Szybka kawa, bieg na autobus i osiem godzin w pracy. A potem filiżanka owocowego przelewu w modnej kawiarni i pogawędka z magnetycznym baristą, warsztaty z ceramiki w osiedlowym domu kultury, wizyta w bibliotece i krótka wymiana zdań z panią bibliotekarką na temat świeżo przeczytanego reportażu.
Każdy dopisałby do tej listy własne adresy. To tzw. trzecie miejsca — przestrzenie oddzielone od domu („miejsca pierwszego”) i pracy („miejsca drugiego”), w których spotykamy się niezobowiązująco, wymieniamy myślami i zawiązujemy nowe relacje. Termin ukuł pod koniec lat 80. amerykański socjolog Ray Oldenburg, opisując kawiarnie, puby i zakłady fryzjerskie jako tkankę spajającą wspólnotę. Co sprawia, że chcemy tam być?
Bezpieczna przestrzeń
Coraz częściej, szukamy dziś nie tylko typowej kawiarni, gdzie można spokojnie wypić kawę czy zjeść dekadencki deser, ale miejsca, w którym – choć przez chwilę – możemy pobyć z innymi. Samotność uchodzi za nową chorobę cywilizacyjną XXI wieku, a wiele relacji, między innymi z powodu pandemii, realizuje się w cyfrowym świecie, dlatego zwykłe spotkania zyskały nowy wymiar.
Rozmowa na siłowni na temat odpowiednio zbilansowanej diety, zamienienie paru słów z kelnerką podczas składania zamówienia dotyczących sukienki, jaką akurat mamy na sobie czy po prostu siedzenie w grupie nieznanych osób, przyjęło dziś formę kontaktu, jakiego nie zastępuje wymiana wiadomości czy bezmyślne przeglądanie TikToka. Pokazuje to, że kawiarnie, domy kultury oraz inne tzw. trzecie miejsca przyciągają nas nie tylko bogatą ofertą, ale też klimatem, a przede wszystkim, dają poczucie obecności i sprawiają, że czujemy się tam po prostu bezpiecznie.
Nowa perspektywa
Niezapomniany 2020 rok pokazał nam, że potrafimy zmieścić cały świat w czterech ścianach. W tym strasznym czasie, nasze mieszkania potrafiły łączyć w sobie funkcje: domu, siłowni, galerii handlowej, szpitala czy biura, co niezaprzeczalnie przyczyniło się do popularności pracy zdalnej. Dlatego dzisiaj wielu z nas dzieli swoje życie pomiędzy ekranami, a łóżkiem, bez granicznego momentu „przejścia”. Dlatego spontaniczny spacer po parku czy zjedzony w przelocie lunch z kolegami z pracy pozwala odzyskać nam coś, co dawniej było oczywiste: od zmiany otoczenia, po dostrzeżenie innej perspektywy życiowej, aż po poczucie przynależności i uczestnictwo z życiu społecznym.
„Mogę tam po prostu posiedzieć”
Ktoś mądry powiedział kiedyś, że „pieniądze szczęścia nie dają”, jednak kiedy zaobserwujemy zachowanie innych, przeanalizujemy ich wybory i decyzje czy też, po prostu, przejrzymy dowolny profil na LinkedInie, możemy śmiało powiedzieć – czy tego chcemy, czy nie – że pieniądz rządzi światem. Współcześnie, tak naprawdę wszystko musi być produktywne i przynosić zyski.
Nauka nowego języka obcego z osobistych pobudek? Nic bardziej mylnego! Ma „ładnie wyglądać” w CV i przełożyć się na zmianę pracy. Kilkugodzinna drzemka po wyczerpującym dniu? No way! Trzeba myśleć nad nowymi projektami albo pójść na siłownię – w końcu za kilka tygodni wesele brata, a ja nadal nie mieszczę się w wymarzony strój. A wspomniane wcześniej trzecie miejsca są takimi przestrzeniami, w których po prostu „można być”. Bez celu, bez pośpiechu, bez pożądanego efektu końcowego.
Życie w bańce a trzecie miejsce
Każdy z nas żyje w różnych bańkach. Studenci prawa, fani „Gry o tron” czy wyborcy Donalda Trumpa. Dodatkowo, pozycje w takich przestrzeniach umacniają algorytmy, które porządkują świat według naszych wcześniejszych wyborów czy powtarzalnego szablonu, czym niemalże redukują miejsce na przypadek do minimum. A podczas wybierania grzesznego deseru w kawiarni, szukania frapującej powieści na bibliotecznych półkach czy warsztatów decoupage, możemy spotkać z pozoru niepodobnych do siebie ludzi: emerytowanego nauczyciela historii, studenta architektury, matkę z czteromiesięczną córeczką czy specjalistę z branży IT.
Właśnie takie efemeryczne spotkania między różnymi grupami społecznymi, przyczyniają się do powstawania relacji, które otwierają nas na inne doświadczenia i pokazują pełniejszy obraz świata. Kto wie, może takie przypadkowe spotkanie w tzw. trzecim miejscu skończy się przyjaźnią, wspólnie wynajętym mieszkaniem albo po prostu będzie przyjemną rozmową, wprowadzającą nas lepszy dzień.





![„Backrooms”: ściana, za którą znika sens [RECENZJA]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Fstrapi%2Flarge_Backrooms2_164a2563bf.jpg&w=1920&q=80)
![„Hot Spot” – mamy pierwszy zwiastun nowego filmu Agnieszki Smoczyńskiej [ZWIASTUN]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Fstrapi%2Flarge_HOT_SPOT_1_8faa1e8e07.jpg&w=1920&q=80)


