Bezimienne sylwetki, historyczne przestrzenie i współczesna moda tworzą surrealistyczną opowieść o obecności tego, co minione. W sesji „vieilles âmes”, zrealizowanej podczas podróży po Normandii, Adam Jakubowski fotografuje zagubione dusze, które zdają się być zawieszone pomiędzy przeszłością a teraźniejszością.
Punktem wyjścia dla Adama Jakubowskiego jest spotkanie mody z krajobrazem. Zakryte twarze modeli i modelek pozbawiają postacie indywidualnej tożsamości, nadając im widmowy, niemal nierzeczywisty charakter. Fotograf, kierując się intuicją i emocjami, zestawia współczesne stylizacje z miejscami naznaczonymi historią, tworząc obrazy balansujące między rzeczywistością a wyobraźnią.
Sesja „vieilles âmes” jest częścią rozwijanego podczas podróży po świecie cyklu „lost souls”, który powstawał już w Peru, Azerbejdżanie, Japonii, Francji, Polsce oraz na Fuerteventurze, Lanzarote i Teneryfie. Projekt łączy fotografię modową z odkrywaniem nieoczywistych przestrzeni, a zarazem daje autorowi możliwość prezentowania sylwetek polskich projektantów w międzynarodowym kontekście.
„vieilles âmes”, czyli stare dusze. Co oznacza dla ciebie to określenie i jakie emocje lub skojarzenia chciałeś z nim połączyć?
Pierwszy raz w mojej serii „lost souls” fotografowałem postaci przy zabytkowych budynkach. Wyobrażając sobie, że niegdyś zamieszkiwały one ich tereny, myślałem o nich jako o duchach błąkających się po opuszczonych zamkach i ruinach, nawiedzających miejsca, których kiedyś mogły być częścią. Patrząc też na efekty sesji odczuwałem duże poczucie spokoju oraz harmonii, a są to cechy przypisywane starym duszom.
Bezimienne, pozbawione twarzy sylwetki wydają się być zawieszone pomiędzy przeszłością a teraźniejszością. Co osobiście odnajdujesz w tej idei? Czy jest w niej coś, co wynika z twoich własnych doświadczeń wspomnień albo sposobu patrzenia na świat?
Lubię łączyć te dwa światy. Miejsca które odwiedzam – często charakterystyczne dla danego regionu krajobrazy – istnieją od setek lub tysięcy lat, a stylizacje które przedstawiam są czymś świeżym co powstało niedawno. Czuję, że dochodzi wtedy do pewnego rodzaju spotkania czegoś dawnego, majestatycznego z czymś zupełnie nowym i nam współczesnym.
W sesji postacie zdają się nie tyle odwiedzać konkretne miejsca, ile stawać się ich częścią. Co interesuje cię w relacji między człowiekiem, ubraniem a krajobrazem?
Jest to na pewno zakorzenione w moich początkach jako twórca wizualny. Swoją pasję do fotografii odkryłem podczas różnych podroży, gdzie zaczynałem od fotografowania krajobrazów. Bardzo szybko poczułem, że brakuje mi w moich zdjęciach postaci oraz większego wkładu w kreację sceny – patrząc na samotny krajobraz, mimo jego piękna miałem poczucie pustej przestrzeni. Moda w tym aspekcie jest dla mnie czymś, co pozwala mi opowiadać moją własną historię i nadawać miejscom, które odwiedzam nową, własną interpretację.
Czy fotografia jest dla ciebie sposobem na oswajanie przestrzeni, czy raczej na odkrywanie jej mniej oczywistej strony?
Raczej odkrywaniem jej mniej oczywistej strony. Fotografując przestawiam się na zupełnie inny tryb patrzenia, przez co doświadczam miejsc, które odwiedzam w dużo mocniejszy i bardziej osobisty sposób. Szukając nowej perspektywy i inspirującej przestrzeni często muszę dostać się do miejsc, w których nie znalazłbym się po prostu zwiedzając.
Sesja powstała podczas podróży po Normandii. Koncepcja pojawiła się jeszcze przed podróżą, czy dopiero w kontakcie z konkretnymi miejscami?
Koncepcja powstała przed podróżą. Miejsca znalazłem dużo wcześniej i łączyłem je ze stylizacjami, które odpowiadały danej przestrzeni. Jednak gdy konfrontuję się z lokacją na żywo zawsze w jakiś sposób mnie ona zaskakuje. Dochodzi do pewnego rodzaju improwizacji, dzięki temu powstaje coś nie do końca oczekiwanego i planowanego, co jest bardzo ważnym elementem w mojej kreacji i sam ten sposób tworzenia jest dla mnie niezwykle inspirujący.
Przygotowując się do wyjazdów, tworzysz lub dobierasz stylizacje, które w subiektywny sposób kojarzą ci się z danym krajem. Jak wygląda ten proces i co jest dla ciebie punktem wyjścia: historia miejsca, jego kultura, kolory krajobrazu, a może bardziej intuicyjne skojarzenia?
Mimo, że wizualnie zwracam uwagę na dopasowanie kolorystyczne oraz nastrój samego zdjęcia, to punktem wyjścia są dla mnie intuicyjne skojarzenia i skupienie na emocjach, które czuję w danej sytuacji. W tym projekcie historia i kultura nie są dla mnie najistotniejszymi elementami, skupiam się raczej na subiektywnych odczuciach i mistycznej atmosferze projektu.
Czy zdarza się, że miejsce, do którego przyjeżdżasz, całkowicie zmienia twoje wcześniejsze wyobrażenie o sesji? Jak dużą rolę pozostawiasz przypadkowi i temu, co zastajesz na miejscu?
Tak, jak już wcześniej wspomniałem, charakter sesji w tym projekcie jest dosyć losowy, oparty na pewnej improwizacji. Z założenia realizuję swój wcześniejszy zamysł, w przygotowanych strojach i wybranych miejscach, ale zawsze będąc już w plenerze stoję przed pewnego rodzaju wyzwaniem, aby połączyć moją wizję z tym, co zastanę w rzeczywistości. Czasem napotykam też problemy wynikające z charakteru krajobrazu, trudne podłoże, cięższe warunki, zmienna pogoda, czy też trudności wynikające z dostaniem się w jakieś konkretne miejsce. Więc odpowiadając na pytanie, ostateczny wynik sesji jest połączeniem mojego wyobrażenia i wcześniejszej wizji z losowością sytuacji, która zawsze trochę wpisuje się w pracę w plenerze.
Ważną częścią cyklu „lost souls” jest anonimowość postaci. Dlaczego zdecydowałeś się zakrywać twarze modeli i modelek? Czy pozbawienie ich indywidualnej tożsamości pozwala ci opowiadać bardziej uniwersalną historię, czy może interesuje cię napięcie między człowiekiem a jego nieobecnością?
Zamaskowane postaci to tytułowe dusze. Ich tożsamość już dawno zaniknęła, snują się po miejscach, z którymi związane są nierozerwalną więzią. W moim odczuciu, są to istoty widoczne tylko dla mojego oka. Odbieranie tożsamości modelom sprawia, że mogę opowiadać o modzie, przestrzeni i emocjach bez skupienia na konkretnej osobowości, która mogłaby odwracać uwagę od historii i nadawać zdjęciom zupełnie innego charakteru.
Bohaterami twoich sesji często są bliskie ci osoby. Jak ich obecność wpływa na twoją pracę? Czy osobista relacja z modelami i modelkami zmienia sposób, w jaki budujesz narrację obrazu, zwłaszcza gdy same postacie pozostają anonimowe?
Tworzenie z bliskimi daje mi przede wszystkim radość, wspólne wspomnienia i poczucie większego zrozumienia koncepcji, którą wspólnie realizujemy. Przez to, że bardzo dobrze się rozumiemy, znamy swoje mocne oraz słabe strony, nasza współpraca jest na wyższym poziomie, a także czuję od nich duże wsparcie w realizacji projektu. Jest to również świetna forma spędzania wspólnego czasu na wyjeździe. Dzięki anonimowości mogę za każdym razem opowiadać nową historię mimo robienia zdjęć z tymi samymi osobami.
Jak sam rozumiesz ideę zagubionej duszy?
Odbieram ją jako postać, która została w świecie materialnym mimo, że nie jest już jego częścią. Została tutaj, bo nie może rozstać się z miejscem szczególnie dla niej ważnym. Błąkający się byt.
Planujesz rozwijać „lost souls” podczas kolejnych podróży, tworząc w różnych częściach świata. Czy myślisz o tym cyklu jako o zbiorze niezależnych opowieści, czy raczej o jednej historii, która będzie stopniowo nabierać znaczenia wraz z pojawianiem się nowych miejsc i postaci?
Traktuję to jako cykl niezależnych historii, chęć zobaczenia i pokazania świata oraz mody, trzymając się jednej, spójnej koncepcji. Zależy mi na pewno na różnorodności, eksploracji zamaskowanych sylwetek, przedstawiając je zawsze w nowej, nieco innej odsłonie.
Jednym z założeń projektu jest prezentowanie sylwetek polskich projektantów w międzynarodowym kontekście. Co daje ci zestawienie polskiej mody z krajobrazami i przestrzeniami innych krajów? Czy twoim zdaniem ubranie zmienia swoje znaczenie, kiedy zostaje przeniesione w zupełnie inne kulturowo lub geograficznie otoczenie?
Zależy mi na promowaniu polskiej mody i pokazywaniu ilu zdolnych projektantów i projektantek mamy w naszym kraju. Zwłaszcza, że często ubrania są promowane przez to, że zakładają je osoby popularne – zamaskowane sylwetki zazwyczaj nie mają aż tyle ekspozycji. W ten też sposób mogę zawierać element polskości podczas tworzenia na zagranicznych podróżach. Traktując stylizację jako dzieło sztuki czuję, że wartościowy jest fakt prezentowania jej poza granicami kraju.
Podkreślasz, że fotografia tworzona podczas podróży daje ci swobodę, której często brakuje w pracy komercyjnej. Co odkrywasz o sobie jako fotografie właśnie wtedy, gdy nie musisz realizować czyjejś wizji ani odpowiadać na konkretne oczekiwania?
Te sesje przypominają mi czasy największej zajawki fotografią. Gdy każde zdjęcia były swobodną kreacją i eksploracją, nie obarczoną presją i oczekiwaniami. Projekty takie jak ten podtrzymują we mnie ten entuzjazm i miłość do sztuk wizualnych, co później pozytywnie wpływa na moją działalność komercyjną oraz prywatną.
foto i dyrekcja kreatywna Adam Jakubowski @adamjakubowski
projektant Jarosław Ewert @jaroslaw_ewert
modelka Wiktoria Mołczanow @wiktoriamolczanow









