Od 1990 roku, odkąd Kathy Bates jako Annie Wilkes pogruchotała Jamesowi Caanowi kostki, pielęgniarka stała się w zbiorowej wyobraźni zawodem podwyższonego ryzyka, a słowa „jestem pana największą fanką” brzmią raczej jak groźba niż komplement.
„Misery” nie straszy potworem z szafy. Straszy rosołem podanym do łóżka, poprawioną poduszką i obowiązkową troską. Stephen King przyznawał zresztą, że Annie była w gruncie rzeczy portretem jego własnych nałogów: czegoś, co cię karmi, opiekuje się tobą i jednocześnie trzyma cię za gardło, dopóki piszesz dokładnie to, czego opiekun chce.
To specyficzny rodzaj grozy, w którym oprawca zmienia ci pościel. Na szczęście dla wszystkich, którzy po seansie sprawdzali, czy drzwi do sypialni na pewno otwierają się od środka, kino wróciło do tego koszmaru jeszcze kilka razy.
Zaczyna się od pomysłu, który w głowie małżonka z długim stażem jest pomysłem na ratunek dla związku: dom nad jeziorem, z dala od ludzi, kajdanki, viagra i odrobina erotycznej zabawy. Kończy się na tym, że Gerald (Bruce Greenwood) leży martwy na podłodze po zawale, Jessie (Carla Gugino) wisi przykuta do wezgłowia łóżka, a jedynym gościem, który zagląda do sypialni, jest wygłodniały bezpański pies.
Mike Flanagan porwał się na powieść Kinga z 1992 roku, którą latami uważano za niefilmowalną, bo jej akcja to w zasadzie jedna kobieta, jedno łóżko i głosy w głowie. I właśnie z tych głosów zrobił cały film. Jessie rozmawia sama ze sobą, z trupem męża, z własnym strachem, a w kącie pokoju, w świetle księżyca, ktoś stoi i patrzy. Czy jest prawdziwy, czy to tylko odwodnienie? Przez większość seansu nie wiadomo.
Pokrewieństwo z „Misery” jest oczywiste: unieruchomienie, izolacja, ale tutaj oprawca nie ma fartucha pielęgniarki. Jest nim przeszłość, a konkretnie jedno popołudnie z dzieciństwa podczas zaćmienia słońca w 1963 roku, które Jessie przez dekady starannie lokowała w podświadomości. Uprzedzam też uczciwie: dla mnie jest to film o klasę niżej od „Misery”, ale klimat ma.




![„Carrie” wychodzi z ognia. Czy Mike Flanagan uratował bohaterkę Kinga kosztem serialu? [RECENZJA]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Fstrapi%2Fimages_93c7c8db4a.jpeg&w=1920&q=80)




![„Carrie” wychodzi z ognia. Czy Mike Flanagan uratował bohaterkę Kinga kosztem serialu? [RECENZJA]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Fstrapi%2Fsmall_images_93c7c8db4a.jpeg&w=1920&q=75)
![„Pies wybawiciel”: dlaczego faceci zostają w tyle? Rozmowa z Jackiem Pomorskim [WYWIAD]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Fstrapi%2Fsmall_Portret_psa_w_neonowym_polmroku_b3de58849e.png&w=1920&q=75)