FacebookInstagramTikTokX
  • Wasze prace
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
  • Search
Moje Konto
Zaloguj się / Zarejestruj
  • Wasze prace
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Kup nowy numer
K MAG
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Moda

Dokąd uciekł cały glam mody? Byliśmy na Mercedes-Benz Bucharest Fashion Week [RELACJA]

Autor: Iga Trydulska
03-04-2026
Dokąd uciekł cały glam mody? Byliśmy na Mercedes-Benz Bucharest Fashion Week [RELACJA]
Dokąd uciekł cały glam mody? Byliśmy na Mercedes-Benz Bucharest Fashion Week [RELACJA]
fot. materiały prasowe Mercedes-Benz Bucharest Fashion Week

Mercedes-Benz Bucharest Fashion Week to jedno z najważniejszych wydarzeń modowych w Europie Środkowo-Wschodniej, przyciągające zarówno uznanych projektantów, jak i wschodzące talenty z całego regionu. Bukareszt staje się przez kilka dni stolicą mody, gdzie pokazy kolekcji mieszają się z instalacjami artystycznymi i branżowymi spotkaniami. Wydarzenie stanowi platformę dla rumuńskiej mody, otwierając lokalnym twórcom drzwi do międzynarodowego rynku.

Przy wjeździe do Bukaresztu witają mnie billboardy reklamujące wróżby i kasyna. Kilka minut później ten obraz zaczyna się rozpływać: beton ustępuje miejsca kolumnom, marmurom i monumentalnej architekturze, która w tym mieście wydaje się mówić własnym językiem – gdzieś pomiędzy przepychem dawnego imperium a współczesnym, lekko absurdalnym splendorem.

Zaledwie sto metrów od głównej sali Mercedes-Benz Bucharest Fashion Week młodzi skejci ćwiczą triki na deskorolkach, zupełnie obojętni wobec cekinów, jedwabiu i fleszy aparatów. Patrzą ze zdziwieniem, kiedy proszę o zdjęcie. Ten kontrast okazuje się jednak najlepszym wstępem do zrozumienia Bukaresztu i samego tygodnia mody.

Lokalnie i globalnie

Między 24 a 28 marca stolica Rumunii po raz kolejny zamieniła się w modowe centrum Europy Wschodniej. Czwarta edycja Mercedes-Benz Bucharest Fashion Week potwierdziła, że wydarzenie przestało być wyłącznie lokalną inicjatywą, a zaczęło funkcjonować jako realny punkt na europejskiej mapie branży. Za platformą stoi Council of Fashion Designers of Romania, a strategiczne partnerstwo z Mercedes-Benz tylko wzmacnia ambicję miasta, by stać się regionalnym hubem kreatywnym.

To tę kreatywność warto podkreślić, bo najbardziej zachwycające w Bukareszcie jest to, że każdy tutaj wydaje się inny - i każdy jest glam. Nie chodzi o klasyczny luksus, który znamy z zachodnich tygodni mody, gdzie dominują jednolite uniformy branży: oversize’owe marynarki, architektoniczne total looki, okulary z ciemnymi szkłami. W Bukareszcie glamour ma bardziej anarchiczny, ale i o wiele bardziej egalitarny, wymiar. W pierwszym rzędzie obok siebie siedzą damy w kryształach i młodzi punkowcy z irokezami. Alternatywny duch miasta bez problemu przenika do wnętrz, w których jeszcze chwilę wcześniej oglądaliśmy barokowe sale Muzeum Narodowego Sztuki Rumunii.

Koronki, diamenty i gotyk

To właśnie tam, w Throne Hall, odbywały się najważniejsze pokazy. Wśród kolekcji, które szczególnie definiowały ten sezon, wybrzmiała wyraźna fascynacja strukturą, tożsamością i kobiecością rozumianą jako gra, zabawa, czy maskarada, ale i siła. Alexandra Șipa sięgnęła po pamięć kulturową i rumuńskie symbole, przetwarzając recyklingowane kable w koronkowe formy. MURMUR reinterpretował XIX-wieczne sylwetki, podczas gdy J’AMEMME, ukraińska marka, która swój pokaz przeniosła właśnie do Rumunii, pracowała na napięciu między ostrą konstrukcją a płynnością formy.

Szczególnie interesujące było to, jak projektanci z regionu odchodzą od dosłowności trendów na rzecz własnego języka wizualnego. Nie ma tu ślepego cytowania Paryża czy Mediolanu. Zamiast tego jest wyraźna potrzeba budowania estetyki osadzonej lokalnie, ale komunikatywnej globalnie. To samo czuć było w showroomie w hotelu Corinthia Hotel Bucharest, gdzie swoje kolekcje oglądali kupcy z Galeries Lafayette, Liberty London czy Hankyu Department Store. To właśnie tam moda wychodziła poza warstwę spektaklu i stawała się rozmową o realnym rynku, dystrybucji i międzynarodowej obecności marek z Europy Środkowo-Wschodniej. Prezentacje samych marek także odbiegały od klasycznych spotkań w showroomach: Almaz swoją nową kolekcję pokazało w formie koncertu orkiestry, gdzie goście siedzieli w scenografii z grubych lnianych lin.

W cieniu molochów

Na tym tle mocno wybrzmiewa także pokaz VOL. Marka wprowadziła na wybiegi bardziej mroczny, niemal filmowy rodzaj glamour. Gdzieś pomiędzy gotycką teatralnością, a elegancją, własny język wizualny budowany był poprzez cięższe sylwetki i wyrazistą konstrukcję. To właśnie tutaj cały glam bukareszteńskiej mody zdawał się uciekać najdalej od klasycznego rozumienia luksusu, w stronę świadomie przerysowanej estetyki, która bardziej opowiada historię niż jedynie ubiera ciało. VIS świetnie wpisał się w charakter samego miasta: odrobinę dekadenckiego, momentami surowego, ale zawsze spektakularnego.

 

Bo prawdziwym bohaterem tego tygodnia pozostaje samo miasto. Bukareszt żyje kontrastem i nie próbuje go ukrywać. Między reklamami kasyn a pałacowym przepychem, między skejterską subkulturą, a wieczorowymi suknami powstaje napięcie, które okazuje się znacznie ciekawsze niż perfekcyjnie wygładzone obrazy zachodnich stolic mody.

 

1/14
Gudu
Gudu
FacebookInstagramTikTokX