Posiadanie dzieci wydaje się decyzją opartą na stabilnej, bezpiecznej relacji. Badania pokazują, że jest wręcz przeciwnie.
Według teorii przywiązania Johna Bowlby'ego więzi emocjonalne z wczesnego dzieciństwa wpływają na relacje przez całe życie. Teoria ta zakłada, że potrzeba bliskości z opiekunem jest wrodzona i zależnie od sposobu realizacji może przerodzić się w jeden z czterech różnych stylów przywiązania: bezpieczny, lękowo-unikający, lękowo-ambiwalentny i unikający.
Osoby z bezpiecznym stylem przywiązania mają zazwyczaj pozytywny obraz siebie i innych, co ułatwia im komunikację, stawianie granic i budowanie zdrowych relacji – także tych rodzicielskich. Badania pokazują jednak, że to nie osoby cechujące się tym stylem najczęściej decydują się na posiadanie dzieci.
Badania na różnych gruntach kulturowych
Opublikowane w czasopiśmie naukowym „International Journal of Psychology” badanie miało na celu sprawdzenie zależności między stylem przywiązania a liczbą dzieci w różnych kontekstach kulturowych. Grupa badawcza licząca 15 120 osób z trzech krajów: Japonii, Kanady i Stanów Zjednoczonych, składała się w równej mierze z kobiet i mężczyzn w pięciu kategoriach wiekowych – od dwudziestoparolatków do osób po sześćdziesiątce.
Analiza zebranych danych ujawniła, że osoby z lękowo-unikającym i lękowo-ambiwalentnym stylem przywiązania stanowiły grupę o największej dzietności we wszystkich trzech krajach. Bezpieczny styl przywiązania, często traktowany jak stan idealny, wiąże się z posiadaniem mniejszej liczby dzieci w Kanadzie i w Stanach Zjednoczonych – co zdaniem naukowców sugeruje, że osoby z tego grona mogą preferować mniejsze, bardziej zaplanowane rodziny, w których dziecku poświęca się więcej uwagi.
Japonia jest wyjątkowym przypadkiem
Choć Japonia nie odbiegała od normy, jeśli chodzi o grupę najbardziej dzietną, bezpieczny styl przywiązania nie wiązał się wcale ze znacznie obniżoną liczbą dzieci. Autorzy badania sugerują, że silne wartości zbiorowe w połączeniu z naciskami ekonomicznymi i narodowym trendem na późne rodzicielstwo grają w tym środowisku ważniejszą rolę niż osobiste preferencje dotyczące rodzicielstwa.
Mimo że próba badawcza jest zróżnicowana pod względem wieku, pochodzenia i płci, badanie opiera się tylko na krajach wysokorozwiniętych, co ogranicza możliwość uogólniania wyników. Mimo to wnioski łamią potocznie przyjęty stereotyp, że stabilne, zdrowe relacje są tymi, które opłacają się najbardziej. Dane pokazują, że ewolucja nie zawsze premiuje to, co psychologia uznaje za ideał.





![Film za 6 tysięcy dolarów. „Following” Nolana po raz pierwszy w polskich kinach [RECENZJA]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Fstrapi%2Fimages_2_5a49f1a903.jpeg&w=1920&q=80)

![Coals – spójny duet pełen przeciwieństw [WYWIAD]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Fstrapi%2Fsmall_coals_3477_5ac7dc9594.jpg&w=1920&q=75)

