Polska kinematografia, ma solidną pozycje na światowym rynku i regularnie melduje się na najważniejszych filmowych festiwalach. Pora więc spojrzeć na polskich widzów i sprawdzić jak chodzimy do kina.
Polska kinematografia ma solidną pozycję na świecie i regularnie melduje się na najważniejszych festiwalach. Wajda i Kieślowski wyprowadzili rodzime kino na światowe wody. Dziś wśród najbardziej rozchwytywanych w Hollywood nazwisk znajdziemy Pawła Pawlikowskiego, operatora Łukasza Żala i kostiumografkę Małgosię Turzańską, w tym roku nominowaną do Oscara za „Hamneta”. O twórcach wiemy więc sporo. A o widzach? Polski Instytut Sztuki Filmowej bada ich cyklicznie od 2021 roku – my bierzemy pod lupę najnowszą, dziewiątą falę badania segmentacyjnego, przeprowadzoną w czerwcu. Przyjrzyjmy się zatem, jak chodzimy do kina, po co sięgamy i jakie czynniki nas w tym aspekcie charakteryzują.
Czy kino umiera?
We wszechobecnej erze pełnej krótkich treści, nie jest tak źle jak mogłoby się wydawać. 71% z nas chodzi do kina minimum raz w roku, natomiast z platform streamingowych korzysta aż 84%. Dzieci również często odwiedzają kino – 60% rodziców zadeklarowało, że regularnie chodzą z dziećmi do kina, a dwóch na trzech zapytanych, było z dzieckiem w kinie w minionym roku. Jeżeli chodzi o płeć, nie ma praktycznie żadnej różnicy. Większość z nas chodzi do kina z jedną albo dwiema osobami, tylko 10% badanych wykazuje że w kinie było samemu. A przecież randka w kinie z samym sobą to super rzecz!
PISF podzielił nas na 5 segmentów: widzów sporadycznych, miłośników kina polskiego i miłośników kina zagranicznego, aktywnych kinomanów oraz osoby wycofane. Osoby wycofane, to zbiór osób praktycznie niekorzystających z kina i z serwisów streamingowychowych. Największą grupę z nich stanowią widzowie sporadyczni (aż 34%), miłośników kina polskiego i zagranicznego jest odpowiednio 24 i 21 %. Aktywni kinomani to wynik tylko 14%. Wycofanych jest najmniej – mamy ich bowiem 6%.
Widzowie sporadyczni to z reguły osoby po 50. roku życia, głównie ze wsi i mniejszych miast. Podobnie miłośnicy kina polskiego, choć ci są nieco młodsi. Miłośnicy kina zagranicznego to grupa najmłodsza (19–39 lat), częściej z dziećmi i z dużych miast. Dzieci mają też aktywni kinomani, sytuujący się w nieco wyższym przedziale wiekowym. Wycofani to najczęściej emeryci i renciści po sześćdziesiątce.
W kinie najrzadziej widać osoby starsze, najczęściej – widzów do 49. roku życia, lepiej wykształconych i zamożniejszych. Chodzimy tam głównie po rozrywkę i ucieczkę od codzienności, a o wyborze konkretnego tytułu decydują przede wszystkim recenzje oraz obejrzane w sieci reklamy i zwiastuny. Z badania wynika też, że na kino wydajemy średnio około 100 złotych miesięcznie.
W badaniu możemy przeczytać:
A na co chodzimy?
Najczęściej wskazywanym filmem tej fali badania okazali się „Teściowie 3”. Trudno się dziwić – seria z Ostaszewską, Dorocińskim, Kuną i Woronowiczem przyciągnęła w zeszłym roku do kin 1,5 mln widzów, co dało jej drugie miejsce w polskim box offisie 2025 roku, tuż za „Domem dobrym” Smarzowskiego. W spontanicznych wskazaniach ostatnio obejrzanych tytułów (wymienianych co najmniej pięć razy) rozrzut gatunkowy jest spory: od „Minecrafta” i „Zwierzogrodu”, przez „Obecność”, aż po „Requiem dla snu”. Wśród filmów dla dzieci króluje „O psie, który jeździł koleją 2”.
Wśród gatunków, niezmiennie przodują komedie, za nimi horrory i fantastyka. Pośród najbardziej rozpoznawalnych aktorów i aktorek wygrywają Maciej Stuhr i Małgorzata Foremniak, w reżyserach natomiast pojawiają się Roman Polański, Agnieszka Holland i Andrzej Wajda. Jako ciekawostkę można dodać, że 45% badanych zgadza się, ze stwierdzeniem: „Świetnie, że w polskim kinie są filmy Patryka Vegi,. Więcej danych można znaleźć na stronie PISF.
Widownia, która jednym tchem wymienia Holland, Wajdę i Vegę, może wydawać się niespójna. Ale to właśnie ona kupuje bilety i to dla niej, a nie dla festiwalowych jury, powstaje większość repertuaru.










