„Showcase” to projekt stworzony przez Jana Suchoraba, dokumentujący undergroundowe pokazy mody organizowane przez młodych projektantów z Łodzi. Autor fotografuje nie tylko sam wybieg, ale przede wszystkim to, co dzieje się wokół niego – backstage, napięcie przed pokazem, spontaniczne spotkania i emocje osób współtworzących wydarzenia. Interesuje go moment, w którym moda przestaje być jedynie kreacją, a staje się żywym doświadczeniem i formą wspólnoty.
Początkowo zdjęcia zostały opublikowane w formie gazety zawierającej wybrane fotografie z projektu oraz modowe portfolio autora. Premiera publikacji odbyła się w Łodzi w październiku 2025 roku i stała się pierwszym wydarzeniem projektu, gromadzącym osoby związane z fotografią, modą i sztuką niezależną. Kolejne odsłony „Showcase” miały miejsce w Warszawie oraz w Berlinie, gdzie projekt przyjął formę wystawy połączonej z pokazem mody realizowanym we współpracy z młodymi projektantami: Izabelą Bajek, Gabrielem Datą, Martą Kuropatwińską, Oliwią Matlak, Marcjanną Sokołowską, Maciejem Stańczakiem oraz Kingą Stec. Berlińskie wydarzenie, współorganizowane przez kolektyw Supersoft i Instytut Adama Mickiewicza, połączyło wystawę fotograficzną z pokazem mody, tworząc przestrzeń wymiany pomysłów i bezpośrednich spotkań poza światem mediów społecznościowych.
Skąd pomysł na „Showcase”?
Pomysł na „Showcase” wziął się przede wszystkim z mojej potrzeby wyjścia do ludzi i chęci współpracy z osobami dookoła mnie – zarówno z tymi, z którymi już moje drogi wcześniej się przecięły, jak i tymi nieznanymi mi wcześniej. Spontaniczne wyjścia na pokazy i nawiązane tam relacje z innymi osobami twórczymi i projektującymi ubiór sprawiły, że poczułem potrzebę zamknięcia tej historii w formę gazety. Tak, by otworzyć się z undergroundowym światem fantastycznych ludzi na osoby, które tego świata nie znają.
Dlaczego zdecydowałeś się fotografować właśnie łódzkie pokazy mody?
Mieszkam w Łodzi od czterech lat, od trzech studiuję na Łódzkiej Filmówce. Przez te lata widziałem jak wiele ciekawych undergroundowych inicjatyw dzieje się w Łodzi, które w większości organizowane są przez osoby związane z Filmówką albo z łódzką ASP. W 2024 roku byłem pierwszy raz na festiwalu Ravekjavík, gdzie Instytut Ubioru ASP organizował pokaz mody, potem widziałem zdjęcia z tego wydarzenia i większość z nich w ogóle nie opowiadała o tym, czym ten pokaz naprawdę jest. Było to bardziej coś w stylu zdystansowanego spojrzenia na to wydarzenie. Zdecydowałem, że napiszę do kilku osób i zrobię przy kolejnej edycji zdjęcia po swojemu i pokażę backstage i projekty z bardzo bliska. Prawie w ogóle nie interesował mnie sam wybieg, ale to, co przed i po nim. A potem dostałem zaproszenie na pokaz Fashion Leak i jak dowiedziałem się, że odbywa się na opuszczonej pływalni to wiedziałem, że jestem w dobrym miejscu.
Julianna Sroka-Kierończyk @juliennekieronczyk w projekcie Marcjanny Sokołowskiej / fot. Jan SuchorabCo okazało się dla ciebie największym wyzwaniem? Wydaje się, że w fotografowaniu pokazów mody jest niewiele przestrzeni na błędy.
Ja tej przestrzeni dałem sobie dużo, bo chciałem tam być i byłem na własnych zasadach. Sfotografowałem te pokazy zupełnie z innej strony. Nie potrzebowałem jedynie stać w grupie 15 fotografów by uchwycić kreacje na wybiegu. Ciekawość pchała mnie za kulisy, gdzie wszystko dopina się do perfekcji, by za moment pokazać się do ludzi. Uważam, że nie ma rzeczy niemożliwych i jeśli wszystko się dobrze zaplanuje i ma się otwartość na nowe, nieznane rzeczy, to wszystko przestaje być trudne. Aczkolwiek największym wyzwaniem w trakcie całego projektu była organizacja eventu w Berlinie.
Co było najlepszą częścią pracy nad „Showcase”?
Premierze gazety w październiku 2025 towarzyszył event i wystawa moich zdjęć z projektu. To było niesamowite, że wydarzenie to przyciągnęło tyle osób. Zachęciło mnie to do organizacji eventu w Warszawie w listopadzie 2025, a potem poszło już lawinowo, bo w marcu tego roku zorganizowaliśmy wraz z ogromnym wsparciem polsko-berlińskiego projektu Supersoft i Instytutu Adama Mickiewicza wystawę i pokaz mody w Berlinie. I myślę, że to było spełnieniem moich marzeń.
Jaka była najważniejsza lekcja, którą wyniosłeś z pracy nad projektem?
Aby cały czas mieć oczy dookoła głowy, czy to na pokazie, czy w trakcie projektowania publikacji bądź przy organizacji eventu. Myślę, że dużo nauczyłem się o współpracy z ludźmi. Aczkolwiek wydaje mi się, że w tej kwestii człowiek uczy się całe życie.
Projekty Marcjanny Sokołowskiej z kolekcji Iron Cataract i Eerie Findings / fot. Jan SuchorabZdecydowałeś się wydać zdjęcia w formie gazety. Skąd pomysł na taki format?
Chciałem publikację, która będzie względnie niedroga w druku przy dużej ilości. Chciałem, aby każda zainteresowana osoba mogła dostać tę publikację za darmo. Temat też wydał mi się gazetowy – underground, ciemny basen i pokaz w opuszczonej fabryce, szary papier o niewielkiej gramaturze. Zwijasz w rulon i zabierasz do kieszeni w zasadzie cały mój świat.
Projektowi towarzyszą nie tylko gazeta i wystawy, ale także spotkania. Na czym najbardziej zależało ci podczas ich organizacji?
Zależało mi na tym, aby wyjść poza Instagram. Wszyscy się tam dziś poznajemy, obserwujemy, odpowiadamy sobie na relacje, ale się nie znamy. Ja chcę zaprosić te wszystkie osoby, by się poznać, wymyślić szalony projekt na żywo, a nie przez tablicę na Pintereście. Wystawa to tylko pretekst do dalszych współprac.
Amelia Anastazja Maros @ipresja w projektach Marcjanny Sokołowskiej @marcjanna_so / fot. Jan SuchorabSkąd przeważnie czerpiesz inspiracje?
Przeważnie ze starych magazynów z lat 90., sesji z Kate Moss i podobnych klimatów, ale też z ludzi wokół i rozmów o fotografii, sztuce i muzyce. Podświadomie myślę, że również z kina.
Od czego zazwyczaj zaczyna się twój proces twórczy?
Zawsze od czegoś innego. Ostatnio całą sesję wymyśliłem na bazie jednej fryzury, potem poszło jak domino.
Dlaczego fotografia analogowa?
Dla mnie fotografie z kliszy, czy kolorowe czy monochromatyczne mają pewną plastyczność, miękkość, której według mnie nie da się uzyskać z cyfry. Nie chcę uczestniczyć w wyścigu o najlepszą matrycę i najostrzejszy obiektyw. Kupuję rolkę filmu, wkładam do starego aparatu, który lubię i czuję, jest przedłużeniem mojej ręki. Skanuję potem obraz i poddaję cyfrowej postprodukcji. Za ułamek ceny współczesnego aparatu cyfrowego zrobiłem całe portfolio, kilkanaście sesji i dwa duże projekty dokumentalne. A osoby, którymi się inspiruję przecież też miały rolkę filmu. Po co mi więcej?
Czego szukasz w osobach przez siebie fotografowanych?
Bardzo zależy. Ostatnio surrealistycznej plastyczności.
Co najbardziej lubisz w fotografii?
To, że wiele przygotowań, osób, technik i technologii, wspomnień, emocji, świateł, nastroju łączy się finalnie tylko w jedno zdjęcie. Patrzę na nie i myślę, że jednak warto być fotografem.
Nina Buchacz @ninabuchacz w projekcie Kingi Stec @kinga_stec / fot. Jan Suchorab
![[K-ONNECTION] Jan Suchorab w projekcie „Showcase” poszukuje momentów, w których kreacja spotyka się z rzeczywistością](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Fstrapi%2Fsmall_7_ba1f0e2c70.jpg&w=1920&q=80)
