Wiadro świńskiej krwi wisi nad szkolnym balem od pół wieku i każdy, kto choć raz otarł się o popkulturę, wie, w którym momencie się przechyli. Kiedy Mike Flanagan przyszedł do Stephena Kinga z pomysłem na serialową „Carrie”, pisarz zadał najrozsądniejsze z możliwych pytań: „Po co?”. A potem dorzucił: „Zostawcie ją w spokoju. Dość już przeszła”.
Flanagan potraktował to zaskakująco dosłownie. W finale sezonu, który Prime Video wypuściło w całości 7 października, Carrie White wychodzi z pożaru żywa i wyjeżdża z miasta. Równo pięćdziesiąt lat po filmie Briana De Palmy ktoś wreszcie dał tej dziewczynie spokój. Pytanie tylko, czy przy okazji nie zabrał jej tego, co przez pięć dekad czyniło ją Carrie, czyli tragedii.
To już czwarte spotkanie Flanagana z Kingiem, po „Grze Geralda”, „Doktorze Śnie” i „Life of Chuck”, a zarazem pierwszy owoc jego umowy z Amazonem. Pomysł nie wyszedł jednak od reżysera, tylko od studia, a sam Flanagan przyznawał w wywiadach, że jego pierwszy odruch był identyczny jak u Kinga. To dość czytelny sygnał, że doskonale wiedział, po jak cienkim lodzie stąpa.
Dziewczyna, której nie było
Pierwsza i najważniejsza zmiana jest tak prosta, że aż dziw bierze, że nikt wcześniej na nią nie wpadł. Ta Carrie nie jest dręczona od podstawówki, bo do żadnej podstawówki nigdy nie chodziła. Dorastała w zamknięciu – z matką Margaret i ojcem Ralphem, preppersem, który całe życie szykował rodzinę na koniec świata. Koniec świata przychodzi, tylko nie ten zaplanowany: Ralph ginie w wypadku, a państwo przy okazji odkrywa, że ta rodzina w ogóle istnieje. Margaret dostaje ultimatum – praca i szkoła dla córki albo utrata opieki. I tak Carrie ląduje w liceum w Chamberlain jako ktoś, kto zna świat wyłącznie z książek i nie ma pojęcia, że szkolny korytarz rządzi się prawami, których nigdy nie poznała.
Flanagan tłumaczył to tak: Carrie De Palmy była zaciśniętą pięścią, jego Carrie jest otwarta, ciekawska i ufna. Na ten jeden pomysł pracuje cały serial. Okrucieństwo rówieśników nie trafia tu w kogoś, kto latami ćwiczył chowanie się w sobie, tylko w dziewczynę, która jeszcze nie wie, że powinna. I boli przez to podwójnie.
Całość dźwiga Summer H. Howell, kojarzona dotąd głównie z „Kultu laleczki Chucky”. Wybrano ją spośród ponad tysiąca kandydatek i nawet recenzenci chłodni wobec całego projektu wskazują ją jako najmocniejszy punkt serialu. Howell gra naiwność bez grama infantylizmu, co przy tak skrojonej postaci na pewno nie było proste.
Obłąkana matka
Margaret White w powieści i u De Palmy to fanatyczka, dla której pierwsza miesiączka córki jest namacalnym dowodem jej grzechu. Samantha Sloyan – Flanagan napisał tę rolę specjalnie dla niej, a wcześniej obsadził ją jako dewotkę Bev Keane w „Nocnej mszy” – dostała do zagrania kogoś zupełnie innego. Jej Margaret izoluje córkę z miłości i ze strachu, nie z sadyzmu podyktowanego religijną psychozą. Owszem, nadal zamyka ją w pokoju modlitwy, nadal wierzy w spiski, ale kocha naprawdę.
Najlepszy moim zdaniem szczegół tej roli łatwo przegapić. To wątek, w którym Margaret omal nie wylatuje z pracy kasjerki w wielkim markecie, bo nie potrafi się powstrzymać od komentowania tego, co klienci wykładają na taśmę. To Margaret White skrojona na 2026 rok: grzech wyprowadził się z sypialni i zamieszkał w koszyku z zakupami. Szkoda tylko, że w drugiej połowie sezonu serial porzuca ten trop na rzecz dużo bardziej ogólnikowych rozważań o polowaniu na czarownice.
Szatnia z kamerą
Flanagan mówił „Variety”, że Carrie w szatni pełnej ludzi z telefonami w dłoniach to zupełnie inna historia. U Kinga upokorzenie trwało kilka minut i zostawało w pamięci kilkunastu dziewczyn. W serialu Chris Hargensen zakłada anonimowe konto na Instagramie, na które uczniowie podsyłają kompromitujące zdjęcia kolegów. Carrie jest głównym celem, ale nie jedynym. Przemoc ma tu wielu autorów, a wstyd, który kiedyś wygasał razem z dzwonkiem na przerwę, teraz ma zasięgi.
To nie jest licentia poetica scenarzystów. Badanie Pew Research Center z 2022 roku, przeprowadzone na 1316 amerykańskich nastolatkach w wieku 13–17 lat, pokazało, że 46 proc. z nich doświadczyło przynajmniej jednej z sześciu form cyberprzemocy. Wśród dziewcząt w wieku 15–17 lat odsetek rósł do 54 proc., a najczęściej wskazywanym powodem ataków był wygląd. Serialowa Carrie należy dokładnie do grupy, która w tych danych wypada najgorzej.
Rozbudowanie postaci Chris to według wielu krytyków najzręczniejszy ruch Flanagana. Alison Thornton gra dziewczynę z zamożnego, rozpadającego się domu, dla której dziwaczna nowa koleżanka staje się wygodnym wentylem. Rife opisuje scenę z trzeciego odcinka, wyreżyserowanego przez Kate Siegel: dwie dziewczyny wracają z imprezy, każda z głową wystawioną przez okno innego samochodu. Carrie łapie wiatr na twarz, Chris walczy z mdłościami. Tu jednak zaczyna się kłopot, który wytknęli recenzenci „Bloody Disgusting” i „Inverse”. Im więcej współczucia dla oprawczyni i im szerzej rozsmarowana wina, tym mniej grozy. Horror potrzebuje kogoś, kogo da się szczerze nienawidzić, a Flanagan, humanista do szpiku kości, nie potrafi nienawidzić nikogo. Nawet kiedy historia aż się o to prosi.
Koleżanki z innych epok
King napisał „Carrie” jako kolaż dokumentów – zeznań, raportów, fragmentów publikacji naukowych – z których wyłaniała się niewygodna sugestia, że Carrie wcale nie musi być jedyną taką osobą na świecie. Wcześniejsze ekranizacje ten wątek przemilczały. Flanagan go podjął i zbudował na nim drugi serial ukryty wewnątrz pierwszego. Niemal każdy odcinek zawiera winietę o innej kobiecie z niezwykłymi zdolnościami, prześladowanej w innej epoce. Część to postacie historyczne, część fikcyjne, a serial nie zawsze raczy poinformować, które są które.
Do tego dochodzi Emaline (Thalia Dudek), nowa przyjaciółka z osobliwym talentem do pojawiania się zawsze wtedy, gdy Carrie traci nad sobą panowanie oraz tajemnicza organizacja śledząca obdarzone kobiety. Scena, w której Emaline uczy Carrie kontrolować moc na złomowisku, przypomina recenzentom serialu bardziej Jedenastkę ze „Stranger Things” niż Carrie White. Kameralny dramat rozrasta się, a napięcie niemal wprost proporcjonalnie maleje.
Bal (uwaga, spoiler)
Finał zachowuje świętości – świńską krew i płonące miasto – ale przetasowuje rozkład odpowiedzialności. W kulminacyjnym momencie Emaline, która okazuje się realną osobą zdolną do projekcji astralnej, proponuje Carrie, że przejmie stery. W sali gimnastycznej działają też inne obdarzone kobiety. Flanagan zastrzega w wywiadach, że śmierć Chris to czyn samej Carrie, a Tommy Ross ginie przypadkiem, przygnieciony spadającym pomostem oświetleniowym. Margaret przeżywa zawalenie domu, bo – niespodzianka – sama ma zdolności telekinetyczne, po czym chwilę później ginie z ręki postaci granej przez Kate Siegel. Carrie odjeżdża z miasta w towarzystwie Emaline.
W telewizyjnej „Carrie” z 2002 roku bohaterka też przeżyła, bo film pomyślano jako pilota serialu, którego nikt ostatecznie nie zamówił. Dwadzieścia cztery lata później ten sam zabieg służy temu samemu celowi, tylko skuteczniej. 22 października Prime Video ogłosiło drugi sezon, chwaląc się, że serial trafił na pierwsze miejsce platformy w ponad 105 krajach.
Powieść kończy się tym, że miasto zapamiętuje Carrie jako potwora. Na tym polegała cała jej tragedia: nikt nie zobaczył dziewczyny, wszyscy zobaczyli zagrożenie. Serial ratuje jej życie, ale rozmywa winę między Carrie, Emaline i anonimowe siły z drugiego planu, aż w końcu nie bardzo wiadomo, czyja to właściwie była noc. Dla bohaterki to łaska, ale dla historii, która przez pół wieku straszyła po nocach, to znieczulenie ogólne.

![„Carrie” wychodzi z ognia. Czy Mike Flanagan uratował bohaterkę Kinga kosztem serialu? [RECENZJA]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Fstrapi%2Fsmall_images_93c7c8db4a.jpeg&w=1920&q=80)






![„Pies wybawiciel”: dlaczego faceci zostają w tyle? Rozmowa z Jackiem Pomorskim [WYWIAD]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Fstrapi%2Fsmall_Portret_psa_w_neonowym_polmroku_b3de58849e.png&w=1920&q=75)

![„Pendulum”: Darren Aronofsky przedstawia nowy koszmar na Nowy Rok [ZWIASTUN]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Fstrapi%2Fsmall_Pendulum_fot_Forum_Film_Poland_fd3255d029.jpg&w=1920&q=75)