Od 2003 roku Unsound miał jeden adres: Kraków. W tym roku, po raz pierwszy w historii, główna edycja festiwalu zaczyna się w Warszawie. Od 2 do 6 października program rozegra się w stolicy, a od 8 do 11 października wróci do Krakowa. Żaden koncert nie powtórzy się w obu miastach. Kto chce zobaczyć całość, musi przejechać te blisko trzysta kilometrów razem z festiwalem.
Hasło tej edycji brzmi SOFT POWER. Pojęcie pochodzi z politologii: amerykański badacz Joseph Nye nazwał tak wpływ, który państwo zdobywa przyciąganiem, kulturą i wartościami, a nie przymusem. Unsound sięga po nie w chwili, gdy przymus wrócił do polityki bez żadnych kompleksów i pyta, czym jest dziś siła. Czy zawsze musi się manifestować przewagą? A może jej najbardziej współczesną formą jest łagodność – obietnica komfortu i bezpieczeństwa, której tak bardzo potrzebujemy? Dwa lata temu festiwal szedł pod hasłem NOISE. Po hałasie przyszła miękkość. Jak pokazuje program, niekoniecznie cichsza.
SOFT POWER dobrze opisuje też sam Unsound, który od lat jest miejscem spotkania różnych scen i perspektyw. W tym roku także dwóch miast, które zwykle wolą ze sobą rywalizować. Mat Schulz, dyrektor artystyczny festiwalu, uprzedza pytanie, które pada zawsze, gdy w jednym zdaniu pojawiają się Warszawa i Kraków:
Na Polsce się nie kończy: jesienią SOFT POWER pojedzie dalej, do Nowego Jorku i Londynu.
Warszawska część ma debiut, który sam w sobie jest powodem do przyjazdu. 3 października Arca po raz pierwszy wystąpi w Warszawie. Nie tylko zagra, ale też współkuratoruje wieczór „Airdoll” na Tunelowej: pokaże hybrydowy set solowy, a potem stanie za deckami ze swoim wieloletnim przyjacielem Bobbym Beethovenem. W tym samym programie didżejski set zagra Mica Levi, a KAVARI pokaże audiowizualny live. Po wydarzeniu na Tunelowej VTSS wróci na Jasną 1, do klubu, który był jednym z punktów zwrotnych jej kariery i zagra w nocy ciągnącej się do rana. W stolicy pojawią się także Blackhaine z nowym projektem „Saints in the Wethouse”, Bendik Giske, Visible Cloaks z Hashtag Ensemble oraz Diamanda Galás, która zaśpiewa w Filharmonii Narodowej. Galás w programie o łagodności to najprzewrotniejszy ruch kuratorów: jej głos od ponad czterech dekad służy do wszystkiego, tylko nie do usypiania. Rozgrzewka odbędzie się jeszcze przed oficjalnym startem. 2 października Jasna 1 zaprasza na SOFT LAUNCH z Donato Dozzym, Dtekkiem, emerai b2b Vi i Tomem Boogizmem.
Najciekawiej robi się jednak tam, gdzie program wychodzi poza listę nazwisk: w premierach i projektach przygotowanych specjalnie na festiwal. Space Afrika zagrają na żywo materiał z nadchodzącego albumu „Quiet Storm”. Duet rozrośnie się o krakowską sopranistkę Jolantę Kowalską-Pawlikowską, perkusistę Pike’a i gitarzystę GABRIELA. Marina Herlop wystąpi z ansamblem dokładnie w dniu premiery płyty „Dja Dja”, więc publiczność pozna ten materiał, zanim zdąży go przesłuchać w domu. Lorenzo Senni od lat buduje utwory z samych rave’owych narastań i uparcie odmawia słuchaczom dropu. Teraz wraca z nowym materiałem.
Mocno wybrzmi polski wątek. Raphael Rogiński zagra kompozycje Tomasza Stańki z Markiem Pospieszalskim i Mariną Džukljev. Gitara w miejscu trąbki – już to wystarczy, żeby z hołdu zrobiła się interpretacja. Księżyc świętuje trzydziestolecie debiutanckiej płyty specjalnym koncertem „Eternal Circle” ze Svitlaną Nianio i przyjaciółmi. Joanna Duda zagra materiał związany z albumem „Regina Silva”, który powstał w Kenii z sygnałów, jakimi porozumiewają się zwierzęta.* Piotr Kurek i Wilhelm Sasnal wrócą do historii sprzed pół wieku. W 1976 roku David Bowie podczas postoju w Warszawie trafił na nagranie „Helokania” w wykonaniu Zespołu Pieśni i Tańca „Śląsk”, a z tej pieśni wyrosła „Warszawa” z albumu „Low”. Kurek przerobi ją teraz z wokalistami „Śląska”, a Sasnal dołoży obrazy nakręcone na taśmie 16 mm.
Unsound od lat lubi łączyć artystów, którzy gdzie indziej graliby na różnych scenach i w różne dni. Tak będzie i teraz. Iglooghost i daisy* wystąpią jako Cyst, duet, o którym plotkowano, zanim ktokolwiek usłyszał go na żywo. Devon Rexi spotkają się z Johnem T. Gastem w zwolnionym, „screwed” dubie.
7 października festiwal przenosi się na tory. Pociąg zwany Unsoundem (ukłonu w stronę Tennessee Williamsa trudno nie zauważyć) zatrzyma się po drodze na występy. Na pokładzie Radical Polish Ensemble rozrośnie się do Radical Polish Arkestry, która zderzy polski folk z awangardową kompozycją. Na pociąg obowiązują osobne bilety.
Najdłuższe noce należą jednak do Krakowa. W Hotelu Forum, betonowym olbrzymie nad Wisłą, gdzie festiwal od lat kończy się najgłośniej, za deckami staną Juliana Huxtable z JASSS, Kode9 z Nikki Nairem, Vigro Deep z Batu oraz KAVARI z Ship Sket. Tam też O Ghettão będą świętować piętnastolecie lizbońskiej wytwórni Príncipe Discos.
Joseph Nye opisywał miękką siłę jako umiejętność zjednywania sobie innych bez przymusu. Unsound sprawdzi tę teorię w skali dwóch miast i jednego pociągu. Jeśli po 11 października ktoś z Warszawy przyzna, że w Krakowie było lepiej – albo odwrotnie – miękka siła zadziała tam, gdzie od stuleci niewiele działało.










