Po 55 latach od światowej premiery „Diabły” Kena Russella wracają na wielki ekran w odrestaurowanej wersji. Film, który od początku wywoływał skandale, oburzał cenzorów i wzbudzał sprzeciw środowisk religijnych, ponownie trafia do kin bez cenzorskich ingerencji. To okazja, by zobaczyć jedno z najbardziej kontrowersyjnych dzieł brytyjskiego kina w wersji bliższej wizji jego twórcy.
„Diabły” od lat budzą emocje za sprawą śmiałego połączenia religii, seksualności i przemocy. Już podczas premiery w 1971 roku film wywołał gwałtowne reakcje. Krytyczka Judith Crist określiła go mianem „festynu dla sadystów i zboczeńców”, a produkcja stała się przedmiotem sporów dotyczących granic artystycznej prowokacji. W Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych otrzymała kategorię X, przeznaczoną wówczas dla filmów pornograficznych, a w wielu krajach została zakazana lub rozpowszechniana w mocno okrojonych wersjach.
Dlaczego film wywołał skandal?
Akcja „Diabłów” rozgrywa się w XVII-wiecznej Francji, w mieście Loudun. Charyzmatyczny ksiądz Urbain Grandier, grany przez Olivera Reeda, staje się celem politycznej intrygi. Kiedy przełożona klasztoru urszulanek Jeanne des Anges, w którą wciela się Vanessa Redgrave, oskarża go o czary i opętanie zakonnic, religijne oskarżenia szybko zmieniają się w narzędzie walki o władzę. Publiczne egzorcyzmy, przesłuchania i proces prowadzą do coraz większej przemocy.
Ken Russell nie oszczędza widzom obrazów, które w latach 70. uznano za skrajnie obrazoburcze. W filmie pojawiają się nagość, tortury, brutalne egzekucje oraz sceny łączące seksualność z symboliką religijną. Szczególne oburzenie wzbudziła sekwencja znana jako „Rape of Christ”, przedstawiająca seksualną profanację figury Chrystusa przez zakonnice. Scena została usunięta z pierwotnej wersji rozpowszechnianej w kinach, a jej los przez lata pozostawał przedmiotem zainteresowania miłośników filmu.
Kontrowersje nie ograniczały się jednak do pojedynczych scen. Russell pokazał duchowieństwo uwikłane w polityczne rozgrywki, religijną histerię i walkę o wpływy. Egzorcyzmy w jego filmie stają się publicznym spektaklem, a oskarżenie o konszachty z diabłem pozwala pozbyć się niewygodnego przeciwnika. Film podważa tym samym obraz religijnych instytucji jako bezstronnych strażników moralności i pokazuje, jak wiara może zostać wykorzystana do usprawiedliwiania przemocy.
Wielokrotna ingerencja cenzorów
Problemy „Diabłów” zaczęły się jeszcze przed premierą. Brytyjska komisja klasyfikacyjna BBFC oraz przedstawiciele dystrybutora Warner Bros. domagali się zmian w montażu, wskazując przede wszystkim na sceny seksualne, brutalność i połączenie erotyki z religijnymi symbolami. Kolejne poprawki nie zakończyły sporów, a film przez lata funkcjonował w różnych wersjach, różniących się długością i zawartością.
W 2004 roku Ken Russell, we współpracy z montażystą Michaelem Bradsellem oraz krytykami i dokumentalistami Markiem Kermode’em i Paulem Joyce’em, pracował nad odtworzeniem wersji bliższej pierwotnym zamierzeniom reżysera. Poszukiwania materiałów i próby rekonstrukcji historii cenzorskich ingerencji stały się częścią legendy filmu. Nie wszystkie brakujące fragmenty udało się jednak odzyskać w pełnej postaci.
Obecna rekonstrukcja 4K, przygotowana na podstawie oryginalnego negatywu kamery, została zaprezentowana podczas tegorocznego festiwalu w Cannes w sekcji Cannes Classics. Odnowiono również ścieżkę dźwiękową. Wydanie określane jest jako wersja ostateczna, zgodna z intencjami twórcy i oparta na montażu odtworzonym pod jego nadzorem.
Nie tylko prowokacja
Choć „Diabły” przeszły do historii przede wszystkim jako film skandalizujący, ich znaczenie nie sprowadza się do nagości, przemocy i bluźnierczych obrazów. Niewiele osób wie, że scenariusz filmu inspirowany jest książką Aldousa Huxleya „Diabły z Loudun” oraz sztuką Johna Whitinga. Russell stworzył groteskowe, niemal halucynacyjne widowisko, w którym monumentalna scenografia Dereka Jarmana, ekspresyjna gra aktorska i gwałtowny montaż budują atmosferę zbiorowego szaleństwa.
Oliver Reed kreuje Grandiera jako człowieka charyzmatycznego, lecz niejednoznacznego, natomiast Vanessa Redgrave nadaje Jeanne des Anges wymiar tragiczny, łącząc religijną ekstazę z pożądaniem, obsesją i desperacją. Sama relacja między bohaterami staje się jednym z elementów opowieści o pragnieniach tłumionych przez system społeczny i religijny.
Dlatego powrót „Diabłów” ponad pół wieku po premierze to nie tylko szansa na zobaczenie filmu w odrestaurowanej wersji, ale przede wszystkim okazja do zmierzenia się z dziełem, które wciąż prowokuje pytania o granice sztuki, odpowiedzialność instytucji i wykorzystywanie religii do sprawowania władzy.






![„Pendulum”: Darren Aronofsky przedstawia nowy koszmar na Nowy Rok [ZWIASTUN]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Fstrapi%2Flarge_Pendulum_fot_Forum_Film_Poland_fd3255d029.jpg&w=1920&q=80)



