FacebookInstagramTikTokX
  • Wasze prace
  • Konkurs
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
  • Search
Moje Konto
Zaloguj się / Zarejestruj
  • Wasze prace
  • Konkurs
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Kup nowy numer
K MAG
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Film

„Odyseja” Nolana z rekordowym wynikiem. W tle głośny spór o kulisy produkcji

Autor: Igor Rogowski
30-07-2026
„Odyseja” Nolana z rekordowym wynikiem. W tle głośny spór o kulisy produkcji
„Odyseja” Nolana z rekordowym wynikiem. W tle głośny spór o kulisy produkcji
fot. kadr z filmu „Odyseja”

Ekranizacje wielkich dzieł literatury od zawsze polaryzują. Jedni twierdzą, że przełożenie klasyka na język kina demokratyzuje kulturę i przyciąga do niego tych, którzy nigdy nie sięgnęliby po oryginał. Inni odpowiadają, że to mydlenie oczu – spłaszczanie złożonych dzieł do atrakcyjnych wizualnie, ale intelektualnie jałowych widowisk.

W przypadku „Odysei” Christophera Nolana, jednej z największych premier roku, debata ta wyjątkowo szybko przestała być stricte akademicka. Zanim film wszedł do kin, zdążył wywołać skandal etyczny będąc oskarżonym o uczestnictwo w kolonialnym procederze. Po premierze ekranizacja otrzymała druzgocącą recenzję od osoby, której pracę reżyser publicznie wskazał jako jedno ze swoich głównych źródeł inspiracji.

Cztery dni w Dakhli

Najpoważniejszy zarzut dotyczy czegoś, co w skali dziewięćdziesięciodniowego planu zdjęciowego mogłoby się wydawać drobiazgiem: czterech dni kręcenia w Dakhli, na terytorium Sahary Zachodniej – od ponad pięćdziesięciu lat okupowanym przez Maroko. Pod względem prawa międzynarodowego status tego obszaru jest jednoznaczny: ONZ oraz Międzynarodowy i Europejski Trybunał Sprawiedliwości konsekwentnie uznają Saharę Zachodnią za terytorium niesamorządzące, pozostające pod nielegalną okupacją.

Paradoks sytuacji jest brutalny. Mohamed Sleiman Labat, saharyjski artysta mieszkający w obozach dla uchodźców w Algierii, ujął go wprost w tekście opublikowanym w „The Guardian”: samo trzymanie kamery w jego ojczyźnie może być przestępstwem. Saharyjscy filmowcy i dziennikarze, którzy próbują dokumentować codzienne życie pod marokańską okupacją ryzykują więzieniem. Tymczasem ekipa Nolana została przyjęta przez te same władze z honorami, otrzymała eskortę i pełny dostęp do terenu – po to, by nakręcić fragmenty epopei opowiadającej o utracie domu, rozłące z rodziną i wieloletniej walce o powrót. Ironia jest tak gęsta, że trudno ją zignorować.

Maroko od lat buduje swoją pozycję jako centrum produkcji filmowej, oferując zagranicznym ekipom trzydziestoprocentowy zwrot kosztów kwalifikowanych, zwolnienia celne, a nawet wypożyczenie sprzętu wojskowego. Program prowadzony jest pod osobistym patronatem króla Mohammeda VI, który traktuje przemysł filmowy jako narzędzie soft power. Marokańska producentka Lamia Chraibi powiedziała w rozmowie z „Variety” wprost: kraj aktywnie buduje własną narrację – i jeśli nie będzie tego robić sam, zrobią to orientalistyczne opowieści z Hollywood. Problem polega na tym, że ta narracja jest budowana kosztem Sahrawów, którym odmawia się prawa do opowiadania własnych historii. Nolan, kręcąc w Dakhli, nie tylko skorzystał z oferty finansowej reżimu – stał się, chcąc nie chcąc, elementem państwowej kampanii legitymizującej nielegalne terytorium. Saharyjski Festiwal Filmowy FiSahara wezwał do bojkotu produkcji. Nolan i Universal Pictures nie skomentowali kontrowersji ani razu.

Wilson nie jest wdzięczna

Skandal etyczny to niejedyny problem, z którym mierzy się „Odyseja”. Równie głośna okazała się recenzja Emily Wilson – klasycystki z Uniwersytetu Pensylwanii, której przekład Homera z 2017 roku Nolan nazwał jedną z głównych inspiracji do stworzenia ekranizacji. Jej tłumaczenie „Odysei” zyskało uznanie za wydobycie na pierwszy plan tematów kolonializmu, wyzysku i przywrócenie podmiotowości postaciom zniewolonym – tematów, które w filmie Nolana, zdaniem Wilson, praktycznie nie istnieją.

W eseju opublikowanym w „London Review of Books” Wilson napisała:

„Film Nolana cechuje jego typowe połączenie megalomanii i powierzchowności. Wizja jest zbyt zagmatwana, postacie zbyt słabo zarysowane, by dostarczyć cokolwiek z tych pół-obietnic w kwestii wielkich idei – choć jest bardzo dobry w odwzorowywaniu wielkich wybuchów i wielkich gigantów” .

Gdzie indziej dodała bez ogródek: „Wstydziłabym się, gdybym napisała chociaż jedną stronę tego scenariusza”.

Zarzuty są precyzyjne: film pozbawiony jest psychologicznej, emocjonalnej, politycznej i etycznej głębi. Struktura narracyjna jest, jej słowami, „sztuczką”. Bohaterowie nie mają przekonujących motywacji, a kobiecy głos, choć Homer oryginalnie poświęcał mu wiele uwagi, zostaje znów zepchnięty na margines, mimo liczniejszej niż zwykle w filmografii Nolana reprezentacji postaci kobiecych.

Wilson przyznaje jednak coś, co czyni jej recenzję bardziej złożoną niż zwykłe potępienie. Film Nolana, pisze, „jest wciąż wydarzeniem godnym celebracji” – bo egzemplarze „Odysei”, w tym jej własny, znikają z półek księgarni. Bo być może kilku dziekanom przyjdzie na myśl, żeby nie ciąć budżetów na wydziały literaturoznawstwa i historii. „Nolan robi, co może, żeby skłonić ogół społeczeństwa do czytania, i jestem za to wdzięczna” – napisała, choć wdzięczność ta brzmi jak komplement wygłoszony przez zaciśnięte zęby.

Praga albo nic

Nawet widzów, którym udało się pogodzić z etycznymi i merytorycznymi kontrowersjami, czeka jeszcze jeden problem – tym razem czysto logistyczny. „Odyseja” jest pierwszym filmem nakręconym w całości kamerami IMAX i Nolan wyraźnie zaprojektował swój obraz pod ekran 70mm IMAX – „najlepsze możliwe doświadczenie”, jak sam określił ten format. Problem w tym, że na całym świecie jest jedynie 41 ekranów przystosowanych do jego wyświetlania, z czego zdecydowana większość znajduje się w Ameryce Północnej. W Unii Europejskiej są trzy: jeden w Montpellier, jeden w Brukseli i jeden w Pradze. W Polsce nie ma ani jednego.

Brak odpowiednich ekranów to nie tylko kwestia komfortu. Widzowie oglądający „Odyseję” na standardowym ekranie cyfrowym tracą realną część obrazu – film był dosłownie kręcony pod większy kadr, a to, co widzą poza multipleksem, to wersja okrojona z założenia. Kwestia inwestycji jest złożona: sama taśma filmowa kosztowała trzy miliony dolarów, a odbitka wysyłana do kina waży trzysta kilogramów i ma osiemnaście kilometrów długości – musi być przywieziona w częściach, przechowywana w klimatyzowanym pomieszczeniu, a obsługujący ją operator musi posiadać certyfikat IMAX. Cinema City w Pradze wyciągnęło wnioski z historii i nie zlikwidowało analogowego projektora w 2008 roku, gdy reszta europejskich kin przestawiała się na cyfrowe IMAX. Ta decyzja przyniosła mu teraz dwadzieścia dwa tysiące widzów z piętnastu krajów w ciągu zaledwie kilku dni od premiery.

Pozostaje pytanie, które zadaje sobie coraz więcej krytyków technologii filmowej: czy sens jest inwestować miliony w format, do którego dostęp ma garstka odbiorców na świecie? Nolan twierdzi, że tak. Praski tłum zdaje się z nim zgadzać.

640 milionów powodów, żeby nie przejmować się krytyką

„Odyseja” zarobiła w niecałe dwa tygodnie po premierze ponad 640 milionów dolarów. Krytycy filmowi są zachwyceni: „The Telegraph” okrzyknął ją filmem roku, „The Times” arcydziełem. Na Rotten Tomatoes film utrzymuje 94%. Eksperci przewidują, że pobije końcowy wynik „Oppenheimera” w rekordowym czasie trzynastu dni.

Pytanie nie brzmi więc, czy film odniósł sukces. Brzmi, co ten sukces oznacza: dla dyskusji o etyce współpracy z reżimami, dla tego, czego oczekujemy od adaptacji wielkich dzieł i dla tego, kto w ogóle ma dostęp do kina w jego najlepszej możliwej formie. Homer pisał o człowieku szukającym drogi do domu przez morze pełne przeszkód. Nolan nakręcił o tym film w krajobrazie narodu, który domu nie ma i dotąd tego nie skomentował. Być może właśnie ta cisza jest najgłośniejszym elementem całej produkcji.

Wybierz Waszą Pracę Miesiąca: zagłosuj w konkursie

Polecane

„Nauka jest trudna. Wytłumaczyć laikowi, jak działa szczepionka, nie jest łatwym procesem”. Rozmawiamy z Dawidem Polakiem [WYWIAD]

„Nauka jest trudna. Wytłumaczyć laikowi, jak działa szczepionka, nie jest łatwym procesem”. Rozmawiamy z Dawidem Polakiem [WYWIAD]

Nie tylko „Dzień świra”. 8 polskich klasyków dostępnych na platformach streamingowych

Nie tylko „Dzień świra”. 8 polskich klasyków dostępnych na platformach streamingowych

Jared Leto oskarżony o przestępstwa seksualne w dokumencie BBC

Jared Leto oskarżony o przestępstwa seksualne w dokumencie BBC

12 filmów, na które warto wybrać się do kina w sierpniu

12 filmów, na które warto wybrać się do kina w sierpniu

Kto jest bardziej pretensjonalny – niunia z LA czy dzieciaki z Seattle? Recenzja „Elle”, prequela „Legalnej blondynki”

Kto jest bardziej pretensjonalny – niunia z LA czy dzieciaki z Seattle? Recenzja „Elle”, prequela „Legalnej blondynki”

Callas, Beethoven, Skłodowska-Curie albo ptaki Europy. Tak mogą wyglądać nowe banknoty euro

Callas, Beethoven, Skłodowska-Curie albo ptaki Europy. Tak mogą wyglądać nowe banknoty euro

Polecane

„Nauka jest trudna. Wytłumaczyć laikowi, jak działa szczepionka, nie jest łatwym procesem”. Rozmawiamy z Dawidem Polakiem [WYWIAD]

„Nauka jest trudna. Wytłumaczyć laikowi, jak działa szczepionka, nie jest łatwym procesem”. Rozmawiamy z Dawidem Polakiem [WYWIAD]

Nie tylko „Dzień świra”. 8 polskich klasyków dostępnych na platformach streamingowych

Nie tylko „Dzień świra”. 8 polskich klasyków dostępnych na platformach streamingowych

Jared Leto oskarżony o przestępstwa seksualne w dokumencie BBC

Jared Leto oskarżony o przestępstwa seksualne w dokumencie BBC

12 filmów, na które warto wybrać się do kina w sierpniu

12 filmów, na które warto wybrać się do kina w sierpniu

Kto jest bardziej pretensjonalny – niunia z LA czy dzieciaki z Seattle? Recenzja „Elle”, prequela „Legalnej blondynki”

Kto jest bardziej pretensjonalny – niunia z LA czy dzieciaki z Seattle? Recenzja „Elle”, prequela „Legalnej blondynki”

Callas, Beethoven, Skłodowska-Curie albo ptaki Europy. Tak mogą wyglądać nowe banknoty euro

Callas, Beethoven, Skłodowska-Curie albo ptaki Europy. Tak mogą wyglądać nowe banknoty euro

Więcej od autora

OFF Festival 2026. 10 występów, których nie chcemy przegapić

OFF Festival 2026. 10 występów, których nie chcemy przegapić

Rebooty i remaki klasyków: które warto obejrzeć, a które można odpuścić?

Rebooty i remaki klasyków: które warto obejrzeć, a które można odpuścić?

Do tanga trzeba dwojga: skąd popularność duetów w muzyce elektronicznej?

Do tanga trzeba dwojga: skąd popularność duetów w muzyce elektronicznej?

OFF Festival 2026. 10 występów, których nie chcemy przegapić

OFF Festival 2026. 10 występów, których nie chcemy przegapić

Rebooty i remaki klasyków: które warto obejrzeć, a które można odpuścić?

Rebooty i remaki klasyków: które warto obejrzeć, a które można odpuścić?

Do tanga trzeba dwojga: skąd popularność duetów w muzyce elektronicznej?

Do tanga trzeba dwojga: skąd popularność duetów w muzyce elektronicznej?

FacebookInstagramTikTokX
Wybierz Waszą Pracę Miesiąca: zagłosuj w konkursie