FacebookInstagramTikTokX
  • Wasze prace
  • Konkurs
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
  • Search
Moje Konto
Zaloguj się / Zarejestruj
  • Wasze prace
  • Konkurs
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Kup nowy numer
K MAG
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Film

O sobie samym – trzy filmy Lyncha z wątkiem autobiograficznym

Autor: Maksymilian Łęczycki
01-07-2026
O sobie samym – trzy filmy Lyncha z wątkiem autobiograficznym
O sobie samym – trzy filmy Lyncha z wątkiem autobiograficznym
fot. kadr z filmu „Blue Velvet”

„Dzikość serca”, „Blue Velvet”, „Mulholland Drive”. Trzy tytuły z filmografii, którą zostawił po sobie David Keith Lynch – reżyser, malarz, muzyk i projektant mebli, który przez pół wieku robił kino tak, jak nikt przed nim i chyba nikt po nim. Jego filmy szokowały formą i treścią. Zaglądał w najciemniejsze zakamarki ludzkiej psychiki i pragnień.

Sam Lynch nie ułatwiał zadania. O znaczeniu swoich filmów mówił niechętnie albo wcale, co tylko podsycało otaczającą je aurę tajemnicy. Richard A. Barney, redaktor zbioru wywiadów z reżyserem, ujął to tak:

„Rozmowa z Davidem Lynchem przypomina próbę przygwożdżenia bardzo gadatliwego grzechotnika, który jest przy tym cholernie przyjaźnie nastawiony do rozmówcy” .

I tu robi się ciekawie. Bo ten sam człowiek, który nie chciał objaśnić ani jednej sceny, potrafił mimochodem rzucić anegdotę z własnego życia, a ta pasowała do jego filmu jak ulał. Przyjrzyjmy się kilku z nich.

„Głowa do wycierania” (1977)

Dla jednych kompletny nonsens, dla innych jeden z najlepszych i najmocniej zapadających w pamięć debiutów w historii kina. Sam Lynch w wywiadzie dla BAFTA w 2007 roku nazwał go swoim najbardziej duchowym filmem. Poproszony, żeby to rozwinął, odpowiedział krótko: „Nie”.

Film powstawał w kameralnym gronie przez blisko pięć lat, a reżyser miał nad nim pełną kontrolę. Henry Spencer zostaje sam z dzieckiem, które bardziej niż noworodka przypomina potwora – zagubiony młody ojciec, wyobcowany w industrialnej, dławiącej rzeczywistości. Zupełnie jak Lynch, który wyjechał na studia do Filadelfii i poczuł tam głównie obrzydzenie i strach. Miasto go przerażało. A jednak ten sam okres wspominał jako dziwnie dobry dla siebie – czas, w którym naprawdę zaczął „żyć sztuką".

Jednym z głównych motywów filmu jest lęk przed ojcostwem i poczucie, że się do niego nie dorosło. W dokumencie „David Lynch: The Art Life” (2016) reżyser opowiada o wizycie ojca w Filadelfii. Kiedy pokazał mu swoje eksperymenty – gnijące owoce, martwe ptaki i myszy zatopione w plastiku – ojciec stwierdził, że ktoś taki jak on nie powinien mieć dzieci. Problem w tym, że córka była już w drodze.

„Zagubiona autostrada” (1997)

Czarna noc, reflektory, żółte pasy pędzące pod koła i głos Davida Bowiego. Czołówka i finał „Zagubionej autostrady”. Ten sam kadr rozpędzonej szosy, do którego Lynch dobrał „I'm Deranged” Bowiego to sekwencja wyjęta wprost z życia.

Bo pewnego dnia, gdy Lynch po raz pierwszy zapalił „śmiesznego papierosa”, wracał z kolegami samochodem. W pewnym momencie zaczęli na niego krzyczeć. Zdziwiony spytał, o co chodzi – nieświadomy, że właśnie zatrzymał auto na środku autostrady, zapatrzony w linie na jezdni. Zagubił się na niej dosłownie.

Michael J. Anderson, aktor kilkukrotnie współpracujący z reżyserem, najbardziej znany jako Człowiek z Innego Miejsca z „Miasteczka Twin Peaks”, opowiedział kiedyś inną historię. Jechali z Lynchem i Mary krętymi uliczkami Laurel Canyon, gdy z tyłu pojawił się natrętnie trąbiący samochód. Lynch spokojnie zjechał na bok i go przepuścił. Kiedy Anderson pochwalił go za uprzejmość, reżyser sprostował: wcale nie miał ochoty być miły, po prostu nie miał czasu się z nim użerać. Rewanż odłożył na ekran i wręczył go panu Eddy'emu, który w filmie udziela dokładnie takiemu kierowcy bardzo dosadnej lekcji przepisów ruchu drogowego.

Bohaterowie Lyncha bywają lustrami reżysera – jego lęków, wspomnień, pierwszego skręta za kółkiem. A to dopiero trzy przykłady. W tej filmografii wciąż siedzą sceny, które są odbiciem jego życia albo jego dokładnym zaprzeczeniem i nie zawsze da się rozstrzygnąć, które są które.

„Blue Velvet” (1986)

Isabella Rossellini, Kyle MacLachlan w roli ciekawskiego studenta wracającego do rodzinnego miasteczka i przerażający Dennis Hopper. Film bulwersujący, obrazoburczy i jeden z ważniejszych w amerykańskim kinie. Białe płotki, czerwone róże, równo przystrzyżone trawniki. A pod spodem druga strona amerykańskiego snu: brud, przemoc i seks, w które wpada Jeffrey Beaumont.

Lynch dorastał w małym amerykańskim miasteczku i mówił o tym dzieciństwie w samych superlatywach – sielsko, błogo. Aż do jednego wieczoru. Został z bratem trochę dłużej na dworze, gdy z ciemności wyłoniła się naga, blada, zataczająca się kobieta. Brat rozpłakał się ze strachu, mały David chciał pomóc, ale był dzieckiem i nie wiedział jak. Ta sama scena wraca w filmie – z mroku wychodzi rozebrana Dorothy, a Jeffrey rusza jej z pomocą.

Reszta też brzmi znajomo: wyjście z bezpiecznej bańki dzieciństwa, wkręcenie się w złe towarzystwo, podwójne życie. Coraz mniej niewinna zabawa Jeffreya w detektywa zmusza go do tego samego, co reżyser znał z autopsji – ciągłego przeskakiwania między światłem a mrokiem.

Wybierz Waszą Pracę Miesiąca: zagłosuj w konkursie

Polecane

W pełnię księżyca i po średnioangielsku. Nadchodzi „Werwulf” [TRAILER]

W pełnię księżyca i po średnioangielsku. Nadchodzi „Werwulf” [TRAILER]

8 filmów, na które warto wybrać się do kina w lipcu

8 filmów, na które warto wybrać się do kina w lipcu

The Roots of the Roots – pięć piosenek, pięć historii, jeden koncert

The Roots of the Roots – pięć piosenek, pięć historii, jeden koncert

Ukryta cena sławy. Ariana Grande i ciało, o którym zabrania się nam mówić

Ukryta cena sławy. Ariana Grande i ciało, o którym zabrania się nam mówić

Książki queer, które warto przeczytać – nasze top 10 na Pride

Książki queer, które warto przeczytać – nasze top 10 na Pride

Będzie tylko cieplej. Czy 40°C to nowa norma?

Będzie tylko cieplej. Czy 40°C to nowa norma?

Polecane

W pełnię księżyca i po średnioangielsku. Nadchodzi „Werwulf” [TRAILER]

W pełnię księżyca i po średnioangielsku. Nadchodzi „Werwulf” [TRAILER]

8 filmów, na które warto wybrać się do kina w lipcu

8 filmów, na które warto wybrać się do kina w lipcu

The Roots of the Roots – pięć piosenek, pięć historii, jeden koncert

The Roots of the Roots – pięć piosenek, pięć historii, jeden koncert

Ukryta cena sławy. Ariana Grande i ciało, o którym zabrania się nam mówić

Ukryta cena sławy. Ariana Grande i ciało, o którym zabrania się nam mówić

Książki queer, które warto przeczytać – nasze top 10 na Pride

Książki queer, które warto przeczytać – nasze top 10 na Pride

Będzie tylko cieplej. Czy 40°C to nowa norma?

Będzie tylko cieplej. Czy 40°C to nowa norma?

Więcej od autora

6 produkcji, które definiowały modę męską na ekranie

6 produkcji, które definiowały modę męską na ekranie

Dwa nowe single the horMones, czyli kobiecy punk po 50tce

Dwa nowe single the horMones, czyli kobiecy punk po 50tce

Poeta na dowóz, czyli od pudełka na pizzę po literacką nagrodę. Poznajcie Wang Jibinga

Poeta na dowóz, czyli od pudełka na pizzę po literacką nagrodę. Poznajcie Wang Jibinga

6 produkcji, które definiowały modę męską na ekranie

6 produkcji, które definiowały modę męską na ekranie

Dwa nowe single the horMones, czyli kobiecy punk po 50tce

Dwa nowe single the horMones, czyli kobiecy punk po 50tce

Poeta na dowóz, czyli od pudełka na pizzę po literacką nagrodę. Poznajcie Wang Jibinga

Poeta na dowóz, czyli od pudełka na pizzę po literacką nagrodę. Poznajcie Wang Jibinga

FacebookInstagramTikTokX
Wybierz Waszą Pracę Miesiąca: zagłosuj w konkursie