Kolejna zmiana czasu – z letniego na zimowy – już w ten weekend. W nocy z 24 na 25 października, o godzinie 3:00 na zegarach z powrotem zobaczymy 2:00.
Wszyscy są zirytowani, nikt się nie cieszy, a szczególnie osoby pracujące nocami, które absolutnie za darmo popracują jedną godzinę dłużej. Temat od dawna budzi spore poruszenie, które równie od dawna jest ignorowane przez decydentów. Skąd w ogóle wziął się ten pomysł i dlaczego nadal nikt się nie rozmyślił?
Pierwszym pomysłodawcą zmiany czasu był Benjamin Franklin. Nie mówił tego jednak zupełnie na serio – jego sugestia, że ludzie powinni kłaść się i wstawać wcześniej, była jedynie satyrą mającą oszczędzić świece. Z tego powodu nie potraktowano go poważnie. Dzięki temu mogłoby być dzisiaj całkiem nieźle, gdyby pomysł nie powrócił podczas I wojny światowej. To wtedy Niemcy, a śladem za nimi Brytyjczycy, postanowili przyoszczędzić na paliwie i prądzie. Uznali, że skoro dłużej będzie jasno, to będziemy mniej świecić, zużyjemy mniej energii, a zaoszczędzony węgiel trafi na front. Pomysł przedni, tyle że realia od tamtego czasu troszkę się zmieniły. Dziś doskonale wiadomo, że te oszczędności to mit: latem, gdy słońce świeci dłużej, masowo używamy klimatyzacji, a zimą ciemność zapada tak szybko, że i tak ogrzewamy i oświetlamy wszystko na potęgę. Ups.
Zero logicznych powodów
Gdy obalono argument o oszczędzaniu energii, dobrodusznie stwierdzono, że główną motywacją do zmiany czasu jest wydłużenie nam dnia. Już w tę sobotę pośpimy dłużej, a wschód słońca nastąpi wcześniej. Super, nie? Szkoda tylko, że zamiast dawać nam to realną przyjemność, jedyne co nam zapewni, to więcej słońca do obserwowania przez okno z biura. W końcu do pracy i tak wychodzimy po ciemku, a za wcześniejszym wschodem idzie przecież wcześniejszy zachód. Dzięki temu, wychodząc z biura po 16:00, będziemy mogli poczuć się jak średniowieczni chłopi pracujący od świtu do zmierzchu. Chwila...
No cóż, przynajmniej ten problem nie dotyczy pracowników barów, stacji benzynowych czy szpitali. Oni będą mieli ciemno cały czas, a żeby mogli się tą ciemnością należycie nacieszyć, godzinę między 2:00 a 3:00 przepracują w sobotę dwukrotnie. Pociągi ruszające w tym czasie wcale nie pojadą dwa razy szybciej – zmuszone będą stanąć na godzinę w szczerym polu i czekać, aż czas na zegarze znowu będzie się zgadzał, generując gigantyczne opóźnienia.
I jeszcze krótki komunikat do wszystkich kobiet w ciąży bliźniaczej: jeśli rodzicie w nocy z soboty na niedzielę, uważajcie na godzinę. Gdy jedno dziecko urodzi się o 2:55, a drugie 15 minut później (czyli po cofnięciu wskazówek o 2:10), to drugie według papierów stanie się starsze od pierwszego. Będą się o to kłócić do końca życia.
Teraz już na poważnie
Żarty żartami, absurdy absurdami, ale lekarze już dawno zajęli w tej sprawie jednoznaczne stanowisko. Rytm dobowy człowieka dostosowuje się do światła naturalnego. Sztuczna zmiana czasu brutalnie go zaburza – co nie dość, że wywołuje problemy ze snem i powszechny dyskomfort, to stanowi realne zagrożenie dla zdrowia i życia. Statystyki przy zmianie na czas zimowy nie są jeszcze tak drastyczne, ale przy wiosennej przestawce na czas letni w pierwszych dniach odnotowuje się od 5% do nawet 24% przyrost zawałów serca oraz wyraźny skok liczby wypadków drogowych. Od biologicznego zegara zależy przecież praca całego organizmu – układu nerwowego, krążenia czy pokarmowego. Nawet w łagodniejszych przypadkach męczą nas zaburzenia snu, wahania nastroju, problemy z apetytem, koncentracją czy ból głowy. Bólu głowy dostaje też rynek finansowy oraz branża IT: zmiana czasu opóźnia ważne przelewy międzynarodowe, zakłóca systemy informatyczne i bankowe, a co za tym idzie – może tymczasowo zablokować możliwość płacenia kartą czy Blikiem.
Czy jest nadzieja?
Dyskusja nad rezygnacją ze zmiany czasu trwa w Unii Europejskiej od lat. W 2019 roku Parlament Europejski opowiedział się za zniesieniem tego procederu, jednak dalsze prace legislacyjne przerwała najpierw pandemia, a potem kryzys energetyczny i wojna w Ukrainie. Od tamtego momentu temat utknął w martwym punkcie, a Komisja Europejska przygotowała już wstępny harmonogram techniczny zmian czasu, sięgający aż 2031 roku. Niestety, choć w Polsce za zniesieniem przestawiania zegarków opowiada się ponad 80% obywateli, nie możemy samodzielnie podjąć takiej decyzji – musimy czekać na jednomyślność całej Unii.




![Australijscy strażacy rozbierają się ponownie: zwierzęta i cel charytatywny [FOTO]](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fcdn.kmag.pl%2Fstrapi%2Fmedium_JIMMY_Mixed_Animal_Australian_Firefighters_Calendar_202714_e24dbf3804.jpeg&w=1920&q=80)





