Bogate dzieciaki z Los Angeles uwikłane w katastrofę – najnowszy serial z Kaią Gerber w jednej z głównych ról stał się hitem w ciągu doby od premiery dwóch pierwszych odcinków. Czy Ryan Murphy wrócił do formy?
Już od pewnego czasu mamy do czynienia z wielką falą nostalgii, którą ocieka amerykańska branża filmowa. Pokazało nam to „Saltburn”, pokazała „MaXXXine”, teraz pokazuje Ryan Murphy. Lata 80. to wrzaskliwa estetyka, piękni ludzie, camp, camp i jeszcze raz camp, a nade wszystko grająca główną rolę zbrodnia. Herold tej retrotopii — Ryan Murphy („Scream Queens”, „American Love Story”) — stęskniony za szaleństwem amerykańskiej „epoki wyzwolenia”, wrócił z najnowszym serialem. Tylko że jest to tęsknota wyłącznie za wizją, śliczną wydmuszką. Pod płaszczykiem kolorowych lat 80. zawsze kryje się zgniła zbrodnia, krwawiąca spod „epoki wyzwolenia”.
Kiedy słyszysz „serial Ryana Murphy'ego”, możesz być gotowy na powtarzający się schemat: śmierć, stany i bogaci. Dzieje się tak i tutaj, jednak z pewnym przesunięciem. „Strzępy” to opowieść o grupie nastolatków wywodzących się z elity. Życie głównego bohatera, Breta (Igby Rigney), kręci się wokół imprez, seksu i luksusów. Wszystko zmienia się, gdy do szkoły trafia tajemniczy Robert Mallory (Homer Gere). Gdy miasto terroryzuje seryjny morderca znany jako The Trawler, Bret zaczyna podejrzewać, że nowy zdziwaczały „kolega” może mieć związek ze zbrodniami. Kryminalna intryga staje się punktem wyjścia do opowieści o obsesji i mrocznych sekretach skrywanych przez uprzywilejowaną młodzież.
„Strzępy” to psychologiczny thriller z domieszką horroru i dramatu, oparty na bestsellerowej powieści o tym samym tytule autorstwa Breta Eastona Ellisa. Serial współtworzą Murphy i sam Ellis, reżyseruje Max Winkler. Twórcy zdecydowali się na złagodzenie drastycznych scen seksualnych z książki i skupili się bardziej na kreacji psychologicznej bohaterów niż na szokowaniu.
Murphy znany jest z campowych, przesyconych czarną komedią produkcji — „Strzępy” mają być inne, wyjątkowe, mają stawiać na bardziej psychologiczny, niepokojący nastrój. Nie będzie to już zbrodnia obok różowych pomponów i krzyków blond Emmy Roberts, a zbrodnia paranoidalna i pełna napięcia.
Dwa pierwsze odcinki zebrały pozytywne opinie krytyków, głównie dzięki barwnej estetyce i napiętemu klimatowi. Czy Ryan Murphy powrócił ze swoim charakterystycznym pazurem po kłopotach z ostatnimi produkcjami („Wszystko dozwolone”, „Makabreska”)?
![Papuzie lata 80. i zbrodnia wśród bogatej licealnej elity. „Strzępy” Ryana Murphy'ego [TRAILER]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Fstrapi%2Fsmall_the_shards_hayes_warner_igby_rigney_jpg_4667cdea9d.webp&w=1920&q=80)







![Gdyby Jane Eyre była psychopatką. „Victorian Psycho” z Maiką Monroe [ZWIASTUN]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Fstrapi%2Fsmall_image_2026_07_30_T095710_085_b09d9cf885.jpg&w=1920&q=75)