FacebookInstagramTikTokX
  • Wasze prace
  • Konkurs
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
  • Search
Moje Konto
Zaloguj się / Zarejestruj
  • Wasze prace
  • Konkurs
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Kup nowy numer
K MAG
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Film

„Backrooms”: ściana, za którą znika sens [RECENZJA]

Autor: Agnieszka Sielańczyk
21-06-2026
„Backrooms”: ściana, za którą znika sens [RECENZJA]
„Backrooms”: ściana, za którą znika sens [RECENZJA]
fot. kadr z filmu „Backrooms”

Kane Parsons przerobił dziewięciominutowy found footage z YouTube'a na najbardziej dochodowy debiut w historii A24. Czy nieskończony korytarz wytrzymuje pełny metraż? To pytanie zupełnie osobne i znacznie ciekawsze.

Jest taki dźwięk, który zna każdy widz Davida Lyncha: brzęczenie jarzeniówki nastrojonej o pół tonu za wysoko, a do tego migotanie, które nie zapowiada niczego dobrego. U Lyncha narodziło się ono z usterki – podczas kręcenia pilota „Twin Peaks”, w scenie, w której agent Cooper ogląda ciało Laury Palmer, świetlówka nad noszami zaczęła gasnąć; reżyserowi spodobało się to na tyle, że dalej migał nią sam. Od tamtej pory zepsuta żarówka jest u niego symbolem: gdy światło zaczyna drżeć, błona między tym światem a tamtym robi się cienka i coś przez nią przełazi.

Parsons tę gramatykę dziedziczy i nie przez zbieg okoliczności. Sam mit Backrooms wyrósł z dokładnie tych samych składników, co kino Lyncha: pustych korytarzy, przygaszonych barw i buczących jarzeniówek, z których Internet ulepił swój najsłynniejszy przykład grozy przejścia. Jest jednak różnica i to ona okazuje się najciekawsza. U Lyncha groza tkwi w migotaniu – w sekundzie, gdy światło się waha, bo wahanie jest progiem. U Parsonsa jarzeniówka nie miga, a po prostu buczy i nie obiecuje, że za chwilę coś się wydarzy lub zmieni. Zanim cokolwiek w końcu wyskoczy zza ściany, ten dźwięk zdąży już zająć miejsce w głowie widza. Reszta filmu jest próbą utrzymania go w napięciu przez sto dwanaście minut.

Nieskończoność pustych biur

Akcja startuje w 1990 roku, w Santa Clara. Clark (Chiwetel Ejiofor) prowadzi sklep meblowy bez klientów, sypia między ekspozycyjnymi kanapami, pije prosto z butelki i opowiada swojej terapeutce, doktor Mary Kline (Renate Reinsve), o wszystkim po kolei. Po rozwodzie życie skurczyło mu się do wymiarów magazynu. Aż pewnego dnia w piwnicznej ścianie znajduje miejsce, przez które można się przecisnąć na drugą stronę – w żółtawą nieskończoność pustych biur, które nie powinny istnieć.

To, co Parsons robi po tamtej stronie ściany, jest najlepszym argumentem za istnieniem tego filmu. Scenografia hipnotyzuje, a kolejne sekwencje w „Backrooms” reżyser rozgrywa jak serię sztuczek iluzjonisty: baseny o mętnej wodzie, korytarze coraz ciaśniejsze, ściany rozstawione przez architekta, który dawno zapomniał o prawach fizyki. Co istotne – to nie jest cyfrowa fatamorgana wyklikana w komputerze. Parsons zaprojektował przestrzenie w Blenderze, po czym scenograf Danny Vermette przełożył je na blisko 3 tysiące stóp kwadratowych realnych dekoracji rozstawionych na czterech halach zdjęciowych. Gdy Clark dotyka ściany, ściana naprawdę tam jest.

Operator Jeremy Cox i reżyser bawią się przy tym językiem obrazu zamiast nim straszyć. Kluczowy fragment filmu rozgrywa się przez ziarnistą soczewkę kasety VHS, a finałowy pościg potrafi sprawić, że nawet ta bezkresna przestrzeń staje się dławiąca i ciasna.

Człowiek po drugiej stronie

Na tym tle aktorzy mają zaskakująco dużo do zagrania w filmie, w którym przez długie minuty nikt się nie odzywa. Ejiofor gra człowieka, który w pułapce odnajduje coś w rodzaju ulgi. Woli zgubić się w pozbawionym sensu świecie, niż szukać sensu w tym prawdziwym. Reinsve, jako terapeutka ruszająca jego śladem, jest jego przeciwieństwem: opiera się urokowi tego miejsca, co stawia ją w znacznie gorszej pozycji wobec stworzeń patrolujących korytarze. Na pytanie, czy każde z nich mierzy się z własną raną, „Backrooms" odpowiada twierdząco, tyle że ciężar realnie niosą dwie osoby, a reszta jest paliwem do pościgu.

Clarka wyrzuciła z domu żona, a właściwie jego alkohol, uraza i temperament. Sam przyznaje, że całe życie odpychał ludzi, żeby nie zdążyli go zranić. W Backrooms nie tyle błądzi, co znajduje schronienie. Mary wchodzi za nim z własnym bagażem, który okazuje się równie ciężki. W rozsianych po filmie retrospekcjach widzimy jej matkę, prawdopodobnie chorą na schizofrenię paranoidalną, ostatecznie umieszczoną w szpitalu. I dziecko trzymane całymi latami w czterech ścianach. Mary została terapeutką, bo nie zdołała uratować matki. W labiryncie odkrywa, że nie uratuje nikogo. Jej kotwicą jest kawałek betonu z odciskiem dłoni, wydłubany z chodnika przed wyburzonym domem z dzieciństwa.

I tu film robi rzecz, która ratuje go przed zarzutem taniego psychologizowania: traumy nie są tłem, są budulcem. Pustka Backrooms jest przerażająca właśnie dlatego, że odbija echo realnego świata, będąc go całkowicie pozbawioną, a w przypadku Clarka i Mary ta izolacja jest lustrem ich własnych ran. Korytarze zaczynają materializować pokoje wprost z pamięci Mary, a istoty, które je zaludniają, to kopie ludzi, których labirynt „źle zapamiętał”.

A teraz to, czego film nie udźwignął. Trauma bywa tu jedyną charakterystyką, jaką postaci dostają, a i ta sprowadza się do kilku retrospekcji z dzieciństwa Mary i sceny, w której Clark odgrywa kłótnię z żoną. Kulminacyjny monolog przy stole sięga po energię słynnej tyrady Toni Collette z „Dziedzictwa. Hereditary”, ale nie zawsze na nią zasługuje.To prowadzi do drobnej, okrutnej ironii: film, którego potwory są ludźmi zapamiętanymi niedbale, sam zapamiętuje swoje postaci równie niedbale.

Można to obronić: niewytłumaczalność jest przecież sednem tej mitologii. Ale jest różnica między tajemnicą a luką i film miejscami myli jedno z drugim.

Na koniec dochodzimy do żartu, którego film prawdopodobnie nie zamierzał opowiedzieć. „Backrooms” to opowieść o człowieku, który dobrowolnie znika w nieskończonej, samo powielającej się przestrzeni bez wyjścia. A jednocześnie, z jawnym haczykiem na sequel w finale, jest pierwszym poważnym kandydatem A24 na franczyzę, maszyną zaprojektowaną do rozrastania się w kolejne części. Parsons ma dwadzieścia jeden lat i udowodnił już, że potrafi zbudować przestrzeń, z której nie chce się wyjść. Wkrótce dowiemy się, czy w następnej części będzie jeszcze wiedział, gdzie są drzwi i czy zechce ich szukać.

Polecane

„Hot Spot” – mamy pierwszy zwiastun nowego filmu Agnieszki Smoczyńskiej [ZWIASTUN]

„Hot Spot” – mamy pierwszy zwiastun nowego filmu Agnieszki Smoczyńskiej [ZWIASTUN]

„The Witness” na Netfliksie: prawdziwa historia zabójstwa Rachel Nickell [RECENZJA]

„The Witness” na Netfliksie: prawdziwa historia zabójstwa Rachel Nickell [RECENZJA]

6 queerowych filmów z happy endem

6 queerowych filmów z happy endem

Test Bechdel oblały nie tylko klasyki. Oskarżenia o seksizm dotyczą również wielu nowych produkcji

Test Bechdel oblały nie tylko klasyki. Oskarżenia o seksizm dotyczą również wielu nowych produkcji

Dlaczego na filmie „Kumotry” pęknie wam serce (i bardzo dobrze!) [RECENZJA]

Dlaczego na filmie „Kumotry” pęknie wam serce (i bardzo dobrze!) [RECENZJA]

Ignacy Liss: „Jeśli papież Franciszek mył w Wielki Czwartek nogi osobom transpłciowym, to ja mogę zagrać geja” [WYWIAD]

Ignacy Liss: „Jeśli papież Franciszek mył w Wielki Czwartek nogi osobom transpłciowym, to ja mogę zagrać geja” [WYWIAD]

Polecane

„Hot Spot” – mamy pierwszy zwiastun nowego filmu Agnieszki Smoczyńskiej [ZWIASTUN]

„Hot Spot” – mamy pierwszy zwiastun nowego filmu Agnieszki Smoczyńskiej [ZWIASTUN]

„The Witness” na Netfliksie: prawdziwa historia zabójstwa Rachel Nickell [RECENZJA]

„The Witness” na Netfliksie: prawdziwa historia zabójstwa Rachel Nickell [RECENZJA]

6 queerowych filmów z happy endem

6 queerowych filmów z happy endem

Test Bechdel oblały nie tylko klasyki. Oskarżenia o seksizm dotyczą również wielu nowych produkcji

Test Bechdel oblały nie tylko klasyki. Oskarżenia o seksizm dotyczą również wielu nowych produkcji

Dlaczego na filmie „Kumotry” pęknie wam serce (i bardzo dobrze!) [RECENZJA]

Dlaczego na filmie „Kumotry” pęknie wam serce (i bardzo dobrze!) [RECENZJA]

Ignacy Liss: „Jeśli papież Franciszek mył w Wielki Czwartek nogi osobom transpłciowym, to ja mogę zagrać geja” [WYWIAD]

Ignacy Liss: „Jeśli papież Franciszek mył w Wielki Czwartek nogi osobom transpłciowym, to ja mogę zagrać geja” [WYWIAD]

Więcej od autora

Tilda Swinton przyjedzie do Warszawy. Zaprezentuje performance „Bliss #2”

Tilda Swinton przyjedzie do Warszawy. Zaprezentuje performance „Bliss #2”

Wracają płyty CD. Młodzi mają dość playlist, które układa za nich algorytm

Wracają płyty CD. Młodzi mają dość playlist, które układa za nich algorytm

Jimmy Fallon śpiewa „Sto lat” po polsku w „The Tonight Show” [WIDEO]

Jimmy Fallon śpiewa „Sto lat” po polsku w „The Tonight Show” [WIDEO]

Tilda Swinton przyjedzie do Warszawy. Zaprezentuje performance „Bliss #2”

Tilda Swinton przyjedzie do Warszawy. Zaprezentuje performance „Bliss #2”

Wracają płyty CD. Młodzi mają dość playlist, które układa za nich algorytm

Wracają płyty CD. Młodzi mają dość playlist, które układa za nich algorytm

Jimmy Fallon śpiewa „Sto lat” po polsku w „The Tonight Show” [WIDEO]

Jimmy Fallon śpiewa „Sto lat” po polsku w „The Tonight Show” [WIDEO]

FacebookInstagramTikTokX