Warunki okazały się równie inspirujące, co zaskakujące. Luty w Olhão bywa zdradliwy – wilgotne powietrze sprawiło, że wnętrze wynajętego domu było lodowate, bez możliwości ogrzewania. Ekipa postanowiła wynieść całe studio muzyczne na zewnątrz.
„Napisaliśmy tę piosenkę w lutym w pięknym domu w Portugalii… który okazał się bardzo zimny w środku. Musieliśmy wynieść całe studio muzyczne na zewnątrz, bo było tam cieplej ” , przyznaje Elie.
To właśnie ta przymusowa przeprowadzka dała początek jednemu z ważniejszych momentów sesji. Inspiracja przychodziła zresztą przy każdej okazji, niekoniecznie przy instrumencie
„Jedliśmy obiad, kaktusy i kury wokół nas, i nagle Tobiasz wraca z lodówki z masłem w ręku i melodią refrenu w ustach ” , opowiada Mattia.
Elie dodaje, że trójka rozumiała się podczas pracy niemal intuicyjnie.
„Z chłopakami rozumiemy się jak trzy staruszki na ławce w wiosce w Algarve, które znają się od zawsze. Tworzymy muzykę niemal telepatycznie”.
Piosenka ma jednak nie tylko wakacyjny koloryt. Mattia zdradza, że w tekście pojawia się też wątek osobisty, tęsknota za bliską osobą podczas rozłąki.
„Najgorsze z wyjazdem na takich wakacjach, w momencie w którym jesteś w związku albo zaczynasz się spotykać z kimś i się jarasz tą relacją, to wyjechać bez niej lub niego. O tym ta piosenka jest również”, mówi wprost.