Coraz częściej muzycy wybierają własny pokój zamiast drogiej hali nagraniowej. Taka przestrzeń sprzyja swobodzie i pozwala trzymać wielkie koncerny na dystans, przynajmniej do chwili, w której te same koncerny zapukają z kontraktem. Z tego nurtu wyrósł osobny gatunek: bedroom pop. Popowa struktura, surowe brzmienie, a warunki nagrania słychać między wersami. W odróżnieniu od wypolerowanych radiowych hitów te piosenki są intymne i lekko brudne – i o to właśnie chodzi. Pandemia, która zamknęła nas w domach, nie wynalazła tego gatunku. Dała mu jednak paliwo: cała branża zaczęła nagle pracować tam, gdzie bedroom pop był od początku.
Fenomen bedroom popu
Z takim brzmieniem kojarzy się przede wszystkim Clairo, znana z „Bags”, „Hello?” czy „Juny”. Pierwsze nagrania wrzucała na SoundCloud i YouTube jako trzynastolatka. W 2017 roku teledysk do „Pretty Girl” – nakręcony przy biurku, z twarzą wtopioną w nasycony filtr – obiegł sieć i przyniósł jej kontrakt płytowy. Domowy warsztat nie przeszkadza dziś w wyprzedawaniu sal koncertowych. Ciekawostka: „Juna”, jeden z jej największych przebojów, brzmi jak soulowy wytrych z lat 70. – dowód, że z sypialni można wyjść daleko.
W ten sam nurt wpisuje się kanadyjski multiinstrumentalista Mac DeMarco. „Chamber of Reflection” nagrał w domowym studiu, które porównywał do masońskiej izby kontemplacji – pokoju, w którym człowiek zostaje sam ze sobą, zanim ruszy dalej. Razem z „For the First Time” to dziś żelazny repertuar kawiarnianych składanek. Po tej samej stronie stoi girl in red, znana z „we fall in love in october” – kompozycji, która na początku każdego października zalewa instagramowe stories. Wszyscy troje luksusowe studio z nieskończoną liczbą ścieżek zamienili na własne instrumenty i komputer.
Można oczywiście pójść utartą drogą i nagrywać w profesjonalnym studiu, jak Adele, Arctic Monkeys czy Harry Styles. Ale o tym, która melodia najmocniej rezonuje, i tak decydują słuchacze – w swoich pokojach, ze słuchawkami na uszach. Bo plakat nad łóżkiem i sypialnia, w której powstała płyta, to dziś coraz częściej ten sam pokój.