Zebraliśmy sześć profili, które łączy jedno: gdy raz klikniesz „obserwuj”, trudno się zatrzymać. A historia ostatniego z nich może naprawdę zaskoczyć.
Babcia, która „kradła wam facetów od 1928 roku”, czcionki napisane ręką ludzi śpiących na ulicy, mapy najsmutniejszych miejsc na świecie. To jedne z najdziwniejszych kont na Instagramie, jakie kiedykolwiek powstały.
Wyobraź sobie, że cały świat nakręcił Wes Anderson. Pastelowe latarnie morskie, idealnie symetryczne dworce, różowe hotele rodem z „Grand Budapest Hotel”. Tyle że to wszystko istnieje naprawdę.
Na tym polega fenomen @accidentallywesanderson – konta, które zmienia zwykłe miejsca w kadry godne reżysera. Ludzie obserwują je, bo daje to, czego brakuje w codziennym feedzie: spokój, porządek i estetyczny dreszcz.
Profil zaczął się jako prywatna lista marzeń pary z Delaware – Wally'ego i Amandy Kovalów. W 2017 roku po prostu zapisywali miejsca, które chcieli kiedyś odwiedzić. Dziś mają blisko dwa miliony obserwujących i bestsellerową książkę z przedmową... samego Wesa Andersona.






