FacebookInstagramTikTokX
  • Wasze prace
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
  • Search
Moje Konto
Zaloguj się / Zarejestruj
  • Wasze prace
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Kup nowy numer
K MAG
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Art & Dizajn

Krystyna Wojtyna-Drouet. Ja dla siebie nie istnieję w Zachęcie.

Autor: Jakub Pojda
04-03-2026
Krystyna Wojtyna-Drouet. Ja dla siebie nie istnieję w Zachęcie.
Krystyna Wojtyna-Drouet. Ja dla siebie nie istnieję w Zachęcie.
fot. artystka w pracowni, archiwum Krystyny Wojtyny-Drouet

Rzadko kiedy w świecie sztuki trafia się artystka tak barwna. Mam nieodparte wrażenie, że mimo jej dokonań - Pani Krystyna - nigdy nie dostała tyle uznania, na ile naprawdę zasługuje. To smutne, ale nie jest niczym nowym w dzisiejszym świecie, z resztą nie tylko w dzisiejszym.

Są wystawy, po których wychodzi się z uśmiechem, nie dlatego, że ich fenomen wzbudził w nas euforie, tylko dlatego, że ich czas dobiegł końca. Są również takie, które zostają w pamięci jako doświadczenie zmysłowe. „Krystyna Wojtyna-Drouet. Ja dla siebie nie istnieję” w Zachęcie należy właśnie do tej drugiej kategorii. Wydarzenie te jest zaproszeniem do świata tkaniny artystycznej, w której to forma rodzi się z materiału, a czas jest najważniejszym narzędziem twórczym. Wystawa pokazuje dorobek artystki - jednej z kluczowych postaci polskiej szkoły tkaniny - w szerokiej, przekrojowej odsłonie, organizowanej w roku setnych urodzin artystki.

Dokumentacja pracowni Krystyny Wojtyny-Drouet, fot. Jędrzej Sokołowski, archiwum ZachętyDokumentacja pracowni Krystyny Wojtyny-Drouet, fot. Jędrzej Sokołowski, archiwum Zachęty

Na wystawie znajdują się prace z wielu dekad, w tym realizacje rzadko pokazywane publicznie. Ważne jest też to, że obok gotowych dzieł prezentowane jest zaplecze procesu: elementy z pracowni, próbki technik, receptury i inne ślady pracy, które pozwalają zrozumieć, jak powstaje kolor, skala i oddech kompozycji.

Krystyna Wojtyna-Drouet, Adam i Ewa, 1969, gobelin, len, wełna, sizal, 155 × 140, Centralne Muzeum Włókiennictwa w ŁodziKrystyna Wojtyna-Drouet, Adam i Ewa, 1969, gobelin, len, wełna, sizal, 155 × 140, Centralne Muzeum Włókiennictwa w Łodzi

To szalenie ważne, ponieważ rzadko kiedy, jako odbiorcy kultury jesteśmy zapraszani do tak intymnych procesów i eksperymentów twórczych. Artystka tworzy przede wszystkim tkaniny autorskie, projektowane w oparciu o bardzo uproszczone szkice kompozycji. Najczęściej inspiruje się naturą i codziennością, a we wczesnych pracach pojawiały się również motywy figuratywne oraz biblijne.

Dokumentacja pracowni Krystyny Wojtyny-Drouet, fot. Jędrzej Sokołowski, archiwum ZachętyDokumentacja pracowni Krystyny Wojtyny-Drouet, fot. Jędrzej Sokołowski, archiwum Zachęty

Rzadko kiedy w świecie sztuki trafia się artystka tak barwna. Mam nieodparte wrażenie, że mimo jej dokonań - Pani Krystyna - nigdy nie dostała tyle uznania, na ile naprawdę zasługuje. To smutne, ale nie jest niczym nowym w dzisiejszym świecie, z resztą nie tylko w dzisiejszym.

FacebookInstagramTikTokX