FacebookInstagramTikTokX
  • Wasze prace
  • Konkurs
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
  • Search
Moje Konto
Zaloguj się / Zarejestruj
  • Wasze prace
  • Konkurs
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Kup nowy numer
K MAG
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Advertisement
Świat

Mumie na sprzedaż na Facebooku. Naukowcy ostrzegają

Autor: Magda Chemicz
26-08-2026
Mumie na sprzedaż na Facebooku. Naukowcy ostrzegają
Mumie na sprzedaż na Facebooku. Naukowcy ostrzegają
fot. Mumia z Guanajuato, Wikipedia

Zmumifikowane głowy, dłonie i stopy od lat są perłą w koronie kolekcjonerów. Nowe badanie sugeruje, że dziś można je kupić na Facebooku czy Instagramie – a sprzedający tam wystawcy nie bawią się w środki bezpieczeństwa.

Wiktoriańskie elity lubowały się w praktyce zwanej mummy unwrapping parties, czyli w przyjęciach, na których głównym punktem programu było uroczyste odwijanie egipskich mumii. Leżące na stole w centralnej części pokoju szczątki rozpakowywali gospodarze lub chirurdzy, podczas gdy goście jedli, pili i bawili się.

Dziś takie imprezy nie są legalne, a szczątki mumii stanowią obiekt na tyle rzadki i cenny, że mało kto ma do nich dostęp. Nie znaczy to jednak, że fascynacja śmiercią i starożytnością minęła. Z badania zespołu z University of Staffordshire, opublikowanego w czasopiśmie „International Journal of Cultural Property”, wynika, że związany z zabandażowanymi ciałami czarny, wirtualny rynek kwitnie. Kupujący zaś – goniąc za internetową sławą czy statusem – ignorują zagrożenia związane z niewłaściwym transportem i przechowywaniem szczątków.

Autorzy, na czele z Kirsty Squires, profesorką bioarcheologii, prześledzili 128 postów i ogłoszeń z lat 2015–2025: z Facebooka i Instagrama, ze sklepów internetowych, serwisów e-commerce i domów aukcyjnych.

Internetowe katakumby

Kiedyś kupno ludzkich szczątków wiązało się z wyprawą w podejrzane zaułki, grabieżą czy generalnie – wielkim zachodem. Dziś, podobnie jak duża część naszego życia, sprzedaż przeniosła się na ogólnodostępne platformy społecznościowe, takie jak Facebook czy Instagram.

Platformy społecznościowe i budowana na nich popularność stały się też motywacją dla wielu kolekcjonerów. Rozgłos, prestiż i wirtualne uznanie zdobyte przez pokazywanie makabrycznych nabytków wiążą się z regularnie pojawiającymi się publikacjami, w których użytkownicy chwalą się swoimi zbiorami. Takie chwalenie może jednak mieć ukryty cel – prezentując rzadki okaz, kolekcjoner przyciąga uwagę zaufanego grona potencjalnych nabywców.

Ktoś lubi stopy, a ktoś woli głowę

W tej niszowej społeczności szczególnym zainteresowaniem cieszą się zmumifikowane głowy. Dla wybrednych rynek oferuje czaszki z zachowanymi włosami i tkankami czy tak zwane tsantsas – preparowane, pomniejszone głowy tworzone przez lud Shuar. Najczęściej wystawiane są jednak izolowane części ciała, przede wszystkim dłonie i stopy. Całe mumie są rzadkie i ekstremalnie drogie, więc w internecie widać ich znacznie mniej niż fragmentów i zmumifikowanych zwierząt.

Popyt na te makabryczne obiekty jest silnie zakorzeniony w kolonialnej retoryce – współcześni nabywcy postrzegają je jako unikatowe „relikwie przeszłości” lub niszową kategorię sztuki plemiennej. Nie jest przypadkiem, czyje ciała trafiają do obrotu. Tam, gdzie sprzedający w ogóle podają pochodzenie szczątków, najczęściej wskazują Egipt i Amerykę Południową. Archeolog Shawn Baran z Carleton University, badający ten rynek od lat, mówi wprost, że handel nie dotyczy zwykle ciał białych Europejczyków, i nazywa go formą kolonializmu – zawłaszczania cudzych zmarłych jako rzeczy, które da się kupić i sprzedać.

Arszenik w salonie

Choć współcześni kolekcjonerzy patrzą na zmumifikowane szczątki jak na dzieła sztuki lub historyczne osobliwości, rzadko zdają sobie sprawę, że nabywając je, wchodzą w posiadanie prawdziwej bomby chemicznej. Proces mumifikacji – niezależnie, czy zachodził naturalnie, czy przy pomocy balsamistów – opierał się na reakcjach fizykochemicznych, które miały powstrzymać naturalny rozkład tkanek. W tym celu sięgano po substancje o ekstremalnej toksyczności, które pozostały w zakonserwowanych ciałach.

Szczególnie niebezpieczne pod tym względem są szczątki dziewiętnasto- i wczesnodwudziestowieczne. Płyny konserwujące używane w tamtym okresie zawierały arszenik, rtęć i ołów, a dotykanie takich szczątków gołymi rękami – co jest nagminną praktyką na Instagramie i Facebooku – stanowi poważne zagrożenie. Arsen może wywołać bolesne zmiany skórne, uszkodzenia narządów wewnętrznych, problemy neurologiczne oraz raka. Rtęć z kolei bezlitośnie niszczy mózg, nerki i płuca, prowadząc do drgawek, zaburzeń wzroku i głębokiego regresu poznawczego. Ołów upośledza układ nerwowy, wywołuje anemię oraz nieodwracalne uszkodzenia nerek i układu rozrodczego.

W przypadku mumii starożytnych chemia gra mniejszą rolę. Za to do gry wchodzi coś, o czym kolekcjonerzy myślą jeszcze rzadziej.

Zapach mumii

Na kilkunastu z przeanalizowanych ogłoszeń widać było ślady wskazujące na rozwój grzybów – mikroorganizmy potrafią przetrwać w zachowanych tkankach miękkich i uaktywnić się, gdy szczątki trafią w nieodpowiednie warunki. A trafiają. Autorzy natrafili na zdjęcia mocno zdegradowanych ciał ustawionych na otwartych podstawkach. Bez izolującego szkła, kontroli temperatury czy wilgotności, szczątki eksponowane były w salonach i sypialniach. Dodatkowo, na ponad dwudziestu postach ludzie dotykali ich bez rękawiczek.

w recenzjach kupujących powtarza się wzmianka o charakterystycznym „zapachu mumii”, kojarzącym się z rozkładem. Choć kolekcjonerzy biorą go za dowód autentyczności, badacze podkreślają, że zapach nie bierze się znikąd.

Kurier płakał, jak oddawał

W największym niebezpieczeństwie znajdują się jednak nie kolekcjonerzy, tylko ci, którzy w ogóle nie wiedzą, że biorą w tym udział. Choć mogłoby się wydawać, że handel ludzkimi szczątkami wymaga skomplikowanej sieci przemytniczej, współczesny czarny rynek bazuje na zwyczajnych firmach pocztowych. Kupujący na Facebooku czy Instagramie po prostu czekają, aż listonosz przyniesie im paczkę z zabytkową dłonią czy głową bezpośrednio pod drzwi.

Nie znaczy to wcale, że przewoźnicy wiedzą, co dostarczają. Handlarze celowo fałszują opisy przesyłek, aby ominąć prawo i uniknąć konfiskaty. Oznaczając paczki jako pomoce dydaktyczne, nie tylko łamią przepisy, ale też narażają pracowników sortowni, kurierów i urzędników celnych. Przy uszkodzeniu kartonu w transporcie lub podczas rutynowej kontroli celnej ludzie ci mogą bezpośrednio wejść w kontakt z toksycznym pyłem, metalami ciężkimi czy uśpionymi zarodnikami grzybów.

Co istotne, badacze nie mają złudzeń co do świadomości sprzedających. Ci stosują nieprecyzyjne kody celne i unikają wysyłki do stanów, w których obrót szczątkami jest ścigany.

Kupowanie części ciał rdzennych mieszkańców czy starożytnych Egipcjan to nie tylko zagrożenie dla zdrowia. To także grabież grobów, strata dla nauki, która mogłaby wykorzystać szczątki badawczo i edukacyjnie, oraz problem etyczny. Żadna z tych osób nie zgodziła się, żeby po kilkuset latach stać na czyjejś półce między książkami a doniczką. Zgody nie wyrazili też jej bliscy.

Wiktoriańscy goście rozwijali bandaże przy stole, przekonani, że obcują z historią. Dzisiejsi kolekcjonerzy eksponują za to szczątki obok stołu. Choć zmieniły się przepisy, nie zmieniły się realia – ludzie ciągle pragną prestiżu, związanego z posiadaniem elitarnego przedmiotu.

Polecane

Film inspirowany „Dekalogiem” Kieślowskiego koreańskim kandydatem do Oscara

Film inspirowany „Dekalogiem” Kieślowskiego koreańskim kandydatem do Oscara

Chalamet, Hamilton, Elordi – dlaczego każdy chce randkować z Kardashianką?

Chalamet, Hamilton, Elordi – dlaczego każdy chce randkować z Kardashianką?

Kate Moss lipsyncuje „Wicked Game” w nowej kampanii Gucci

Kate Moss lipsyncuje „Wicked Game” w nowej kampanii Gucci

Wyjście solo na miasto: ulotny trend czy nowa forma samotności?

Wyjście solo na miasto: ulotny trend czy nowa forma samotności?

„I Will Always Love You” – odeszła Dolly Parton, legenda country

„I Will Always Love You” – odeszła Dolly Parton, legenda country

Wakacje rodem z piekła. 8 filmów, w których lato okazało się koszmarem

Wakacje rodem z piekła. 8 filmów, w których lato okazało się koszmarem

Polecane

Film inspirowany „Dekalogiem” Kieślowskiego koreańskim kandydatem do Oscara

Film inspirowany „Dekalogiem” Kieślowskiego koreańskim kandydatem do Oscara

Chalamet, Hamilton, Elordi – dlaczego każdy chce randkować z Kardashianką?

Chalamet, Hamilton, Elordi – dlaczego każdy chce randkować z Kardashianką?

Kate Moss lipsyncuje „Wicked Game” w nowej kampanii Gucci

Kate Moss lipsyncuje „Wicked Game” w nowej kampanii Gucci

Wyjście solo na miasto: ulotny trend czy nowa forma samotności?

Wyjście solo na miasto: ulotny trend czy nowa forma samotności?

„I Will Always Love You” – odeszła Dolly Parton, legenda country

„I Will Always Love You” – odeszła Dolly Parton, legenda country

Wakacje rodem z piekła. 8 filmów, w których lato okazało się koszmarem

Wakacje rodem z piekła. 8 filmów, w których lato okazało się koszmarem

Więcej od autora

Chalamet, Hamilton, Elordi – dlaczego każdy chce randkować z Kardashianką?

Chalamet, Hamilton, Elordi – dlaczego każdy chce randkować z Kardashianką?

Timothée Chalamet – jak książę indie stał się hollywoodzką marką

Timothée Chalamet – jak książę indie stał się hollywoodzką marką

Underground na sprzedaż. Czy nisza jeszcze istnieje?

Underground na sprzedaż. Czy nisza jeszcze istnieje?

Chalamet, Hamilton, Elordi – dlaczego każdy chce randkować z Kardashianką?

Chalamet, Hamilton, Elordi – dlaczego każdy chce randkować z Kardashianką?

Timothée Chalamet – jak książę indie stał się hollywoodzką marką

Timothée Chalamet – jak książę indie stał się hollywoodzką marką

Underground na sprzedaż. Czy nisza jeszcze istnieje?

Underground na sprzedaż. Czy nisza jeszcze istnieje?

FacebookInstagramTikTokX