. Poznajcie 6 najważniejszych prac artysty

Dlaczego na filmie „Kumotry” pęknie wam serce (i bardzo dobrze!) [RECENZJA]

Dlaczego na filmie „Kumotry” pęknie wam serce (i bardzo dobrze!) [RECENZJA]

Sejm przyjął ustawę o zakazie patostreamingu. Grozi nawet do pięciu lat pozbawienia wolności

Sejm przyjął ustawę o zakazie patostreamingu. Grozi nawet do pięciu lat pozbawienia wolności

Wejście na Mount Everest w 2026 roku to kwestia pieniędzy, nie umiejętności

Wejście na Mount Everest w 2026 roku to kwestia pieniędzy, nie umiejętności

FacebookInstagramTikTokX