Od ponad dekady prowadzi badania nad cyrkularnym wymiarem projektowania, ma na koncie współpracę z IKEA oraz Europejską Agencją Kosmiczną. Paulina Grabowska należy do czołowych polskich projektantek XXI wieku, a swoje doświadczenie przekazuje jako mentorka warsztatów i wykładowczyni w School of Form Uniwersytetu SWPS. Odpowiedzi na problemy antropocenu szuka w połączeniu natury z technologią – od alg z głębokich wód po dane z kosmosu. W ramach założonego przez siebie studia NASDRA projektuje… miejskie farmy.
Skupiasz się na proekologicznym wymiarze projektowania. Uważasz, że to obecnie powinno być głównym zadaniem dizajnu?
Tak, powinno, ale jest o tyle trudne, że większość osób zajmujących się projektowaniem dopiero się tego uczy. Ekologia to szeroki temat do przepracowania, dlatego jeżeli wcześniej nie projektowało się z myślą o niej, dostosowanie się do nowych oczekiwań z dnia na dzień stanie się niemal równoważne ze zmianą zawodu. Wymaga zmodyfikowania sposobu pracy, co powoduje, że niektórzy mogą czuć się zagubieni i podatni na greenwashing. Natomiast odpowiedź na pytanie jest oczywista – tak, to najważniejszy kierunek, szczególnie patrząc na zmiany klimatyczne. Należy projektować pod ekstremalne warunki pogodowe, ogromne amplitudy temperatur i brak wody, coraz poważniej brać pod uwagę intensywne gradobicia oraz wichury. Z jednej strony w 2023 roku powinniśmy myśleć o ekologii jako standardzie, z drugiej podchodzić do projektowania zrównoważonego i regeneratywnego z dużą uważnością, ciekawością oraz wszystkim, czego potrzeba, żeby się go nauczyć i przede wszystkim zrozumieć. Czekam też na ważne dyrektywy i zmiany przepisów.
No właśnie. Moc sprawcza leży przecież także po stronie procesów rządowych i społecznych.
Często słyszę pytanie: „Jak dizajnerzy mogą uratować świat?”. Możemy, ale nie sami. Jako „świat” moi rozmówcy i rozmówczynie rozumieją obecny status quo. Z kolei moim zdaniem nie ma co ratować starych porządków. Wszystko trzeba ulepszyć. Nie może to jednak spoczywać wyłącznie na naszych barkach ani nie powinno nam się tak wydawać. To kolektywna praca rządów, korporacji, uczelni, spółdzielni, kooperatyw i zaangażowanych jednostek. Z kolei my, osoby zaangażowane projektowo, powinniśmy skupiać się na podejmowaniu najlepszych i najbardziej optymalnych ekologicznie decyzji, na jakie nas stać, i współpracować ze specjalistkami oraz specjalistami, którzy mogą nas w tym wesprzeć. Zalecam zastanowienie się, jak można wykorzystać swoje umiejętności w kontekście zmian klimatycznych. Jeżeli ktoś tworzy tylko monolityczne domy z betonu, niech sprawdzi się na przykład w kontekście powodzi. Projektowanie ekologiczne polega przede wszystkim na wykorzystaniu tego, co jest, nie tworzeniu popytu na nowe technologie.
Zdradzisz, jakimi projektami obecnie się zajmujesz?
Miejskim rolnictwem (urban farming) i przestrzeniami regeneracji. Projektuję farmy na dachach budynków oraz we wnętrzach – od tradycyjnych sezonowych upraw po całoroczne i zautomatyzowane. Takie farmy dopasowujemy do potrzeb danego miejsca (mogą zaopatrywać biuro, restaurację, budynek mieszkalny, szkołę czy szpital). Zajmujemy się tym kompleksowo, od projektu i biznesplanu po realizację i edukację. Naszymi głównymi celami są: wspieranie zdrowia poprzez dietę, działania na rzecz klimatu i oszczędzanie zasobów. Mikroliście z naszych farm można dodawać do każdego posiłku. Można zjeść ich niewiele, nadal dostarczając sobie odpowiednią ilość substancji odżywczych. Stanowią świetne rozwiązanie dla osób, które nie kochają sałatek. Nie trzeba też na wszystkim się znać, żeby mieć własną farmę, ponieważ jest zautomatyzowana, obsługiwana przez aplikację i monitorowana przez nas. W NASDRA projektujemy także różnego rodzaju oświetlenie terapeutyczne, zwłaszcza dla biur. W trakcie pracy pracownicy i pracowniczki mogą się rozbudzić i odstresować poprzez naświetlanie. Takie regularne dwudziestominutowe sesje naświetlania pobudzają produkcję serotoniny, dzięki czemu poprawia się metabolizm, samopoczucie i rytm dobowy. Oświetlenie terapeutyczne łączymy z naszymi farmami wspomnianych mikroliści czy ziół, ale także spiruliny. Odpowiednie zestawienie zdrowej i produkowanej lokalnie żywności z naświetlaniem przeciwdziała depresji i wspiera odporność organizmu. Farma zajmuje tyle miejsca co lodówka. Wstawiona do biura uprawa może działać jako teapoint – zamiast kawy, mającej duży wpływ na układ hormonalny, można zaparzyć sobie miętę, melisę albo rozmaryn. Dodatkowo podczas zrywania ziół uwalniają się olejki, a zatem dochodzi aromaterapia. Cały czas eksperymentujemy również z żywnością. Aktualnie jestem mentorką w programie Kampus Kreatywny – Direction Earth/Space organizowanym przez ScienceNow, studio odpowiedzialne za strategię kreatywną oraz implementację nowej inicjatywy Europejskiej Agencji Kosmicznej. Wspólnie zastanawiamy się, jak dane z satelity można wykorzystać do upraw.
Algi i halofity uprawiane w słonowodnych farmach hydroponicznych i aeroponicznych, fot. Oliwia RybczyńskaWspomniałaś o niechęci do sałatek i eksperymentach z żywnością. Na pewno są osoby, które trudno przekonać do jedzenia uprawianych glonów. Jak można to zmienić? Algi o smaku bekonu?
Algi i insekty są niezwykle ciekawe, jednak nie kojarzą się z regularnymi posiłkami. Bardziej z sushi lub suplementami. Są jednak algi posiadające dużo umami, odpowiednio przyrządzone mogą być zamiennikiem bekonu. Z kolei jadalne mikroalgi to w większości białko, dzięki czemu powstaje z nich „mleko”. Spirulina dodawana jest do chleba, a chlorella do czekolady. To podnosi wartości odżywcze obu produktów. Coraz więcej osób hoduje też grzyby, na przykład boczniaki. Myślę, że następnym krokiem będą insekty i właśnie mikroalgi. W NASDRA pracujemy nad odpowiednimi farmami do ich upraw oraz wykorzystaniem ich jako ciekawe biomateriały czy alternatywne źródła energii.
Terapia, jedzenie… Do czego jeszcze mogą być wykorzystywane farmy?
Do bioremediacji, oczyszczania wody i powietrza. Tego typu farmy to już inżynieria środowiskowa. Obecnie przeprowadzamy głównie testy, hodując różne mikro- i makroalgi, które w odpowiednich warunkach działają jak filtry. Nazywamy to „kontrolowaną eutrofizacją”, a jest to odwrotność niesławnych „wykwitów sinic”. Algi to także źródło biomateriałów i energii, o czym wspomniałam wcześniej. Moim zdaniem farmy alg są jednym z lepszych rozwiązań wspierających gospodarkę cyrkularną.
Na początku powiedziałaś, że dużo osób boi się nowości w projektowaniu. Od kilku lat pracujesz ze studentami. Czy u przyszłego pokolenia projektantów antropocenu dostrzegasz większą świadomość ekologiczną i nadzieję?
Myślę, że tak. Swoich studentów i studentki uczę rozwiązywania problemów, które będą aktualne dopiero za jakiś czas. My, aktywni zawodowo, kształtujemy przyszłą decyzyjność. Na zajęciach pracujemy nad farmami, biomateriałami, uwzględnieniem braku zasobów, cyrkularności i trwałości, a potem tworzymy mapy myśli wszystkich rozwiązań. To pokazuje młodym ludziom, że małymi krokami i kolektywnie można wpływać na przyszłość.
Na koniec, jakimi trzema określeniami opisałabyś dobry dizajn?
Kolektywny, o pozytywnym wpływie i optymalny.
![[Z archiwum K MAG] „Nie ma co ratować starych porządków. Wszystko trzeba ulepszyć” – wywiad z Pauliną Grabowską](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Fstrapi%2Fsmall_Paulina_Grabowska_NASDRA_Conscious_Design_06_2023_c380a37332.jpeg&w=1920&q=80)





