Wystawę tworzą trzy instalacje audiowizualne. W pierwszej sali rozbrzmiewa „Nerve Bloom”. Dwie kolejne należą do „Ancestress” i „Sorrowful Soil” – kompozycji z albumu „Fossora” (2022), które Björk napisała po śmierci matki, ekolożki Hildur Rúny Hauksdóttir. To wystawa o żałobie, pamięci i tym, co wyrasta z ziemi.
Okładka płyty „Fossora”
Przy „Nerve Bloom” Björk — autorka „All Is Full of Love”, „Human Behaviou” czy „Venus as a Boy” — pracowała z Natalią Kleszczewską, 27-letnią malarką i graficzką, absolwentką katowickiej ASP. To Kleszczewska namalowała stworzenia i tła, które widzimy na ekranach. Ich cyfrową warstwę zaprojektowała Natalie Liu. Ręcznie malowane istoty poruszają się w rytm utworu, jakby muzyka dopiero powoływała je do życia.
Czas pracy nad projektem Björk podsumowała w mediach społecznościowych:
„„Spędziłyśmy siedem miesięcy na rozmowach i wspólnej pracy, oddając się z zachwytem łączeniu ręcznie tworzonych obrazów z cyfrowymi eksperymentami, projektowaniem 3D i przeniesieniem tego wszystkiego na ekrany”” .
I tu zaczyna się najciekawsze. Części widzów awatary Björk z „Nerve Bloom” skojarzyły się z grafiką generowaną przez sztuczną inteligencję, a u ich podstaw leży siedem miesięcy pracy pędzlem polskiej malarki. Co właściwie oglądamy, kiedy ręcznie namalowane stworzenie trafia na cyfrowy ekran: rękę artystki czy maszynę? „Echolalia” nie odpowiada, galeria zaprasza do 20 września.