FacebookInstagramTikTokX
  • Wasze prace
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
  • Search
Moje Konto
Zaloguj się / Zarejestruj
  • Wasze prace
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Kup nowy numer
K MAG
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Film

Od Warszawy, przez Gdynię i Berlin, aż po Cannes. Rozmawiamy z Ninel Skrzypczyk-Geiger, aktorką z filmu „Wpatrując się w słońce”

Autor: Anna Rupacz
17-04-2026
Od Warszawy, przez Gdynię i Berlin, aż po Cannes. Rozmawiamy z Ninel Skrzypczyk-Geiger, aktorką z filmu „Wpatrując się w słońce”
Od Warszawy, przez Gdynię i Berlin, aż po Cannes. Rozmawiamy z Ninel Skrzypczyk-Geiger, aktorką z filmu „Wpatrując się w słońce”
Ninel Geiger fot. Natalia Obczyńska

Ninel Skrzpczyk-Geiger urodziła się w Warszawie, dorastała w Gdyni, a następnie przeprowadziła się do Berlina. Mając zaledwie piętnaście lat znalazła się na planie filmu „Wpatrując się w słońce” Maschy Schilinski, który podczas ubiegłorocznego Festiwalu Filmowego w Cannes, zdobył Nagrodę Jury i był oficjalnym niemieckim kandydatem do Oscara.

„Wpatrując się w słońce” to subtelny portret dorastania, w którym losy kilku pokoleń kobiet splatają się na jednej farmie w północnych Niemczech. Reżyserka prowadzi widza przez różne dekady pokazując, jak mimo zmieniających się realiów, w każdej z bohaterek pojawiają się podobne pragnienia bliskości, buntu i potrzeba odnalezienia własnej tożsamości.

W centrum jednej z tych historii znajduje się Lenka, która podczas wakacji na wsi poznaje swoją rówieśniczkę Kayę, graną przez Ninel Skrzypczyk-Geiger. Jej pewna siebie i wyrazista bohaterka szybko staje się dla Lenki pewnego rodzaju wzorem do naśladowania. Z aktorką polskiego pochodzenia rozmawiamy o budowaniu złożonej emocjonalnie postaci, pracy na planie oraz o tym, jak wygląda łączenie intensywnej pracy filmowej z nauką w liceum.

 

Urodziłaś się w Warszawie, dorastałaś w Gdyni, a teraz mieszkasz w Berlinie. Co daje ci taka perspektywa jako aktorce?

Jako aktorce daje mi to możliwość grania zarówno po polsku, jak i udziału w polskich produkcjach. To szczególnie ciekawe w przypadku polsko-niemieckich koprodukcji – mają specyficzny wymiar, zarówno tematycznie, jak i historycznie. Fajnie mieć możliwość pracy przy takich projektach.

 

Zaczynałaś od reklam, później zagrałaś w etiudzie studenckiej, a teraz wystąpiłaś w filmie nagrodzonym w Cannes. Kiedy poczułaś, że aktorstwo to coś więcej niż przygoda z dzieciństwa?

Myślę, że nigdy nie podjęłam takiej decyzji. To po prostu się wydarzyło. Uwielbiam pracę na planie, daje mi ona dużo radości, więc po prostu robiłam to, co sprawiało mi przyjemność. Nie zastanawiałam się, czy to już zawód, czy jeszcze przygoda z dzieciństwa. Teraz wszystko zaczyna się naturalnie układać i czuję, że to moment, kiedy powinnam pomyśleć o przyszłości. Jest dla mnie jasne, że chciałabym zostać aktorką, choć interesują mnie też inne rzeczy.

 

Na przykład?

Chciałabym zostać przy filmie, może też spróbować teatru. Interesuje mnie praca kostiumografów i scenografów. Ciągnie mnie w różnych kierunkach – może uda się to kiedyś połączyć.

 

„Wpatrując się w słońce” to film oparty bardziej na emocjach niż dialogach. Co było dla ciebie największym wyzwaniem podczas jego kręcenia?

Najtrudniejsza była scena w domu z matką Lenki, kiedy Kaya próbuje ją zatrzymać. Z pozoru Kaya jest twarda i szorstka, ale tak naprawdę jest bardzo wrażliwa i wciąż jest dzieckiem. W tej scenie dopuszcza do siebie emocje i tęsknotę. Za matką i za dzieciństwem. Największym wyzwaniem było naturalne przejście od tej „twardości” do „miękkości”.

Wymagająca była też scena pod wodą – nigdy wcześniej czegoś takiego nie robiłam. Kręciliśmy ją w rzece, było bardzo zimno i długo przebywałam w wodzie. Dodatkowo musiałyśmy grać z otwartymi oczami pod wodą i jednocześnie kontrolować, gdzie jest kamera. To było spore wyzwanie.

fot. materiały prasowe M2 Filmsfot. materiały prasowe M2 Films

Jak przygotowywałaś się do roli?

Przede wszystkim pracowałam ze scenariuszem. Starałam się zrozumieć Kayę – to trudna postać, poruszająca się w specyficznym klimacie. Dla mnie jednak najważniejsze było to, że jest po prostu dziewczynką, która została sama i nie do końca wie, gdzie jest w swoim życiu.

Zawsze staram się znaleźć w postaci coś wspólnego ze mną. Na tej podstawie buduję rolę i zastanawiam się, jak zachowałabym się w podobnej sytuacji. Ten film dużo mówi też o wyobrażaniu sobie rzeczy, których nie ma – i to również było częścią procesu.

 

Latem pracowałaś przy filmie „Każda z nas”, który także opowiada emocjonalne historie czterech kobiet. Te filmy poniekąd są do siebie podobne. Czy świadomie wybierasz takie role?

Nie do końca. Najpierw dostaję propozycje castingów. Zauważyłam jednak, że często są to projekty o podobnym, dramatycznym charakterze. To ciekawe, bo nie było to planowane. Po prostu przyjmowałam role, które się pojawiały, i starałam się dać z siebie jak najwięcej. Z czasem okazało się, że łączy je pewna wspólna tematyka.

 

W tym filmie zagrałaś ze swoją siostrą Polą. Czy to był pierwszy raz, kiedy grałyście razem? Jakie to było doświadczenie?

Tak, to pierwszy raz. To zabawna historia – byłam na próbach w Hiszpanii. Moja rodzina pojechała ze mną. Reżyserka zobaczyła moją siostrę i stwierdziła, że powinna zagrać w filmie. To była krótka scena, ale bardzo się cieszyłyśmy, że mogłyśmy zagrać razem. Co ciekawe, teraz pracuję nad kolejnym projektem, w którym gramy siostry.

 

Czy jest jakaś rola, która zainspirowała cię do aktorstwa?

Szczerze mówiąc, nie oglądam wielu filmów. Ale pamiętam, że jako dziecko obejrzałam z rodzicami „Leona Zawodowca” i bardzo zafascynowała mnie rola Natalie Portman jako Matyldy. To na pewno była motywacja.

 

Do roli Kai zgłosiło się ponad 1400 osób. Jakie znaczenie miało to dla ciebie, kiedy dowiedziałaś się, że spośród wszystkich to właśnie ty zostałaś wybrana?

Oczywiście bardzo się ucieszyłam, że zostałam wybrana. Myślę jednak, że w takich sytuacjach chodzi bardziej o to, czy reżyser „czuje” daną osobę, niż o to, kto jest najlepszy. Wielu aktorów i reżyserów mówiło mi, że mam w sobie taki smutek – może to właśnie coś, co pomogło mi dostać tę rolę.

fot. materiały prasowe M2 Filmsfot. materiały prasowe M2 Films

Jak udaje ci się łączyć aktorstwo ze szkołą?

Czasami mi się udaje, czasami nie. Najczęściej przebywam na planie w wakacje, w wolnym czasie. Teraz, kiedy zbliża się matura, jest trudniej, bo wszystko ma znaczenie w kontekście egzaminu. Mam takie momenty, kiedy czuję, że potrzebuję przerwy i spokoju. Kręcenie jest męczące, ale w dobry sposób. Myślę, że każdy ma takie myśli – niezależnie od tego, czym się zajmuje.

 

Jakie są twoje plany po ukończeniu liceum?

Nie jestem pewna, czy będę studiować aktorstwo. Rozważam różne opcje, w Polsce i w Niemczech. Na razie niczego nie wykluczam, ale na pewno chcę grać dalej.

Film „Wpatrując się w słońce” w polskich kinach od 17 kwietnia.

FacebookInstagramTikTokX