Zniewolony pięknem i pierwotną naturą ludzkiego ciała, dostrzegający w codzienności bogactwo form i faktur Mapplethorpe fotografował kwiaty, rzeźby, przedmioty o charakterze erotycznym i, przede wszystkim, nagość. To właśnie dzięki niej zapisał się w historii sztuki jako jedna z jej najbardziej kontrowersyjnych, a zarazem najwrażliwszych postaci.
Gdy powojenne pokolenie Amerykanów szukało stabilizacji i bezpiecznej codzienności, on posłuchał własnego głosu — wbrew oczekiwaniom rodziny.
Robert Mapplethorpe urodził się w 1946 roku w wielodzietnej, katolickiej rodzinie z nowojorskiego Queensu. Od dzieciństwa interesował się sztuką, choć nie miał ku temu żadnego zaplecza — ani domowego, ani środowiskowego. Ojciec otwarcie krytykował artystyczne ambicje syna, przekonany, że na sztuce się nie utrzyma. Wsparciem był dla Roberta przede wszystkim siostra Nancy — początkowo zdezorientowana jego twórczością, z czasem stała się jego wierną towarzyszką i kibicką aż do jego śmierci. W 1963 roku Mapplethorpe rozpoczął studia w Pratt Institute, gdzie uczył się rysunku, malarstwa i rzeźby. Niedługo potem wyprowadził się do Bostonu, zerwał z rodziną i zaczął budować własne życie — na własnych zasadach.
Przełomem okazał się powrót do Nowego Jorku i spotkanie Patti Smith — legendy rocka, poetki i artystki. Dwudziestojednoletni Robert nazywał ją swoją muzą; ona pozostała nią aż do jego śmierci. Zamieszkali razem w Chelsea Hotel, kultowym azylu nowojorskiej bohemy. Ich relacja była skomplikowana i naładowana emocjami — to właśnie wtedy Mapplethorpe zaczął kwestionować własną seksualność, a bieda dokładała kolejne ciężary. Para rozstała się po jego coming oucie, ale wzajemna fascynacja i przyjaźń trwały.
Patti Smith i Robert Mapplethorpe, 1969 Nowy JorkLata 70. to okres największej aktywności artysty. Zaczynał od pożyczonego polaroidu, fotografując głównie Patti — jej portrety jako pierwsze zwróciły uwagę nowojorskiego środowiska artystycznego. Mapplethorpe eksplorował wówczas własną seksualność, wiążąc się z mężczyznami, których relacje wprost karmił twórczością. Fotografował siebie i swoich partnerów, wprowadzał estetykę BDSM — dziś jego prace uznawane są za jeden z najbardziej wyrazistych queerowych manifestów w historii sztuki wizualnej. Był stałym bywalcem legendarnego CBGB, obracał się w środowiskach undergroundowej bohemy i nie stronił od psychodelików.
Jego zdjęcia trafiły do Light Gallery, co nadało karierze nowy kierunek. W 1977 roku wziął udział w międzynarodowej wystawie „Documenta 6” w Kassel, zdobywając rozgłos w Europie. Rok później galeria Roberta Millera została jego wyłącznym dystrybutorem.
Robert Mapplethorpe i Joy Jahnson, 1970, fot: Robert Mapplethorpe Mapplethorpe słynął z czarno-białych fotografii o nieskazitelnej estetyce: klasyczna kompozycja, symetria, wysoki kontrast, precyzyjne światło. Prowokacja była u niego zawsze zdyscyplinowana formalnie. Przed jego obiektywem stanęły ikony popkultury – Lisa Lyon, Grace Jones, Andy Warhol, Richard Gere.
Nie dożył 43. urodzin. Zmarł w 1989 roku na AIDS – chorobę, która dziesiątkowała queerowe środowisko artystyczne u schyłku poprzedniego stulecia. Jego wpływ na fotografię, na język reprezentacji queerowej i na samo rozumienie granic sztuki trwa do dziś. Wielu młodych artystów wymienia Mapplethorpe'a jako jedno z kluczowych odniesień – i trudno się dziwić.
Brian Ridley i Lyle Heeter, 1979, fot: Robert Mapplethorpe 