Przemoc finansowa to nic nowego w świece kapitalizmu, niestety, jeśli dzieje się to ze strony organu sprawującego władze, tym bardziej powinniśmy pozostać niezłomni.
Kapuściński pisał w „Szachinszachu”: „Najgorsze w tyranii jest to, że zaraża ludzi milczeniem”. Ucząc się od mądrzejszych nie zamierzam milczeć. Mam nadzieje, że i wy nie będziecie przechodzić obojętnie obok miejsc, które potrzebują ludzkiego wsparcia.
Parę dni temu na Krakowskim Kazimierzu doszło do protestów związanych z wyrażeniem sprzeciwu wobec planom urządzenia kolejnego pięciogwiazdkowego hotelu w kamienicy przy ul. Józefa 9 i 11 oraz Bożego ciała 24. Planowana przebudowa oznacza przymusową wyprowadzkę mieszkańców, likwidację lokalnych biznesów oraz dalszą komercjalizację historycznej dzielnicy. Pod płaszczykiem gentryfikacji i rewitalizacji w Krakowie pomija się pierwiastek ludzki, który właśnie tym miejscom nadaje to, czego turyści przyjeżdzający do miasta nad Wisłą poszukują najbardziej - autentyczności.
W Warszawie oś sporu leży w innym miejscu. Nie chodzi o nową inwestycję, tylko o koszty utrzymania i reguły najmu. Według społeczności Wolny Jazdów koszty wynajmu domków fińskich mają wzrosnąć o 236%, co - jak wylicza społeczność - oznacza wzrost o ok. 219 tys. zł rocznie w skali całego osiedla.
To może zmusić część organizacji do zawieszenia działalności i wyprowadzki. Przemoc finansowa to nic nowego w świece kapitalizmu, niestety, jeśli dzieje się to ze strony organu sprawującego władze, tym bardziej powinniśmy pozostać niezłomni.
Przypomnijmy, że Osiedle Jazdów to nie tylko wolna przestrzeń twórczej wolności, ale również jedna z najbardziej unikatowych enklaw architektonicznych w Polsce. Tzw. domki fińskie trafiły do Warszawy jako część powojennych reparacji, które Finlandia świadczyła Związkowi Radzieckiemu po II wojnie światowej.
Aktualnie działa tam blisko 20 stowarzyszeń i fundacji zajmujących się szeroko pojętą kulturą, ale też pomocą potrzebującym. Dom Tańca, Zaczarowany Ogród, Ambasada Muzyki Tradycyjnej to tylko parę inicjatyw, które znalazło tam swoje miejsce.
Kazimierz i Jazdów nie proszą o litość, proszą o obecność. O solidarność. O to, byśmy przypomnieli, że miasto nie jest inwestycją, tylko wspólnym domem.
