III wojna światowa, uderzenie asteroidy, wybuch wulkanu, a może katastrofa klimatyczna. Mimo że przed apokalipsą nie ma ucieczki, naukowcy wskazali najbezpieczniejsze miejsca na świecie na jej przetrwanie.
Myśląc o przestrzeniach dających nam schronienie na wypadek zagrożenia, warto pochylić się nad tym, czym tak właściwie to mityczne zagrożenie jest. Według grupy naukowców pod przewodnictwem Floriana Ulricha Jehna z niemieckiego Uniwersytetu w Hagen, globalne ryzyko zagrożenia (GCR) to zdarzenie zagrażające życiu najmniej 10% całej populacji. Przy wyborze bezpiecznego azylu, należy zwrócić uwagę na lokalizację, zdolności produkcyjne danego państwa, a także stabilne działanie instytucji państwowych.
Badania niemieckich naukowców pokazały, że najlepiej radzą sobie kraje mające rozbudowany przemysł i duże zasoby surowców, zlokalizowane daleko od innych kontynentów (najlepiej na wyspach) oraz te, w których przestrzega się podstawowych zasad demokracji. Dodatkowo, badacze zauważyli, że czynnikiem wpływającym na kondycje danego państwa – obok geograficznych uwarunkowań – jest niski poziom nierówności społecznych.
Typy katastrofy
Badacze podzielili „apokalipsy” na trzy kategorie, które mogą przyczynić się do końca pewnej epoki. Globalna utrata infrastruktury (GCIL), czyli pandemie, ataki cybernetyczne, które przekładają się na awarię systemów transportowych, żywnościowych czy energetycznych. Nagłe ograniczenie dostępu do światła (ASRS) spowodowane, na przykład przez uderzenie asteroidy czy wybuchy wulkanów, przyczyniające się do natychmiastowego ochłodzenia, a także problemów w produkcją jedzenia. And last but not least – globalne katastroficzne ryzyko biologiczne (GCBR), czyli coś, czego tak właściwie wszyscy doświadczyliśmy, a mowa tu, oczywiście, o masowych epidemiach i innych tego typu kawałkach, wiążących się ze śmiercią milionów ludzi oraz destabilizacją porządku społecznego.
Kraina Oz na szczycie
Analiza naukowców z niemieckiego Uniwersytetu w Hagen pokazała, że najlepszym miejscem na przetrwanie na wypadek apokalipsy jest Australia. Spośród wszystkich państw na świecie, to właśnie przy Australii można postawić znak „X” niemalże we wszystkich kategoriach. Ten kraj wyróżnia się bogatymi złożami zasobów energii. Jak wszyscy pamiętamy z lekcji geografii, jest wyspą, co więcej, charakteryzuje się nadwyżką produkcji żywności. Jeśli weźmiemy do ręki globus, dostrzeżemy, że leży na półkuli południowej, co dodatkowo chronią ją przed skutkami spadku temperatury.
Warto też zwrócić uwagę, że Australia potrafi stosunkowo szybko reagować na kryzysy (na początku pandemii koronawirusa, jako jedno z pierwszych państw, zdecydowała się na zamknięcie granic, co w dużym stopniu zatrzymało napływ zarazy). Ponadto, w Australii korupcja występuje w niewielkim stopniu, a podstawowe zasady demokracji są respektowane.
A gdzie Skandynawia?
Obok Australii, w zestawieniu najbezpieczniejszych miejsc na wypadek apokalipsy, znalazła się także przestrzeń dla Szwajcarii, Nowej Zelandii, Argentyny i Japonii. Jednak każde z tych państw ma inne wady: aktywne wulkany, rozwinięte linie brzegowe z szansą na tsunami czy też zależność od innych krajów. Mimo że najbardziej waniliowa kraina w Europie – Szwajcaria – pozostaje poza obszarem zagrożonym tsunami, jest położona w Europie Zachodniej, co przekłada się na całe spektrum zagrożeń.
Naukowcy z niemieckiego Uniwersytetu w Hagen, wskazują, że, oczywiście, nie istnieje miejsce na świecie w 100% wolne od zagrożeń. Twierdzą, że ważne najważniejsze jest przygotowanie gospodarcze i techniczne na wypadek zagłady oraz rozwój kapitału społecznego, ponieważ – tak naprawdę – w naszych rękach jest wszystko.









