FacebookInstagramTikTokX
  • Wasze prace
  • Konkurs
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
  • Search
Moje Konto
Zaloguj się / Zarejestruj
  • Wasze prace
  • Konkurs
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Kup nowy numer
K MAG
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Film

Horror miał być gatunkiem drugiej kategorii. W 2026 roku ratuje kina

Autor: Agnieszka Sielańczyk
22-09-2026
Horror miał być gatunkiem drugiej kategorii. W 2026 roku ratuje kina
Horror miał być gatunkiem drugiej kategorii. W 2026 roku ratuje kina
fot. kadr z filmu „Resident Evil Requiem”

Superbohaterowie tracą dawną pewność, wielkie franczyzy zawodzą, a widzowie coraz częściej zostają w domu. Tymczasem jeden gatunek wciąż potrafi wyciągnąć ich do kina: horror. Rekordowe otwarcie „Resident Evil” jest kolejnym dowodem, że dawna nisza stała się jednym z najbezpieczniejszych biznesów Hollywood.

Reżyserowany przez Zacha Creggera „Resident Evil” zaliczył w tym miesiącu najlepszy otwierający weekend w historii tej franczyzy – około 60 milionów dolarów w Stanach Zjednoczonych, co bije poprzedni rekord serii, „Resident Evil: Afterlife” z 2010 roku i jego 26,65 miliona dolarów. Sam wynik, choćby imponujący, nie byłby jeszcze tematem na artykuł. Tematem jest to, co dzieje się wokół niego: według danych Rentrak, cytowanych przez Deadline, domowy box office horrorów sięgnął we wrześniu 2026 roku około 1,166 miliarda dolarów, wyprzedzając tym samym cały rok 2017 – pierwszy w historii, w którym gatunek przekroczył pułap miliarda. Do rekordu z 2025 roku, wynoszącego 1,426 miliarda, brakuje wciąż kawałka, ale sezon się jeszcze nie skończył, a Halloween, najbardziej scary pora roku w kalendarzu, dopiero nadchodzi.

Tak, ten sam gatunek, który przez dekady traktowano w Hollywood jako coś w rodzaju taniej przystawki przed właściwym daniem – przed superprodukcją z superbohaterem w roli głównej.

Kiedy tarcza Kapitana Ameryki już nie chroni

Bo warto zderzyć te liczby z tym, co dzieje się po drugiej stronie sali kinowej. Lipcowa premiera „Supergirl” od Warner Bros. i DC Studios zamiast być kolejnym punktem w rekonstrukcji uniwersum Jamesa Gunna, stała się – jak ujął to Deadline – ostrzegawczym wskaźnikiem czegoś, co część branżowych komentatorów zaczęła nazywać „superbohaterską recesją”. Film otworzył się z wynikiem około 37 milionów dolarów w Stanach i 68 milionów na świecie, generując – według cytowanych przez media szacunków – nawet 120 milionów dolarów straty dla studia.

To nie jest odosobniony przypadek: branżowe podsumowania mówią wprost o serii rozczarowań komiksowych adaptacji w ostatnich sezonach, a szef Disneya Bob Iger sam przyznawał, że nadprodukcja treści o superbohaterach rozmyła uwagę widzów. Kiedy więc Entertainment Weekly pisze dziś, że 2026 rok zmierza w stronę rekordowego roku dla horroru w box office, robi to w kontekście, w którym gatunek, który jeszcze dekadę temu uchodził za pewniaka kasowego, sam siebie zaczyna przerastać obietnicami, których nie potrafi już spełnić. Nie jest przypadkiem, że w tym samym sezonie triumfuje film, w którym nikt nie zakłada peleryny.

Tania groza, drogie ambicje

Drugim filarem tegorocznego wyniku jest „Obsession” od Blumhouse – według Deadline film zarobił w Stanach około 263 milionów dolarów, a globalnie, jak wynika z zestawień najbardziej kasowych horrorów wszech czasów, przekroczył już pół miliarda. To wynik, który stawia go w towarzystwie takich tytułów jak „To” czy „Szósty zmysł” – klasyków gatunku, które przez lata uchodziły za wyjątki potwierdzające regułę. W 2026 roku takich wyjątków jest już kilka naraz: wystarczy przypomnieć wiosenne otwarcie „Backrooms”, które zaliczyło najlepszy globalny debiut w historii horroru i było jednocześnie najlepszym otwarciem w historii studia A24 – przy budżecie, który w logice wielkich blockbusterów uchodziłby raczej za budżet reklamowy niż produkcyjny.

Tu dochodzimy do sedna sprawy, o którym w Hollywood mówi się może zbyt cicho. Horror od dekad jest gatunkiem, w którym stosunek zysku do kosztu produkcji bywa najbardziej spektakularny w całej branży filmowej – to nie jest moja opinia, tylko powtarzająca się od lat obserwacja analityków box office'u, którzy regularnie wskazują filmy grozy jako liderów zestawień zwrotu z inwestycji. Nie trzeba budować całego uniwersum multiwersalnego, żeby zarobić – wystarczy dobry pomysł, ciasna przestrzeń i napięcie, które nie wymaga stu milionów dolarów efektów specjalnych. To dlatego studia, które jeszcze niedawno stawiały wszystko na jedną, drogą kartę, dziś chętniej rozkładają ryzyko na kilka tańszych tytułów grozy w ciągu roku i to się, przynajmniej w tym sezonie, opłaca.

Dlaczego wciąż chcemy się bać

Jest w tym też coś, co wykracza poza tabelki z wynikami weekendowymi. Portal Przekrój, powołując się na badanie preferencji widzów horrorów, przywoływał wynik, według którego zdecydowana większość ankietowanych, około 80 procent, za najlepsze uznaje horrory umiarkowanie do bardzo przerażających, a jedynie znikomy odsetek wolałby filmy grozy pozbawione realnego lęku. Innymi słowy: strach nie jest tu produktem ubocznym seansu, tylko właśnie tym, po co ludzie kupują bilet. W czasach, gdy większość rozrywki można mieć bez wychodzenia z domu, kino potrzebuje oferować coś, czego streaming nie odda w pełni – wspólnie przeżywany, fizyczny dreszcz w ciemnej sali, otoczonej innymi ludźmi, którzy krzyczą w tym samym momencie co my.

Zastrzegam przy tym uczciwie: nie mam pewności, jak duży wpływ na ten trend ma konkretnie nastrój społeczny roku 2026 – niepokój ekonomiczny, zmęczenie kryzysami, potrzebę oswojenia lęku w bezpiecznych warunkach kinowego fotela. To hipoteza, którą powtarza wielu komentatorów kultury popularnej od lat, więc traktuję ją jako interpretację.

Pewne jest natomiast to, co pokazują cyfry z kas biletowych. Gatunek, któremu przez dekady odmawiano prestiżu, dziś dźwiga na swoich krwawych barkach cały przemysł w momencie, gdy najwięksi, najdrożsi bohaterowie kina zawodzą. I chyba nikogo nie powinno to bawić bardziej niż samych twórców horrorów, którzy przez lata musieli się tłumaczyć z tego, że robią „tylko straszaki”. W 2026 roku to właśnie te straszaki ratują cały box office.

Advertisement

Polecane

Jak algorytmy nas radykalizują? [EKSPERYMENT]

Jak algorytmy nas radykalizują? [EKSPERYMENT]

Sam jak kot. W Boliwii odkryto nowy gatunek zwierzęcia

Sam jak kot. W Boliwii odkryto nowy gatunek zwierzęcia

„Òpi” – nowa nadzieja polskiego folk horroru [ZWIASTUN]

„Òpi” – nowa nadzieja polskiego folk horroru [ZWIASTUN]

Dzielą je 34 lata. Madonna i Charli XCX nagrały razem „Danceteria Afterhours”

Dzielą je 34 lata. Madonna i Charli XCX nagrały razem „Danceteria Afterhours”

Znamy pełny program 42. WMFF. Boyle, Mungiu, Zwiagincew, Hamaguchi i inni

Znamy pełny program 42. WMFF. Boyle, Mungiu, Zwiagincew, Hamaguchi i inni

„Dla nas prysznica nie będzie, woda będzie dla serwerów”. 
W Piasecznie powstaje data center

„Dla nas prysznica nie będzie, woda będzie dla serwerów”. 
W Piasecznie powstaje data center

Polecane

Jak algorytmy nas radykalizują? [EKSPERYMENT]

Jak algorytmy nas radykalizują? [EKSPERYMENT]

Sam jak kot. W Boliwii odkryto nowy gatunek zwierzęcia

Sam jak kot. W Boliwii odkryto nowy gatunek zwierzęcia

„Òpi” – nowa nadzieja polskiego folk horroru [ZWIASTUN]

„Òpi” – nowa nadzieja polskiego folk horroru [ZWIASTUN]

Dzielą je 34 lata. Madonna i Charli XCX nagrały razem „Danceteria Afterhours”

Dzielą je 34 lata. Madonna i Charli XCX nagrały razem „Danceteria Afterhours”

Znamy pełny program 42. WMFF. Boyle, Mungiu, Zwiagincew, Hamaguchi i inni

Znamy pełny program 42. WMFF. Boyle, Mungiu, Zwiagincew, Hamaguchi i inni

„Dla nas prysznica nie będzie, woda będzie dla serwerów”. 
W Piasecznie powstaje data center

„Dla nas prysznica nie będzie, woda będzie dla serwerów”. 
W Piasecznie powstaje data center

Więcej od autora

Dzielą je 34 lata. Madonna i Charli XCX nagrały razem „Danceteria Afterhours”

Dzielą je 34 lata. Madonna i Charli XCX nagrały razem „Danceteria Afterhours”

Znamy pełny program 42. WMFF. Boyle, Mungiu, Zwiagincew, Hamaguchi i inni

Znamy pełny program 42. WMFF. Boyle, Mungiu, Zwiagincew, Hamaguchi i inni

20 lat temu zamknęli miejsce, w którym narodził się punk. CBGB chce wrócić

20 lat temu zamknęli miejsce, w którym narodził się punk. CBGB chce wrócić

Dzielą je 34 lata. Madonna i Charli XCX nagrały razem „Danceteria Afterhours”

Dzielą je 34 lata. Madonna i Charli XCX nagrały razem „Danceteria Afterhours”

Znamy pełny program 42. WMFF. Boyle, Mungiu, Zwiagincew, Hamaguchi i inni

Znamy pełny program 42. WMFF. Boyle, Mungiu, Zwiagincew, Hamaguchi i inni

20 lat temu zamknęli miejsce, w którym narodził się punk. CBGB chce wrócić

20 lat temu zamknęli miejsce, w którym narodził się punk. CBGB chce wrócić

FacebookInstagramTikTokX
Advertisement