FacebookInstagramTikTokX
  • Wasze prace
  • Konkurs
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
  • Search
Moje Konto
Zaloguj się / Zarejestruj
  • Wasze prace
  • Konkurs
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Kup nowy numer
K MAG
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Film

„Co do... kury?”: podlaska Godzilla, która wykluła się z lalkarskiego buntu [RECENZJA]

Autor: Weronika Zarzecka
29-06-2026
„Co do... kury?”: podlaska Godzilla, która wykluła się z lalkarskiego buntu [RECENZJA]
„Co do... kury?”: podlaska Godzilla, która wykluła się z lalkarskiego buntu [RECENZJA]
fot. kadr z filmu

Co było pierwsze: jajko czy kura? A może lalkarz z podlaskiej wsi Solniki i siła jego wyobraźni w starciu z bezwzględnym inwestorem ferm drobiu?

„Co do... kury?” Joanny Dei to dokument, który dociera do widza niczym egzotyczny przybysz z krainy, o której słyszeliśmy tylko w kontekście tanich weekendów w agroturystyce – a więc o tym, że nawet jeśli twój świat zamienia się w fermę drobiu, możesz wyhodować w garażu swój dwumetrowy, upierzony manifest, z przygrywającym w tle rozkwitem niezwykłej, choć niespodziewanej przyjaźni.

W tym kinie jest mniej więcej tak: niby dokument, niby prawda czasu, a jednak czujesz, jakbyś wpadł do baśniowej pracowni, w której klej miesza się z zapachem niepohamowanego oporu. Łukasz Puczko, „władca marionetek”, buduje lalkę-kurę – ową „Podlaską Godzillę” – nie z jakiegoś mistycyzmu wielkiego, oświeconego altruizmu, ale z czystej, fizycznej potrzeby niebycia zjedzonym przez bezduszne dzioby systemu. To nie jest „artyzm” dla warszawskiej bohemy, to jest rzemiosło w stanie wyższej konieczności. Kiedy do gry wchodzi Sabina, młoda Ukrainka uciekająca przed wojną, film przestaje być jedynie świadectwem lokalnej walki z planem budowy fermy drobiu, a staje się opowieścią o tym, jak w świecie, w którym tak łatwo poczuć się zaledwie papierową miniaturą w demograficznych statystykach, desperacko próbuje się zachować resztki namacalnego sprawstwa.

Magia, której nie kupisz w markecie

Kamera nie udaje, że uprawia tu jakąś wielką socjologię. Ona raczej podgląda, jak z kawałka ruchomego plastiku i jakiejś niepodrabianej, podlaskiej uporczywości wyłania się byt, który ma więcej osobowości niż niejedna wystawa w stołecznych galeriach. W muzycznej oprawie Stefana Wesołowskiego nagle to drewniane monstrum zaczyna być bardziej ludzkie, niż my wszyscy razem wzięci.

Relacja Łukasza i Sabiny to nie podręcznikowa relacja „mistrza i ucznia”, a prędzej historia o dwóch bratnich sobie duszach, które w pracowni lalkarza znajdują wspólny język – język tworzenia w obliczu własnych tragedii, tych dużych i małych. Puczko daje Sabinie coś więcej niż bezpieczny azyl: daje jej dostęp do magii dzieciństwa, do tej pierwotnej radości tworzenia, która pozwala na moment zapomnieć o wojnie i związanym z nią strachu. Lalkarz staje się tu architektem marzeń, który za pomocą dłuta wycina z rzeczywistości kawałek miejsca, w którym człowiek może poczuć się na nowo bezpiecznie, jak w zakamarkach własnej dziecięcej wyobraźni.

Sztuka to praca – i to często niedoceniana

Przyjrzyjmy się temu bez lukru: praca artystyczna to w Polsce ciągle „hobby po godzinach”. Film Dei idealnie obnaża ten nasz narodowy problem, gdzie artysta jest albo „natchnionym geniuszem”, albo „nierobem z wyboru”. Puczko pokazuje rzemiosło w jego najbardziej ludzkiej, dłużącej się wręcz, fizycznej formie, a także cenę niekończących się przeciwności losu związanych z perturbacjami pandemii i atakiem Rosji na Ukrainę. To lata praktyki, to nieprzespane noce, to wątpliwości i pot, ale i nieposkromiona wola działania oraz twórcze silniki weny. Film Dei pyta o kwestię fundamentalną: dlaczego wciąż oczekujemy, że twórcy będą nas karmić swoją wyobraźnią i jej owocami, nie dając im nawet na chleb? To nie magia – to zawód, który wymaga bezgranicznego oddania i żelaznej dyscypliny.

Werdykt

„Co do... kury?” to dokument, który nie boi się być nieco „nieporządny”. Jest w nim jakaś taka ludzka, nieco rozpierzchła szczerość, która sprawia, że po wyjściu z kina nie chcesz analizować struktury montażowej, tylko zastanawiasz się, dlaczego historia marionetkowej kury i towarzyszących jej psów człowieka tak za serce łapie, łapie i nie puszcza? To film o pasji, większej niż na dwa metry, co budzi zdziwienie i nie pasuje do żadnej ramówki, o fantazyjnej wyobraźni, oddaniu sztuce, przyjaźni i niezaprzeczalnym uroku wściekłej Marysi.

Zaprasza ona do bliższego poznania już w wybranych kinach studyjnych. A potem, z łaski naszej wspólnej, przestańmy traktować pracę artystyczną jak fanaberię. Bo jak tak dalej pójdzie, to jedyne, co nam zostanie, to sterylna cisza i zabetonowane pole po fermie drobiu.

Advertisement

Polecane

Filmy z Cannes na Nowych Horyzontach. Najgłośniejsze premiery festiwalu trafią do Wrocławia

Filmy z Cannes na Nowych Horyzontach. Najgłośniejsze premiery festiwalu trafią do Wrocławia

„Za wszelką cenę” – krytycy kręcą nosem, a serial bije rekordy [RECENZJA]

„Za wszelką cenę” – krytycy kręcą nosem, a serial bije rekordy [RECENZJA]

The Rolling Stones z Robertem Smithem. W teledysku Anya Taylor-Joy

The Rolling Stones z Robertem Smithem. W teledysku Anya Taylor-Joy

Dzieci zakładają kominiarki i wskakują na pociągi. Trainsurfing dotarł do Polski

Dzieci zakładają kominiarki i wskakują na pociągi. Trainsurfing dotarł do Polski

Książki queer, które warto przeczytać – nasze top 10 na Pride

Książki queer, które warto przeczytać – nasze top 10 na Pride

Pięcioro Polaków wśród nowych członków Akademii Filmowej

Pięcioro Polaków wśród nowych członków Akademii Filmowej

Polecane

Filmy z Cannes na Nowych Horyzontach. Najgłośniejsze premiery festiwalu trafią do Wrocławia

Filmy z Cannes na Nowych Horyzontach. Najgłośniejsze premiery festiwalu trafią do Wrocławia

„Za wszelką cenę” – krytycy kręcą nosem, a serial bije rekordy [RECENZJA]

„Za wszelką cenę” – krytycy kręcą nosem, a serial bije rekordy [RECENZJA]

The Rolling Stones z Robertem Smithem. W teledysku Anya Taylor-Joy

The Rolling Stones z Robertem Smithem. W teledysku Anya Taylor-Joy

Dzieci zakładają kominiarki i wskakują na pociągi. Trainsurfing dotarł do Polski

Dzieci zakładają kominiarki i wskakują na pociągi. Trainsurfing dotarł do Polski

Książki queer, które warto przeczytać – nasze top 10 na Pride

Książki queer, które warto przeczytać – nasze top 10 na Pride

Pięcioro Polaków wśród nowych członków Akademii Filmowej

Pięcioro Polaków wśród nowych członków Akademii Filmowej

Więcej od autora

Co świątynie Transformersów robią w sercu Boliwii?

Co świątynie Transformersów robią w sercu Boliwii?

Biała flaga na płaskiej podeszwie. Czy moda na baletki pogrzebała ostatniego dżentelmena?

Biała flaga na płaskiej podeszwie. Czy moda na baletki pogrzebała ostatniego dżentelmena?

„Total Eclipse of the Heart” – historia jednej piosenki i legendarnego głosu, który przetrwa każde zaćmienie

„Total Eclipse of the Heart” – historia jednej piosenki i legendarnego głosu, który przetrwa każde zaćmienie

Co świątynie Transformersów robią w sercu Boliwii?

Co świątynie Transformersów robią w sercu Boliwii?

Biała flaga na płaskiej podeszwie. Czy moda na baletki pogrzebała ostatniego dżentelmena?

Biała flaga na płaskiej podeszwie. Czy moda na baletki pogrzebała ostatniego dżentelmena?

„Total Eclipse of the Heart” – historia jednej piosenki i legendarnego głosu, który przetrwa każde zaćmienie

„Total Eclipse of the Heart” – historia jednej piosenki i legendarnego głosu, który przetrwa każde zaćmienie

FacebookInstagramTikTokX
Advertisement