Trasa „The Eternal Sunshine Tour” kończy się 1 września w londyńskiej O2. Potem Ariana Grande przestaje się pokazywać i tłumaczy, że postanowiła to znacznie wcześniej, niż Internet zdążył się o nią zaniepokoić.
W niedzielę wieczorem przedstawiciel artystki przekazał magazynowi „People”, że po zakończeniu tournée Grande „wycofa się z widoczności”. Chce skończyć trasę zdrowo i szczęśliwie, a potem odpocząć od pracy publicznej, która, jak ujął to rzecznik, wiąże się z nieustanną obserwacją.
Komunikat spadł na wyjątkowo gorący tydzień. 31 lipca ukazał się „petal”, ósmy album Grande, a wraz z nim siedmiominutowy teledysk do tytułowego utworu w reżyserii Christiana Breslauera: czarno-biała miniatura, w której bohaterka przychodzi na casting, a panel mężczyzn odprawia kolejne wersje jej samej jako niewystarczające, desperackie, niesprzedawalne i nieautentyczne. Kończy się to sekwencją z piłą łańcuchową. Klip o ocenianiu kobiety wywołał tydzień oceniania Ariany Grande. Trudno o lepszą recenzję zjawiska niż to, co zrobili z nim odbiorcy.
To nie jest zresztą nowy wątek. Podczas kampanii promocyjnej „Wicked: Na dobre” zdjęcia Grande i Cynthii Erivo z czerwonych dywanów zaczęły krążyć w tych obszarach Internetu, w których szczupłość funkcjonuje jako materiał motywacyjny dla osób z zaburzeniami odżywiania. Oona Hanson, konsultantka pracująca z rodzicami dzieci chorujących na zaburzenia odżywiania, mówiła wtedy CNN, że zgłaszali się do niej zaniepokojeni rodzice. Specjaliści są w tej sprawie zgodni i konsekwentni: po zdjęciu nie da się rozpoznać stanu zdrowia, a publiczne diagnozowanie cudzego ciała nie jest troską, tylko jej kostiumem.
Sama Grande wraca do tego tematu od lat i za każdym razem z tą samą, znużoną uprzejmością. W 2023 roku tłumaczyła na TikToku, że sylwetka, do której fani porównują ją dziś jako do „zdrowej”, pochodziła z najgorszego okresu jej życia. W listopadzie ubiegłego roku po prostu udostępniła ponownie tamtą wypowiedź, opatrzoną komentarzem, że to przypomnienie.
Chicago: „to nie była impulsywna decyzja”
W poniedziałek, na pierwszym z trzech koncertów w United Center, artystka przerwała show i odczytała wcześniej spisane zdania. Zaczęła od tego, że gdy historia nie wychodzi bezpośrednio od niej, bywa nieco rozdmuchana, co jest komentarzem nie tyle do fanów, ile do dwudziestu czterech godzin, jakie właśnie minęły. Dalej: ogłoszenie nie było reaktywne ani impulsywne, decyzja zapadła po cichu dawno temu. I jeszcze: granice bywają potrzebne, człowiek bywa zmęczony, a trasa pozostaje najlepszym doświadczeniem jej zawodowego życia – kilka rzeczy może być prawdziwych naraz.
Pierwszą ofiarą przerwy jest debiut teatralny. Grande miała zagrać Dot w „Sunday in the Park with George” Stephena Sondheima i Jamesa Lapine'a, u boku Jonathana Baileya jako Georges'a Seurata, w reżyserii Marianne Elliott. Empire Street Productions potwierdziło, że artystka wycofuje się z projektu, ale spektakl otworzy się w Barbican latem 2027 roku zgodnie z planem, a obsada zostanie ogłoszona później. Wcześniej wypadła też z nowego sezonu „American Horror Story”, tyle że tam powodem był kalendarz trasy. Zostaje kino. 25 listopada Universal wypuszcza „Poznaj swojego teścia”, czwartą część serii z Robertem De Niro, Benem Stillerem, Owenem Wilsonem, Blythe Danner i Teri Polo, w reżyserii Johna Hamburga. Grande gra Olivię Jones, triathlonistkę.
Wycofanie Grande ma datę startu, nie ma daty końca i ma już wpisany w kalendarz pierwszy wyjątek. Trudno wyobrazić sobie hollywoodzkie studio, które w listopadzie wypuszcza komedię familijną i rezygnuje z twarzy, dla której połowa widowni kupi bilet. A rola, którą Grande zostawiła sobie na koniec, to kobieta podłączona przez podejrzliwego teścia do wykrywacza kłamstw i pytana, czy naprawdę jest tym, za kogo się podaje. Obejrzymy.









