Gentryfikacja przestrzeni studenckich w szczytowej formie – w odpowiedzi na prośby studentów o otwarcie taniej stołówki, zarząd UW podpisał umowę z lokalem opisującym się jako „Premium Street Food & Event Hall”. W ofercie znajdziemy alkohol i imprezy z muzyką na żywo.
Studenci nieustannie walczą o przystępne cenowo posiłki na uczelniach. Lokale gastronomiczne na wydziałach czy w bibliotekach oddawane są najczęściej w ręce prywatnych inwestorów, którzy windują ceny. Warunkiem podpisania umowy są często upusty, przyznawane po okazaniu legitymacji. Ale obiadów w cenach restauracyjnych nawet z 15% zniżką nie można nazwać przystępnymi cenowo.
Live music, DJ nights i jeszcze więcej w Bibliotece Uniwersyteckiej
Czynny do północy lokal, reklamujący się hasłem „Nowa energia w kultowym BUWie”, w miejscu jakże newralgicznym dla wielu studentów szukających ciszy, w godzinach wieczornych oferuje wydarzenia muzyczne. Bawiąc się do muzyki na żywo i słuchając artystów w ramach inicjatywy „open mic”, studenci, a także goście z zewnątrz będą mogli orzeźwić się za pomocą owocowego drinka czy kieliszka wina.
Ciekawe, czy lokal zainwestuje też w dodatkowe wygłuszenie – w końcu za ścianą do sesji uczyć się będą setki studentów. I oczywiście w ochroniarzy, bo w parze z alkoholem do biblioteki przyjść mogą bójki, krzyki i próby wtargnięcia do stref przeznaczonych na naukę.
Opłaty bliskie 60 tys. miesięcznie nie zwiastują niskich cen
Warszawskie Koło Młodych Inicjatywy Pracowniczej zdobyło i udostępniło umowę zawartą między BUWBARem a Uniwersytetem Warszawskim i poddało ją analizie. Według informacji w niej zawartych, spółka odpowiedzialna za powstający lokal zobowiązana będzie płacić 38 787,66 zł netto za czynsz i 19 682,84 zł netto opłaty eksploatacyjnej. Dzierżawca będzie więc wyciągał z portfela prawie 60 tys. miesięcznie – i to zanim poniesie jakiekolwiek koszty związane z prowadzeniem działalności. A przyszedł do BUW-u z nadzieją na zarobek. Warto dodać, że umowę podpisano na 15 lat – studenci będą więc z tym sąsiedztwem przez długi czas.
Wśród motywatorów uzasadniających zawarcie umowy na pierwszym miejscu znajdujemy zgłoszony przez organizacje studenckie postulat uruchomienia w budynku Biblioteki Uniwersyteckiej w Warszawie stołówki studenckiej, poparty wynikami ankiet potwierdzającymi taką potrzebę.
Potrzebę, która ma zostać zaspokojona takimi pozycjami jak „Europejskie udko z kaczki” czy „Burger amerykański”. Nie brzmi tanio? Wygląda jeszcze drożej.

Studenci protestują
Proces wyboru podmiotu odpowiedzialnego za żywienie studentów niestety nie był z nimi konsultowany. Postawieni przed faktem dokonanym, widząc sposób komunikacji BUWBARU, rozpoczęli ofensywę.

Po niezbyt przyjaznym przyjęciu konceptu „Premium” lokal zdecydował się zmienić taktykę. W drugim opublikowanym na Instagramie poście stara się zjednać sobie studentów, odsłaniając fragment swojego menu: kawa do śniadania za 1 zł, przelew dnia za 5 zł, zupa w kubku za 5 zł, danie obiadowe od 19 zł, delikatesy zero waste.
O zmianie taktyki komunikacyjnej zapomnieli jednak poinformować osoby odpowiedzialne za stronę internetową. Tam bowiem w dalszym ciągu panuje atmosfera „prestiżowego food hallu”.
BUWBAR niestety nie jest wyjątkiem. Przestrzenie, które powinny służyć studentom jako publiczne stołówki niezmiennie oddawane są w ręce prywatnych inwestorów, którzy otwierają na kampusach swoje lokale premium. Ale przecież od zdrowo odżywiających się studentów ważniejsze są banknoty w portfelu rektora.
