Nieczęsto zdarza się, żeby nowa piosenka The Rolling Stones i obecność Roberta Smitha na tym samym nagraniu wydawały się mniej zaskakujące niż fakt, że Mick Jagger ma dziś większy apetyt na współprace niż niejeden artysta o połowę młodszy. A jednak.
Stonesi opublikowali właśnie dwa nowe utwory promujące album „Foreign Tongues”, który ma ukazać się już 10 lipca. Do pierwszego z nich, „Jealous Lover”, powstał teledysk z udziałem aktorów Anyi Taylor-Joy i Charlesa Meltona. Drugi, „Divine Intervention”, zwraca uwagę przede wszystkim obecnością Roberta Smitha z The Cure.
To spotkanie dwóch muzycznych światów, które przez dekady funkcjonowały obok siebie niczym równoległe linie brytyjskiej wyobraźni. Stonesi reprezentowali hedonistyczny blues-rock, Smith stał się patronem melancholii ozdobionej rozmazanym eyelinerem. Dziś różnice estetyczne wydają się mniej istotne niż wspólna cecha: nieprzyzwoita wręcz odporność na upływ czasu.
Przypadek Smitha
Najciekawsze jest to, że udział Smitha nie został przedstawiony jako wielkie wydarzenie marketingowe. Wręcz przeciwnie. Podczas prezentacji albumu Mick Jagger opowiedział historię, według której wokalista The Cure znalazł się w studiu niemal przypadkiem, a jego udział w nagraniu miał być spontaniczną konsekwencją spotkania.
Jeszcze bardziej przewrotne jest to, że część dziennikarzy po premierze „Divine Intervention” przyznała, iż obecność Smitha nie jest łatwa do wychwycenia podczas pierwszych odsłuchów. Pitchfork żartował nawet, że po kilku przesłuchaniach nadal trudno jednoznacznie wskazać jego partię wokalną.
Anya Taylor-Joy w kadrze
Znacznie bardziej spektakularny jest teledysk do „Jealous Lover”. Za kamerą stanęli Chris Barrett i Luke Taylor, twórcy znani między innymi ze współpracy z Radiohead i Jackiem White'em. W głównych rolach pojawiają się Anya Taylor-Joy oraz Charles Melton.
Taylor-Joy od kilku lat pozostaje jedną z tych aktorek, które potrafią jednocześnie funkcjonować w kinie autorskim i hollywoodzkim mainstreamie bez utraty magnetyzmu. W teledysku Stonesów nie pełni funkcji celebryckiego ozdobnika, jest osią narracji wizualnej, która operuje głównie napięciem.
Nowy album „Foreign Tongues” pojawia się niespełna trzy lata po dobrze przyjętym „Hackney Diamonds”. Producentem ponownie został Andrew Watt, który w ostatnich latach wypracował sobie pozycję jednego z najważniejszych producentów pracujących z legendami rocka. Na płycie mają pojawić się również m.in. Paul McCartney, Steve Winwood oraz Chad Smith z Red Hot Chili Peppers.
Szczególnie interesujące wydaje się to, że Stonesi nie próbują odtwarzać własnej przeszłości. „Jealous Lover” zanurza się w soulowym i rhythm-and-bluesowym pulsie, a nie w stadionowym rocku, który mogliby przecież dostarczać niemal z automatu. Historia Stonesów zawsze była historią muzycznych kradzieży dokonywanych z wdziękiem. Sam zespół wielokrotnie o tym mówił. Blues. Soul. Country. Disco. Nowa fala. Czasem wszystko naraz.









![„Backrooms”: ściana, za którą znika sens [RECENZJA]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Fstrapi%2Fsmall_Backrooms2_164a2563bf.jpg&w=1920&q=75)
![„Hot Spot” – mamy pierwszy zwiastun nowego filmu Agnieszki Smoczyńskiej [ZWIASTUN]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Fstrapi%2Fsmall_HOT_SPOT_1_8faa1e8e07.jpg&w=1920&q=75)