FacebookInstagramTikTokX
  • Wasze prace
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
  • Search
Moje Konto
Zaloguj się / Zarejestruj
  • Wasze prace
  • Film
  • Muzyka
  • Art & Dizajn
  • Moda
  • Świat
  • Seks
  • Sklep
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Kup nowy numer
K MAG
FacebookInstagramTikTokX
  • Sprawdź poprzednie numery
  • O K MAG
  • Redakcja
  • Zapisz się na newsletter
  • Kontakt
  • Reklama
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
Świat
Patronat

„Pulverkopf” w warszawskim Nowym Teatrze. Katarzyna Kalwat ponownie o poszukiwaniu tożsamości

Autor: Agnieszka Sielańczyk
02-04-2026
„Pulverkopf” w warszawskim Nowym Teatrze. Katarzyna Kalwat ponownie o poszukiwaniu tożsamości
„Pulverkopf” w warszawskim Nowym Teatrze. Katarzyna Kalwat ponownie o poszukiwaniu tożsamości
Krzysztof Oleksyn, fot. Tomek Janus

Tożsamość jako archiwum. Jako choroba. Jako fuga, która nie ma rozwiązania. Katarzyna Kalwat – reżyserka, której spektakle od lat krążą wokół pytania, kim jesteśmy i co z tego wynika – sięga tym razem po powieść, która od premiery w 2021 roku nie daje spokoju polskiej krytyce literackiej.

„Pulverkopf” Edwarda Pasewicza trafia na scenę Nowego Teatru 9 kwietnia. Wybór nie jest przypadkowy. Głównym obszarem zainteresowań Kalwat jest tożsamość oraz strategie autokreacji. Absolwentka psychologii Uniwersytetu Jagiellońskiego i reżyserii Akademii Teatralnej w Warszawie bada w swoich pracach performatywny wymiar języka, traktując akt pisania jako akt upubliczniania – i wykorzystując medium teatru do wydobywania z tekstu tego, czego sam tekst nie jest w stanie powiedzieć wprost. Powieść Pasewicza, skonstruowana jak rozbudowane archiwum cudzych i własnych śladów, trafia więc w sam rdzeń jej artystycznego myślenia.

Meseritz, miasto wypartej pamięci

Akcja powieści toczy się w Międzyrzeczu – mieście, które wciąż zaludniają duchy przeszłości, dawne uprzedzenia i historie omawiane wyłącznie w czterech ścianach, ściszonym głosem, żeby nie usłyszał ich nikt niepowołany. Nastoletni Patryk Werhunt pewnego dnia wyławia z rzeki Obry ciało sąsiada; cień podejrzenia pada na chłopaka wkraczającego w dorosłość. Ta kryminalna iskra inicjuje jednak coś zupełnie innego niż thriller: rozległą i misternie skomponowaną – jak sama powieść sugeruje, niczym fuga – opowieść o splątanych losach Polaków, Żydów, Niemców i Sowietów oraz ich potomków.

Motywem centralnym jest obsesyjna próba dotarcia do śladów po niemieckim kompozytorze Norbercie von Hannenheimie. Postać, którą Pasewicz wybrał na oś narracji, jest równie fascynująca, co tragiczna. Hannenheim urodził się w 1898 roku w Nagyszeben (dziś Sibiu w Rumunii) jako przedstawiciel siedmiogrodzkiej społeczności saskiej. Jest uznawany za jednego z najbardziej utalentowanych późnych uczniów Arnolda Schönberga. Przez dekady sądzono, że zginął w alianckim nalocie na Berlin i że wszystkie jego partytury uległy zniszczeniu. Okazało się jednak, że kompozytor, zmagający się z poważnymi problemami psychicznymi, trafił do zakładu eutanazji Obrawalde koło Międzyrzecza, gdzie w 1945 roku zmarł. Losy jego twórczości – spalonej, zaginionej, odtworzonej z archiwaliów – nie sposób oddzielić od losów samego miasta: miejsca, gdzie historia nie tyle się zakończyła, ile utknęła między językami i kulturami, które nie chcą ze sobą rozmawiać.

Zasadnicza figura powieści i jak można się domyślać spektaklu, to archiwum jako forma rozumienia siebie. Werhunt poprzez zgromadzone zapiski, szkice, notatki i przypadkowe zdjęcia pragnie ułożyć własną tożsamość.

Reżyseria tożsamości

Rok temu w tym samym Nowym Teatrze Kalwat zaprezentowała „Kofman. Podwójne wiązanie” – spektakl o Sarze Kofman, francuskiej filozofce i profesorce Sorbony, bliskiej współpracowniczce Jacquesa Derridy, która przez całe życie balansowała między żydowską tożsamością z rodzinnego domu a asymilacyjną zbroją, którą zbudowała, żeby przetrwać wojnę. Kofman całe życie tworzyła siebie na nowo i odebrała sobie życie dwa tygodnie po opublikowaniu swojej najbardziej osobistej książki. Kalwat powiedziała wtedy, że tożsamość to rodzaj roli, której można się wyuczyć – i że właśnie to ją interesuje: autokreacja jako mechanizm przetrwania, który potrafi obrócić się przeciwko człowiekowi.

„Pulverkopf” to poniekąd kontynuacja tego samego myślenia, przefiltrowana przez polskie, a nie francuskie doświadczenie. Werhunt, podobnie jak Kofman, szuka siebie w cudzych śladach i własnych brakach. Oboje próbują skleić tożsamość z materiału, który się kruszy.

 

W roli głównej wystąpi Jacek Poniedziałek, który w „Kofman” grał Derridę. Na scenie towarzyszyć mu będą Alona Szostak, Bogusława Schubert, Piotr Kaźmierczak, Wojciech Kalarus, Denis Kudijenko, Hiroaki Murakami, Krzysztof Oleksyn, Barbara Krasińska, Karolina Rzepa i Fryderyk Lutyński. Premierze towarzyszyć będą koncerty muzyki Norberta von Hannenheima i Edwarda Pasewicza, autora powieści, który jest także kompozytorem, we współpracy z Sinfonią Varsovią.

„Pulverkopf”, reż. Katarzyna Kalwat, Nowy Teatr w Warszawie. Premiera: 9 kwietnia 2026

 

FacebookInstagramTikTokX