Niedługo jesień ubierze nas z powrotem w płaszcze i powagę. Zanim to nastąpi sześć dobrych (subiektywnie) pretekstów, żeby wyjść z domu.
Jak nie spróbujesz, to się nie dowiesz. Hasło te zostało wymyślone przez kulturę, żeby podsycać w nas apetyt, który z założenia nie ma prawa zmaleć. Dowiesz się dopiero, gdy spróbujesz a spróbować trzeba wszystkiego, najlepiej naraz.
Wynalazek jest stosunkowo świeży. Dopiero po drugiej wojnie doszło do czegoś, co można nazwać demokratyzacją przyjemności. To, co wcześniej było przywilejem nielicznych rozłożono nagle przed wszystkimi jak szwedzki stół. I od tego czasu obowiązuje jedna zasada: twoje życie jest ciekawsze, im więcej z tego stołu nałożysz sobie na talerz.
Fomo? Rzecz w tym, że lęk przed tym, że coś nas ominie, nie jest żadną prawdą o nas, jest raczej przymusem. Każe wykonywać ruchy, żeby potwierdzić własną autentyczność gdzieś na zewnątrz, skoro w środku jakoś nie chce się potwierdzić sama. Im więcej przeżyć, tym pełniejsze ja. Przynajmniej w teorii.
I tu robi się niezręcznie, bo przewodnik kulturalny jest przecież takim samym stołem. Menu na miesiąc. Więc powiem uczciwie: nic się nie stanie jeśli je przegapicie. A mimo to poniższe sześć wystaw polecam - nie po to, żeby odhaczyć kolejne pozycje z listy, lecz dlatego, że kilka z nich pyta właśnie o to, co należy zrobić, gdy talerz jest już pusty.
Vostruchovaitė i Radziszewski, choć pracują odmiennymi środkami, zadają to samo pytanie: co właściwie łączy nas z miejscem, z którego wyrośliśmy? Kuratorowana przez Magdę Kardasz wystawa robi z domu nie adres, lecz splot pamięci, lokalności i więzi z naturą. Gdzieś między prywatnym mitem a puszczą, w której rzeźbi się łódki z sosnowej kory. To opowieść o potrzebie, która nie mija wraz z przeprowadzką.
Warszawa, 1.08 -11.10.2026.








![Emil Bucki: „Nie wierzę, że ktokolwiek naprawdę może o sobie powiedzieć, że jest wolny” [WYWIAD]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Fstrapi%2Fsmall_zdj1_c2646c715f.jpg&w=1920&q=75)
